sobota, 14 listopada 2009
Na pomarańczowo :)
Marchewkowe pole rośnie wokół mnie Utwór 'Marchewkowe Pole’ Lady Pank zna chyba większość z Was, jednak czy słyszeliście kiedyś ‘That's How A Pumpkin Grows’ Briana Vogan’a? Jeśli nie to polecam oglądnąć i wysłuchać. Mnie zauroczyła i... może to głupie lub dziecinne, ale tekst znam już na pamięć i często w najmniej oczekiwanych momentach zaczynam sobie ją nucić... np na anatomii:D
Tak więc po krótkiej części artystycznej przystąpmy do pomarańczowych smakowitości jakie chciałabym Wam dzisiaj przedstawić :) #50 edycji Weekendowej Piekarni przewodniczyła Polinqa. Wybrała dwa przepisy, z których jeden szczególnie mnie zainteresował. Tydzień temu byłam w domu i upiekłam chleb na zakwasie (o nim jednak w notce następnej) więc tym razem wybrałam drożdżowy, słodki małpi chlebek z morelami (oryginalnie powinnam dodać rodzynki, ale ani ja, ani moja rodzinka za nimi nie przepadamy). Chlebek jest mięciutki w środku, z chrupiącą, słodką skorupką, pięknie pachnie i świetnie się prezentuje. Jeszcze na ciepło odrywaliśmy jego kuleczki, a z masełkiem, dżemem i kubkiem kakao stanowi idealne niedzielne śniadanie! Paulinko dzięki za super-małpiszona :D Do miłośników zup nie należę, jednak od początku mojego pobytu w Łodzi zupy nie jadłam i w końcu naszła mnie chęć. Nie jednak na taką zwykły rosół, krupnik, pomidorową lub ogórkową... a na gęstą i sycącą zupę jaką jest dyniowa Jamiego Olivera (którą obcziłam u Truskawkowej Ani, ponieważ sama książki 'Jamie w domu' jeszcze nie posiadam;)). Dotychczas moją ulubioną i jedyną zupą była cebulowa mojej Mamy. Dyniowa cebulowej nie przeskoczyła ale całkiem jej do niej blisko, dlatego bardzo polecam... piszę to ja -> anty-zupa dziewczyna :)) Iii… jeszcze trochę słodyczy :) Upiekłam dwa jesienne ciasta, wilgotne i aromatyczne według przepisu, który dostałam od mojej Siostry ;*. Update: Dowiedziałam się chwilę temu dlaczego to marchewkowe jest tak dobre ;) Ela z MyBestFood napisała mi, że jest to przez Nią zmodyfikowana receptura cukiernika z Teglio, Severina Motalliego (o ile dobrze dane odmieniłam;)). Zostawiam więc nieco pozmieniany przepis na CzekoKocie, a po oryginał zapraszam do Eli. Tak więc pierwsze marchewkowe z migdałami, cynamonem i kremową polewą z twarożku. Drugie zmodyfikowane przeze mnie na dyniowe z włoskimi orzechami oraz pomarańczami, imbirem i polewą z białej czekolady. Smak marchewkowego jak już wspomniałam zachwycił a dyniowe...? hmm... bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło :) wiem, że może nie każdemu podpasować, ale jeśli lubicie eksperymentować to polecam, bo mi bardzo smakowało i... wystarczy je tylko dobrze 'doprawić' imbirem i skórką pomarańczową a będzie dobrze :)) moje ciasta biorą udział w akcji Polki i Eli oraz konkursie Miksera: ps. blox oczywiście nie lubi przydługawych wpisów, więc przepisy znajdziecie w notce poprzedniej :) ps2. muszę się pochwalić :D jestem po pierwszym kolokwium z anatomii i zaliczyłam z całkiem niezłym wynikiem :))) Małpi chlebek, krem dyniowy, ciasto marchewkowe i dyniowe
Małpi chlebek podaję już z moimi zmianami, oryginał tutaj
masa słodka:
Połączyć suche składniki, dodać masło, rozcierać do powstania 'kruszonki', dodać po trochu mleka wymieszanego z wodą, wgnieść morele i wyrobić ciasto na gładkie. Będzie miłe w dotyku, czas ugniatania ok 10 minut. Formuję w kulę, smaruję olejem lub stopionym masłem, wkładam do miski i odstawiam pod przykryciem na 1,5 h. Ciasto podwoi swoją objętość. W międzyczasie przygotowuję słodką masę do maczania. Masło rozpuszczam w rondelku, cukier wsypuje na duży talerz. Wyrośnięte ciasto wyjmuję z miski i wyrabiam 1 minutę, następnie odrywam od ciasta małe kawałeczki i formuję kulki wielkości piłeczki do ping-ponga. Każdą kulkę moczę w maśle, nastepnie posypuje cukrem i układam w formie (najlepsza jest forma na babkę z kominem, nie musi to być ta duża biszkoptowa forma, wystarczy by była to taka wkładka do standardowej tortownicy). Układam te obtoczone kulki jedna niedaleko drugiej w 2 warstwach. Przykrywam i odstawiam do wyrastania na 1 h. Po tym czasie wstawiam do piekarika nagrzanego do 210 C i piekę 10 minut, potem zmniejszam do 180 C i pikę 30 minut. Wyjmuję z formy na talerz Krem dyniowy Jamiego Olivera przepis znajdziecie u Ani, ja dodatkowo dałam duuużo mojej ulubionej mieszanki Garam Masali oraz sporą szczyptę pieprzu
Ciasto marchewkowe z twarożkową polewą i migdałami oraz ciasto dyniowe z czekoladową polewą i orzechami włoskimi dla wersji dyniowej podaję zamienne składniki w kolorze składniki na ciasto: wszystkie składniki powinny być w temp. pokojowej
Masło ubić z cukrem na puszystą masę, cały czas miksując dodać jajka, następnie żółtka. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i cynamonem (imbirem). Suche składniki dodawać partiami do masy jajecznej, miksować. Dodać marchew (dynię) oraz orzechy (i czekoladę), dokładnie wymieszać. Przelać do przygotowanej wcześniej tortownicy 23 (wysmarowanej masłem, dno wyłożone papierem do pieczenia a boki oprószone mąką). Wyrównać i piec ok. 1h (dokładnie u mnie 1h i 10 minut (dla dyniowego nieco dłużej), w połowie pieczenia ciasto przykryłam folią aluminiową) w 160/170st.C lub do suchego patyczka. składniki na polewę:
dodatkowo:
Serek zmiksować z masłem, dodać cukier i olejek wedle uznania. Polewą posmarować ostudzone ciasto, udekorować migdałami i… zajadać z apetytem :) składniki na polewę czekoladową:
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej z kremówką, ostudzić i polać zimne ciasto. Posypać orzechami. Buon Appetito! :)
sobota, 31 października 2009
Bagietki z kozim serkiem, rozmarynem i cebulką oraz dwa marcepanowe ciasta
Minęło dwa tygodnie i znów się widzimy, udało mi się skolekcjonować trzy przepyszne wypieki. Mimo tego że cała moja grupa uczy sie praktycznie od rana do nocy to asystenci cały czas nam powtarzają: za mało, za mało, za mało… Ale od czasu do czasu po prostu MUSZĘ się uwolnić od anatomii, biofizyki, ekologii, angielskiego, łaciny czy WF'u (nie WF'u nie, WF jest wypasiony, gramy przez 1,5 godziny tylko w siatkę :D) eh… no ale co ja będę Was zanudzała. Z pewnością jesteście ciekawi co przez te pół miesiąca upiekłam. Po pierwsze wspaniałe bagietki Tatter zaproponowane w ramach urodzinowej edycji Weekendowej Piekarni. Przegapiłam, więc teraz nadrobiłam z czego baaardzo się cieszę. Kto piekł, ten wie jak pyszne są! Chrupiąca skórka, mięciutki, aromatyczny miąższ z kozim serkiem (który jadłam po raz pierwszy, na pewno też nie ostatni bo się polubiliśmy, zyskałam nowego serowego przyjaciela (; ), rozmarynem (świeżego spróbowałam również pierwszy raz, wąchałam też… :P), oraz cebulką (… no cebulkę każdy zna (; ). Piekłam z całej porcji i wyszło mi 6 całkiem sporych bagietek, z czego trzy jako typowy chomik - zachomikowałam w zamrażarce :] Jeśli jeszcze Tatterowych bagietek nie piekliście to polecam, warto! Po drugie dwa ciasta. Oba z marcepanem. Zarówno pierwsze, jak i drugie oryginalnie pieczone były przez autorki przepisów ze śliwkami. Ja jednak miałam ogromną chęć na owoce kojarzące się z latem...
...dlatego pierwsze ciasto od Bei, upiekłam z truskawkami (zapuszkowanymi:D hi hi… jak je zobaczyłam to musiałam kupić od razu trzy puszki -> pamiętałam Twoją notkę Wianuszku (: dwie wrzuciłam do ciasta, trzecia posłużyła do ozdoby zdjęć, a następnie została zapieczona w crumble w parze z jabłkami, nektarynkami, bananem... taki resztkowy deser to był (; ), drugie z malinami od Dorotuś. Oba migdałowe wypieki są przepyszne i… bardzo szybko znikają... Jedyne do czego się przyczepię to kolor... w przypadku bagietek czy crumble łódzki piekarnik spisał się znakomicie, ciasta niestety nabrały dziwnego brązowego koloru (nie są jednak przypalone, a kakao też nie dodawałam ;))
Bagietki z kozim serem, czerwona cebulką i rozmarynem w nawiasach podaję moje zmiany
Wlewam wodę do miski. Drożdże wsypuje do wody, mieszam i dodaje make i sol. Gdy składniki połączą sie, zakrywam miskę folia i zostawiam na 12-16 godzin w temp. 21C.
Dodatki:
Do dużej miski wkładam wszystkie składniki za wyjątkiem zaczynu i dodatków. Mieszam, a później wykładam masę ciasta na stół i stopniowo dodając po kawałku pate fermentee, zagniatam spójne, niezbyt luźne ciasto (ok. 8 - 10 min). Dodaje ser, cebulkę i rozmaryn (najlepiej robić to stopniowo). Zagniatam, aż składniki zostaną równomiernie rozmieszczone w cieście. Temp. ciasta 23C.
Zostawiam do wyrośnięcia szczelnie przykryte na 1 1/4 godziny. Piekę na kamieniu/blaszce w piecu rozgrzanym do 240C przez 20 minut, obniżam temperaturę do 220C i piekę kolejne 10 - 15 minut (u mnie 10 minut w 200, nastepnie 15-20 w 180 st.C). Ciasto z truskawkami, marcepanem i migdałową kruszonką oryginał ciasta znajdziecie tutaj, ja podaję już z moimi zmianami na tortownicę 22-23 cm, chociaż Bea piekła w 26 ciasto :
migdałowa kruszonka (robiłam na oko z większej porcji ;)):
Truskawki porządnie odsączyć z zalewy. Składniki kruszonki w miarę szybko dobrze razem wymieszać i pokruszyć (lub posiekać). Marcepan dobrze schłodzić (można na kilka minut umieścić w zamrażalce), a następnie zetrzeć na tarce (na grubych oczkach). Ucierać go z cukrem i wanilią dodając po jednym jajku. Gdy masa jest jednolita dodać przesianą mąkę wymieszaną z migdałami i sodą, dokładnie wymieszać. Przełożyć masę to natłuszczonej formy (dno wyłożyłąm papierem do pieczenia), ułożyć truskawki posypać startym marcepanem i kruszonką. Ciasto malinowe z marcepanem oryginał ciasta znajdziecie tutaj, ja podaję już z moimi zmianami na tortownicę 23 cm Składniki:
Masło, 100 g cukru, cukier wanilinowy, olejek migdałowy i sól utrzeć. Dodać starty marcepan i jajka (jedno po drugim, cały czas ucierając lub miksując). Mąkę wymieszać z mąką ziemniaczaną i z proszkiem do pieczenia, dodać do ciasta i dobrze wymieszać (moje ciasto było trochę za gęste więc dolałam nieco mleka). Ciasto wyłożyć na blachę (wyłożoną uprzednio papierem do pieczenia), na cieście rozłożyć malinki, posypać łyżką cukru i płatkami migdałów. Włożyć do rozgrzanego piekarnika. Piec w temperaturze 175°C przez 45 - 50 minut (do tzw. suchego patyczka). 15 minut przed końcem pieczenia przykryć ewentualnie folią aluminiową. Wystudzić, pokroić, zajadać... Buon Appetito! :)
niedziela, 18 października 2009
Chrrrupiący tort bezowo-migdałowy, deser z granatem, hawajskie bułeczki
W tym tygodniu Gospodynią #15 Weekendowej Cukierni jest moja rówieśniczka, Jul. Doskonale wstrzeliła się z propozycjami ponieważ sobotę i niedzielę spędziłam w domu :)) a jak już kiedyś wspomniałam moja rodzinka uwielbia bezowe torty, szczególnie takie jak ten: barrrdzo chrrrupiące, barrrdzo szybkie w przygotowaniu i barrrdzo pyszne! Co prawda mój wypiek odbiega od oryginału podanego przez Julię, jednak ja zawsze bezowe torty piekę według tego samego, ulubionego schematu podpatrzonego już daaawano u Dorotuś. Blaty bezowe zrobiłam z 1,5 porcji, dodając sok z cytryny i skrobię, by spody pozostały mięciutkie wewnątrz i chrrrupiące na zewnątrz (jak w pavlovej tej czy tej lub tamtych ;)). Krem natomiast jest już zupełnie inny ponieważ na bazie mascarpone z dodatkiem śmietanki kremówki, likieru migdałowego – Amaretto oraz pysznymi chrrrupiącymi kawałeczkami cukierków Werther's Original. Jeszcze czekoladowa polewa i... można się rozpłynąc z rozkoszy :D Jul dziękuję ślicznie za inspirację ;* a przepis barrrdzo polecam!
Następnie deserek, który tak naprawdę powstał przez przypadek. Do domu w piątek dotarłam dopiero przed 24, jednak dzielnie zabrałam się za bezowe blaty do wspomnianego wyżej tortu. Byłam jednak bardzo śpiąca i coś pokićkałam (czyt. pomyliłam ;)), moje spody nie wyszły… były niesamowicie twarde i płaściuteńkie (dodatkowo zlały się ze sobą ;)). Rano upiekłam je więc raz jeszcze, wtedy wyszły już jak należy, mięciutkie wewnątrz i chrrrupiące na zewnątrz. Postanowiłam jednak nie wyrzucać wcześniejszych bez. Do głowy przyszła mi fajna myśl. A właściwie dwie ;) Mama na mój przyjazd kupiła dosłownie TONĘ owoców, m.in. granaty -> są różowe więc nadają się do wspaniałej akcji Szarlotki (polecam wczorajszy artykuł na Onecie), granaty + bezy + bita śmietana z Amaretto -> deser a’la bałagan w Eton Nigelli. Łatwiutki w przygotowaniu, fantastycznie smaczny. Ufff… część trzecia. Jesteście tam jeszcze? ;)) Część trzecia dotyczy dzisiejszego, niedzielnego śniadania. Upiekłam hawajskie bułeczki, zaproponowane w ramach #47 WP przez Efi. I dopiero wczoraj zorientowałam się niestety, że opuściłam dwa tak cudowne wydarzenia. Urodziny Weekendowej Piekarni i Światowy Dzień Chleba. O ile w piątkowym święcie nie miałabym szans wziąć udziału (zajęcia od 8 do 16 a następnie sprint z walizką na dworzec PKP :)) to żałuję, że urodziny WP przegapiłam, zwłaszcza jak oglądnęłam proponowane przez Tatter wypieki… może jeszcze w dalekiej-niedalekiej przyszłości nadrobię ;) Propozycji Efi już całe szczęście nie przegapiłam. Uwielbiam połączenie kokos + ananas (dzięki Pina Coladzie i tarcie już się pewnie o tym przekonaliście ;)). Bułeczki są rewelacyjne, wspaniale smakują z dyniowo-pomarańczowym dżemem o którym wspomniałam tutaj. Lubię bloksa ale... denerwuje mnie fakt, że nie można robić długich wpisów, dlatego w notce poprzedniej znajdziecie przepisy + małe fotki dla dodatkowej orientacji ;)
chrrrupiący tort bezowo-migdałowy bierze udział w konkursie miksera 'Ciasto na niedzielę': Chrrrupiący tort bezowo-migdałowy, deser z granatem, hawajskie bułeczki - przepisy
Chrrrupiący tort bezowo-migdałowy
składniki na blaty migdałowe:
Dwie piekarnikowe blaszki wyłożyć papierem do pieczenia i odrysować koła wielkości 21cm (na jednej blaszce jedno koło, na drugiej 2 koła). Rozgrzać piekarnik do 140st.C. Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę. Cały czas miksując dodajemy po łyżce cukru. Delikatnie wmieszać migdały, mąkę i sok cytrynowy (ja na malutkich obrotach miksera całość miksowałam dodając najpierw sok a następnie po odrobinie mąki z migdałami by piana nie opadła). Masę przełożyć na odrysowane koła. Piec ok. 1 godziny w 140st.C. Po tym czasie wyłączyć i lekko uchylić piekarnik. Blaty najlepiej upiec wieczorem i odstawić do wystygnięcia na noc. składniki na krem:
Zmiksować dokładnie wszystkie składniki na gładki krem. dodatkowo:
Rozpuść czekoladę ze śmietanką w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce. Przełożyć jeden blat bezowy na paterę, rozsmarować połowę kremu, czynność powtórzyć raz jeszcze i przyłożyć trzecim blatem bezowym. Ostudzoną polewę rozsmaruj na całej powierzchni ciasta. Posypać cukierkami. Schłodzić. Deser z granatem
składniki na 3 porcje:
Śmietankę ubić, wmieszać pokruszone bezy, likier oraz większość nasion owoców. Przełożyć do pucharków, ozdobić pozostałymi nasionkami, schłodzić. Hawajskie bułeczki
składniki na 12-15 bułeczek:
Ananasy pokroić w drobne kawałki i odcisnąć (tak jak ogórki na mizerię… :P). W dużym naczyniu wymieszać cukier, sól, mąkę, drożdże, mleko w proszku oraz wiórki kokosowe. W drugim naczyniu pozostałe składniki. Połączyć zawartości obu misek i wyrobić ciast. Jeżeli ciasto jest zbyt miękkie można dodać mąki, jeżeli zbyt twarde można dodać wody. Ciasto powinno być gładkie i elastyczne (trzeba dość długo wyrabiać). Odłożyć do miski, nakryć ręczniczkiem, odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości (około 1,5 h). Po tym czasie ciasto podzielić na 12-15 części jeśli mamy ochotę na bułeczki. Z każdej z nich uformować kulkę lub rulonik o długości około 35 cm (rulonik zwinąć jak ślimaka, zaczynając od środka, końcówkę podłożyć pod spód). Po uformowaniu drożdżówek przykryć je ręczniczkiem i pozostawić na około 45 minut (do podwojenia objętości). Piec w temperaturze 190ºC przez 15 - 20 minut, do złotego koloru. Studzić na kratce. Potrójne Buon Appetito! :)
niedziela, 04 października 2009
Cynamonowy sernik z duszonymi jabłkami
Jestem, tylko na momencik ale jestem i… D-Z-I-Ę-K-U-J-Ę pięknie za wszystkie przemiłe komentarze (jak znajdę chwilkę to zaraz na nie odpowiem ale obecnie wolny czas skurczył się niesamowicie… już teraz jest bardzo ciężko... następne miesiące to nauka, nauka, nauka… fajnie, nie ma co…). W czwartek i piątek miałam wykłady z anatomii… szczegóły oszczędzę bo… z pewnością nie każdy chciałby się dowiedzieć co słychać w prosektorium ;) jednak NAPRAWDĘ nie było tak strasznie, mogę Wam pożyczyć moją przepustkę więc jeśli ktoś byłby chętny... zapraszam do Collegium Anatomicum w Łodzi na Narutowicza 60 :)) A teraz czas na sernik. Hmm… jest to mocno przerobiona wersja ciasta wybranego przez Olciaky w ramach #14 edycji Weekendowej Cukierni. Wagi nie mam (kupowałam składniki o objętości takiej jak w przepisie:P), za dużo czasu też (poświęciłam mu 10 minut + pieczenie i kilka chwil rano do przygotowania jabłek), moja wersja jest więc uproszczona po całości. Po pierwsze spód to najprostszy z możliwych: czekoladowe ciastka z dodatkiem cynamonu. W masie serowej dużo nie zmieniałam, nie ubijałam jednak śmietanki oraz skórkę cytrynową zastąpiłam wyżej wymienioną przyprawą, w duszonych jabłkach miód zastąpiłam cukrem i to chyba tyle... ;) Sernik jest smaczny, może nie jakoś bardzo, bardzo, ale i tak zajadało się go z przyjemnością. Głównie dzięki rozgrzewającej działalności cynamonu na te deszczowe, zimne, jesienne, łódzkie dni… podaje już z moimi zmianami, oryginał znajdziecie tutaj składniki na spód:
Foremkę 23cm wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. Składniki dokładnie wymieszać i wcisnąć w dno tortownicy. Podpiec ok. 5 minut w 160st.C. składniki na masę serową:
Zmiksować ser z kremówką, dodawać po jednym jajku, następnie mąkę oraz cynamon (masa jest bardzo płynna więc tortownicę powinna być bardzo szczelna lub dokłądnie wyłożona papierem j.w.). Przelać na ciasteczkowy spód i piec ok. 1 godziny. Ostudzić w lekko uchylonym piekarniku, następnie schłodzić w lodówce (u mnie przez noc). dodatkowo:
Obrać jabłka, wykroić z nich gniazda nasienne, miąższ pokroić w plasterki. Na patelni skarmelizować cukier z wodą, dodać jabłka ,całość podlać sokiem z cytryny i dusić ok. 3 minuty. Jabłka posypać cynamonem, wymieszać. Udekorować wierzch sernika. Buon Appetito! :) logo Weekendowej Cukierni podaję, jednak niech Polka z Olciaky zadecydują czy w ramach zabawy mój sernik nadaje się lub nie ;)
zapraszam jeszcze na kilka zdjęć z Palmiarni do której mam tylko dwa przystanki, najlepiej jednak przejść się spacerkiem :)
sobota, 26 września 2009
No to ciao...
Dzisiaj wyjeżdżam na studia do Łodzi oddalonej od mojego rodzinnego miasteczka w linii prostej o 333km (fajna liczba, zwłaszcza że trójka to moja ulubiona cyfra;)). W związku z tym ilość moich notek i odwiedzin na Waszych blogach zmaleje, może nawet do zera (zera nie lubię;)). Mam jednak taki plan, który chyba pozwoliłby mi na upieczenie czegoś raz, czy dwa w miesiącu... no ale zobaczymy co to będzie, piekarnik w każdym razie w mieszkaniu jest spoko:P Mam do Was dwie małe prośby. Pierwsza to proszę trzymajcie za mnie kciuki, bym jak najpomyślniej sobie poradziła ;) i druga gdyby ktoś z Was korzystał z przepisów na moim CzekoKocie to napiszcie w komentarzach informację jak smakowało (w ogóle będzie mi bardzo miło jak czasem się do mnie odezwiecie :)). To tyle… do nowej notki i do zobaczenia! Pozdrawiam, ViriAsia na zdjęciu górnym 'kilka' moich przyszłych podręczników, a poniżej Rektorat Uniwersytetu Medycznego:
piątek, 25 września 2009
Rustykalny chleb z gruszkami
#44 Weekendowej Piekarni przewodniczy Margot. Wybrała dwa przepisy na chleb. Pierwszy z dyniowymi pestkami, drugi z gruszkami. Sezon na gruszki u mnie w pełni, więc decyzja była natychmiastowa… no dobra pestki z mojej dyni też mam, ale jeszcze nie są wystarczająco wysuszone :) Dodatkowo do wyboru zachęcił mnie jeden ze składników – wanilia. Wiadomo, każdy wypiek z jej dodatkiem niesamowicie pachnie i najczęściej równie dobrze smakuje. Tak było i tym razem. Chlebki wyszły wspaniałe, cudownie smakują zarówno na słodko, jak i wytrawnie. Pycha, bardzo polecam! składniki na 6 chlebków po ok. 400g, ja piekłam z połowy porcji
Uwaga : ciasto jest dosyć lepkie! Można je wyrobić ręcznie lub robotem (również w maszynie do chleba)
czwartek, 24 września 2009
Tarta z kokosowo-śmietankowym kremem i ananasem
Ostatnie dni przepełnione są wspólnym pieczeniem. Na początku Weekendowa Piekarnia i Cukiernia, przedwczoraj z mamą zrobiłyśmy trzy przepyszne dżemy: marchewkowo-jabłkowy z goździkami od Konsti (tutaj przepis), cukiniowy z imbirem (przepis od Mamy Poleczki ;)), dyniowo-pomarańczowy z imbirem w którym dosłownie się zakochałam ;) (tutaj znajdziecie przepis, ja tylko dodam: zwiększyłyśmy ilość cukru oraz imbiru, zrobiłyśmy go także z 'popiątnej' porcji:P), a pozostałą część dyni dodałyśmy za namową Desmonda do lecza.
Natomiast wczoraj z babcią upiekłyśmy chleb wiejski z orzechami, a z… Jul upiekłam tartę, cudowną tartę według szwedzkiej receptury. Ja swoją trochę zmodyfikowałam dodając wiórki kokosowe zarówno do kremu jak i spodu, oraz zastępując część śmietany - śmietanką kokosową. Jest to przepis prosty i szybki, jednak tak fantastyczny, że z pewnością zadowoli nie jednego łasucha ;) Do popicia koktajl egzotyczny lub Pina Colada i jesteśmy w tropikalnym niebie:D Jul dziękuję ślicznie za wspólne kucharzenie i wybór tak świetnego przepisu ;* Deg(czyli spód):
Wszystkie składniki posiekać i zagnieć razem na kruche ciasto. Schłodzić 10 minut. Następnie rozwałkować (jest ciężko ale dacie radę;)) i wyłóżyć nim natłuszczoną formę do tarty. Schłodzić ok. 1 h, podpiec 7-8 minut w 180st.C.
Składniki nadzienia wymieszaj ze sobą w miseczce. Wyłóż je następnie na kruchy spod i wyrównaj. Piecz ok. 35-45 minut. Ostudzić (chociaż lekko ciepła jest chyba najlepsza;)). Buon Appetito! :)
wtorek, 22 września 2009
Chleb ze słonecznikiem
Kolejny chlebek z mojej i babci piekarni. Pieczony dwa tygodnie temu (czyt. dawno zjedzony;)), ale dopiero teraz zgrałam zdjęcia z aparatu, ‘upiękniłam’ je i przetłumaczyłam przepis. Chleb ze słonecznikiem to kolejny wypiek z ksiązki ‘Bread’ J. Hamelmana. Dobry, aczkolwiek jadaliśmy już lepsze ;) najlepiej jeśli sami spróbujecie i go osądzicie :)) namaczanka:
Łamane żyto/otręby żytnie zalać wodą wymieszać, przykryć i odstawić na 12-16 godzin. pate fermentee:
Drożdże rozpuścić w wodzie, dodać sól i mąkę. Dobrze wymieszać, przykryć i odstawić na 12-16 godzin. ciasto właściwe:
Mieszamy w mikserze na małych obrotach wszystkie składniki (bez pate fermente). Gdy zaczynają się łączyć dodajemy po kawałku pate fermentee. Poprawiamy hydratację ciasta dodając odrobinę mąki/wody. Zagniatamy mikserem na średniej szybkości 3-3,5 minuty (my zagniatałyśmy ręcznie). Ciasto odkładamy na 2 godziny w ciepłe miejsce (po godzinie składamy). Po tym czasie ciasto dzielimy na 2-3 części. Zostawiamy ciasto by odpoczęło na 10-20 minut. Formujemy bochenki i przekładamy do wyrośnięcia do koszyków na 1-1,5 godziny w ciepłe miejsce. Bochenki nacinamy i pieczemy ok. 40 minut w 230st.C, temp. można obiżyć gdu bochenki za szybko się rumienią (my piekłyśmy najpierw 10-15 minut w 220st.C, a następnie w 180t.C). Buon Appetito! :) |
Zakładki:
Kontakt
O autorce
Pomagała przy szablonie
Spis treści
Szablon
Uwaga
![]() ![]()
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||