Codziennie jadam cztery elementy odżywcze: mleczną czekoladę, gorzką czekoladę, białą czekoladę i kakao. - Debra Tracy
sobota, 14 listopada 2009
Na pomarańczowo :)

Marchewkowe pole rośnie wokół mnie
W marchewkowym polu jak warzywo tkwię
Głową na dół zakopany niczym struś
Chcesz mnie spotkać - głowę obok w ziemię wpuść

Wszystko się może zdarzyć
Wszystko się może zdarzyć

Marchewkowe o ogrodzie miewam sny
W marchewkowym stanie jest najlepiej mi
Rosnę sobie - dołem głowa, górą nać
- Kto mi powie: co się jeszcze może stać ?

Wszystko się może zdarzyć
Wszystko się może zdarzyć...

Utwór 'Marchewkowe Pole’ Lady Pank zna chyba większość z Was, jednak czy słyszeliście kiedyś ‘That's How A Pumpkin Grows’ Briana Vogan’a? Jeśli nie to polecam oglądnąć i wysłuchać. Mnie zauroczyła i... może to głupie lub dziecinne, ale tekst znam już na pamięć i często w najmniej oczekiwanych momentach zaczynam sobie ją nucić... np na anatomii:D

Tak więc po krótkiej części artystycznej przystąpmy do pomarańczowych smakowitości jakie chciałabym Wam dzisiaj przedstawić :)

#50 edycji Weekendowej Piekarni przewodniczyła Polinqa. Wybrała dwa przepisy, z których jeden szczególnie mnie zainteresował. Tydzień temu byłam w domu i upiekłam chleb na zakwasie (o nim jednak w notce następnej) więc tym razem wybrałam drożdżowy, słodki małpi chlebek z morelami (oryginalnie powinnam dodać rodzynki, ale ani ja, ani moja rodzinka za nimi nie przepadamy). Chlebek jest mięciutki w środku, z chrupiącą, słodką skorupką, pięknie pachnie i świetnie się prezentuje. Jeszcze na ciepło odrywaliśmy jego kuleczki, a z masełkiem, dżemem i kubkiem kakao stanowi idealne niedzielne śniadanie! Paulinko dzięki za super-małpiszona :D


Do miłośników zup nie należę, jednak od początku mojego pobytu w Łodzi zupy nie jadłam i w końcu naszła mnie chęć. Nie jednak na taką zwykły rosół, krupnik, pomidorową lub ogórkową... a na gęstą i sycącą zupę jaką jest dyniowa Jamiego Olivera (którą obcziłam u Truskawkowej Ani, ponieważ sama książki 'Jamie w domu' jeszcze nie posiadam;)). Dotychczas moją ulubioną i jedyną zupą była cebulowa mojej Mamy. Dyniowa cebulowej nie przeskoczyła ale całkiem jej do niej blisko, dlatego bardzo polecam... piszę to ja -> anty-zupa dziewczyna :))

Iii… jeszcze trochę słodyczy :) Upiekłam dwa jesienne ciasta, wilgotne i aromatyczne według przepisu, który dostałam od mojej Siostry ;*.

Update: Dowiedziałam się chwilę temu dlaczego to marchewkowe jest tak dobre ;) Ela z MyBestFood napisała mi, że jest to przez Nią zmodyfikowana receptura cukiernika z Teglio, Severina Motalliego (o ile dobrze dane odmieniłam;)). Zostawiam więc nieco pozmieniany przepis na CzekoKocie, a po oryginał zapraszam do Eli.

Tak więc pierwsze marchewkowe z migdałami, cynamonem i kremową polewą z twarożku. Drugie zmodyfikowane przeze mnie na dyniowe z włoskimi orzechami oraz pomarańczami, imbirem i polewą z białej czekolady. Smak marchewkowego jak już wspomniałam zachwycił a dyniowe...? hmm... bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło :) wiem, że może nie każdemu podpasować, ale jeśli lubicie eksperymentować to polecam, bo mi bardzo smakowało i... wystarczy je tylko dobrze 'doprawić' imbirem i skórką pomarańczową a będzie dobrze :))


moje ciasta biorą udział w akcji Polki i Eli oraz konkursie Miksera:

ps. blox oczywiście nie lubi przydługawych wpisów, więc przepisy znajdziecie w notce poprzedniej :)

ps2. muszę się pochwalić :D jestem po pierwszym kolokwium z anatomii i zaliczyłam z całkiem niezłym wynikiem :)))

09:07, viridianka
Link Komentarze (29) »
Małpi chlebek, krem dyniowy, ciasto marchewkowe i dyniowe

Małpi chlebek

podaję już z moimi zmianami, oryginał tutaj

ciasto:

  • 610 g mąki pszennej
  • 80 ml wody
  • 170 ml mleka
  • 60 g masła miękkiego
  • 60 g cukru pudru
  • 7 g drożdży instant
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka soli
  • 120g suszonych moreli, pokrojonych w kostkę

masa słodka:

  • 125 g masła stopionego(lub mniej)
  • 60 g cukru brązowego

Połączyć suche składniki, dodać masło, rozcierać do powstania 'kruszonki', dodać po trochu mleka wymieszanego z wodą, wgnieść morele i wyrobić ciasto na gładkie. Będzie miłe w dotyku, czas ugniatania ok 10 minut.

Formuję w kulę, smaruję olejem lub stopionym masłem, wkładam do miski i odstawiam pod przykryciem na 1,5 h. Ciasto podwoi swoją objętość.

W międzyczasie przygotowuję słodką masę do maczania. Masło rozpuszczam w rondelku, cukier wsypuje na duży talerz.

Wyrośnięte ciasto wyjmuję z miski i wyrabiam 1 minutę, następnie odrywam od ciasta małe kawałeczki i formuję kulki wielkości piłeczki do ping-ponga.

Każdą kulkę moczę w maśle, nastepnie posypuje cukrem i układam w formie (najlepsza jest forma na babkę z kominem, nie musi to być ta duża biszkoptowa forma, wystarczy by była to taka wkładka do standardowej tortownicy). Układam te obtoczone kulki jedna niedaleko drugiej w 2 warstwach.

Przykrywam i odstawiam do wyrastania na 1 h. Po tym czasie wstawiam do piekarika nagrzanego do 210 C i piekę 10 minut, potem zmniejszam do 180 C i pikę 30 minut. Wyjmuję z formy na talerz

Krem dyniowy Jamiego Olivera

przepis znajdziecie u Ani, ja dodatkowo dałam duuużo mojej ulubionej mieszanki Garam Masali oraz sporą szczyptę pieprzu

Ciasto marchewkowe z twarożkową polewą i migdałami oraz ciasto dyniowe z czekoladową polewą i orzechami włoskimi

dla wersji dyniowej podaję zamienne składniki w kolorze

składniki na ciasto:

wszystkie składniki powinny być w temp. pokojowej

  • 200g masła
  • 350g cukru
  • 2 jajka
  • 2 żółtka
  • 200g mąki
  • 4 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 150g słupków migdałowych (posiekanych orzechów włoskich + kilka posiekanych kostek białej czekolady)
  • 600g startej na małych oczkach marchewki (puree z pieczonej dyni)
  • 2 łyżeczki cynamonu (imbir, skórka pomarańczowa)

Masło ubić z cukrem na puszystą masę, cały czas miksując dodać jajka, następnie żółtka. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i cynamonem (imbirem). Suche składniki dodawać partiami do masy jajecznej, miksować. Dodać marchew (dynię) oraz orzechy (i czekoladę), dokładnie wymieszać. Przelać do przygotowanej wcześniej tortownicy 23 (wysmarowanej masłem, dno wyłożone papierem do pieczenia a boki oprószone mąką). Wyrównać i piec ok. 1h (dokładnie u mnie 1h i 10 minut (dla dyniowego nieco dłużej), w połowie pieczenia ciasto przykryłam folią aluminiową) w 160/170st.C lub do suchego patyczka.

składniki na polewę:

  • 125g serka Philadelfia (lub mascarpone)
  • 2 łyżki miękkiego masła
  • cukier
  • olejek, ekstrakt lub likier migdałowy (cokolwiek, ale ważne by dodać ponieważ masa nabiera smaku)

dodatkowo:

  • słupki migdałowe, podprażone na patelni i ostudzone

Serek zmiksować z masłem, dodać cukier i olejek wedle uznania. Polewą posmarować ostudzone ciasto, udekorować migdałami i… zajadać z apetytem :)

składniki na polewę czekoladową:

  • 1 tabliczka białej czekolady
  • kilka łyżek kremówki
  • dodatkowo kilka posiekanych orzechów włoskich do ozdoby

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej z kremówką, ostudzić i polać zimne ciasto. Posypać orzechami.

Buon Appetito! :)

09:07, viridianka , Ciasta
Link Komentarze (2) »
sobota, 31 października 2009
Bagietki z kozim serkiem, rozmarynem i cebulką oraz dwa marcepanowe ciasta

Minęło dwa tygodnie i znów się widzimy, udało mi się skolekcjonować trzy przepyszne wypieki. Mimo tego że cała moja grupa uczy sie praktycznie od rana do nocy to asystenci cały czas nam powtarzają: za mało, za mało, za mało… Ale od czasu do czasu po prostu MUSZĘ się uwolnić od anatomii, biofizyki, ekologii, angielskiego, łaciny czy WF'u (nie WF'u nie, WF jest wypasiony, gramy przez 1,5 godziny tylko w siatkę :D)  eh… no ale co ja będę Was zanudzała. Z pewnością jesteście ciekawi co przez te pół miesiąca upiekłam.

Po pierwsze wspaniałe bagietki Tatter zaproponowane w ramach urodzinowej edycji Weekendowej Piekarni. Przegapiłam, więc teraz nadrobiłam z czego baaardzo się cieszę. Kto piekł, ten wie jak pyszne są! Chrupiąca skórka, mięciutki, aromatyczny miąższ z kozim serkiem (który jadłam po raz pierwszy, na pewno też nie ostatni bo się polubiliśmy, zyskałam nowego serowego przyjaciela (; ), rozmarynem (świeżego spróbowałam również pierwszy raz, wąchałam też… :P), oraz cebulką (… no cebulkę każdy zna (; ). Piekłam z całej porcji i wyszło mi 6 całkiem sporych bagietek, z czego trzy jako typowy chomik - zachomikowałam w zamrażarce :] Jeśli jeszcze Tatterowych bagietek nie piekliście to polecam, warto!

Po drugie dwa ciasta. Oba z marcepanem. Zarówno pierwsze, jak i drugie oryginalnie pieczone były przez autorki przepisów ze śliwkami. Ja jednak miałam ogromną chęć na owoce kojarzące się z latem...

...dlatego pierwsze ciasto od Bei, upiekłam z truskawkami (zapuszkowanymi:D hi hi… jak je zobaczyłam to musiałam kupić od razu trzy puszki -> pamiętałam Twoją notkę Wianuszku (: dwie wrzuciłam do ciasta, trzecia posłużyła do ozdoby zdjęć, a następnie została zapieczona w crumble w parze z jabłkami, nektarynkami, bananem... taki resztkowy deser to był (; ), drugie z malinami od Dorotuś. Oba migdałowe wypieki są przepyszne i… bardzo szybko znikają... Jedyne do czego się przyczepię to kolor... w przypadku bagietek czy crumble łódzki piekarnik spisał się znakomicie, ciasta niestety nabrały dziwnego brązowego koloru (nie są jednak przypalone, a kakao też nie dodawałam ;))


Bagietki z kozim serem, czerwona cebulką i rozmarynem

w nawiasach podaję moje zmiany

Pate fermentee:

  • 300g białej pszennej maki chlebowej
  • 195g wody
  • 1 łyżeczka soli
  • nieco ponad 1/2 grama drożdży świeżych* lub 1/8 łyżeczki drożdży instant

Wlewam wodę do miski. Drożdże wsypuje do wody, mieszam i dodaje make i sol. Gdy składniki połączą sie, zakrywam miskę folia i zostawiam na 12-16 godzin w temp. 21C.

Ciasto właściwe:

  • 550g białej pszennej maki chlebowej
  • 150g maki pszennej razowej (dałam białą chlebową)
  • 415g wody (u mnie mniej, ciasto nie wchłoneło takiej ilości)
  • 18g soli
  • 15g świeżych drożdży lub 1 1/2 łyżeczki drożdży instant
  • cale pate fermentem

Dodatki:

  • 150g sera koziego twardego, pokrojonego w kostkę
  • 90g posiekanej czerwonej cebulki, podsmażonej na maśle, wystudzonej i odsączonej (u mnie szalotka, było jej 50g, podsmażyłam ją na złoto-brązowo, więc nie musiałam jej potem odciskać)
  • 10g posiekanego z grubsza świeżego rozmarynu

Do dużej miski wkładam wszystkie składniki za wyjątkiem zaczynu i dodatków. Mieszam, a później wykładam masę ciasta na stół i stopniowo dodając po kawałku pate fermentee, zagniatam spójne, niezbyt luźne ciasto (ok. 8 - 10 min). Dodaje ser, cebulkę i rozmaryn (najlepiej robić to stopniowo). Zagniatam, aż składniki zostaną równomiernie rozmieszczone w cieście. Temp. ciasta 23C.

Zostawiam do wyrośnięcia na 1 1/2 godziny, składam po 45 minutach. Następnie dziele na 4 części (można na 6 mniejszych), formuje lekkie kule, zakrywam i czekam 20 minut (od razu zrobiłam bagietki). Kształtuje bagietki i złączeniami w gore układam je pomiędzy fałdami płótna (wykorzystałam podkładki na stół ;)).

Zostawiam do wyrośnięcia szczelnie przykryte na 1 1/4 godziny. Piekę na kamieniu/blaszce w piecu rozgrzanym do 240C przez 20 minut, obniżam temperaturę do 220C i piekę kolejne 10 - 15 minut (u mnie 10 minut w 200, nastepnie 15-20 w 180 st.C).

Ciasto z truskawkami, marcepanem i migdałową kruszonką

oryginał ciasta znajdziecie tutaj, ja podaję już z moimi zmianami

na tortownicę 22-23 cm, chociaż Bea piekła w 26

ciasto :

  • 250 g marcepanu
  • 2/3 szklanki drobnego cukru trzcinowego
  • 3 jajka
  • 110 g mąki
  • 1/2 łyżeczki sody (Bea piecze bez żadnych spulchniaczy;))
  • 50 g drobno zmielonych migdałów (zastąpiłam mąką)
  • ziarenka z jednej laski wanilii
  • truskawki (u mnie owoce z 2 puszek)
  • + 3-4 łyżki startego marcepanu (można pominąć)

migdałowa kruszonka (robiłam na oko z większej porcji ;)):

  • 40 g zimnego masła
  • 40 g mąki
  • 40 g cukru
  • 40 g bardzo drobno zmielonych migdałów (dałam pokruszone płatki migdałowe)
  • szczypta soli

Truskawki porządnie odsączyć z zalewy. Składniki kruszonki w miarę szybko dobrze razem wymieszać i pokruszyć (lub posiekać). Marcepan dobrze schłodzić (można na kilka minut umieścić w zamrażalce), a następnie zetrzeć na tarce (na grubych oczkach). Ucierać go z cukrem i wanilią dodając po jednym jajku. Gdy masa jest jednolita dodać przesianą mąkę wymieszaną z migdałami i sodą, dokładnie wymieszać. Przełożyć masę to natłuszczonej formy (dno wyłożyłąm papierem do pieczenia), ułożyć truskawki posypać startym marcepanem i kruszonką.
Piec ok. 40-50 minut w 180°C lub do suchego patyczka (piekłam w 175 st.C trochę ponad 60 minut, po kwadransie ciasto przykryłam folią aluminiową).

Ciasto malinowe z marcepanem

oryginał ciasta znajdziecie tutaj, ja podaję już z moimi zmianami

na tortownicę 23 cm

Składniki:

  • 100 g masy marcepanowej, startej na tarce na dużych oczkach
  • 125 g miękkiego masła/margaryny
  • 100 g (niecałe pół szklanki) + 1 łyżka drobnego cukru trzcinowego
  • 1/2 opakowania cukru wanilinowego (takiego z PRAWDZIWĄ wanilią;))
  • kilka kropel olejku migdałowego (dałam 3 kropelki)
  • szczypta soli
  • 2 jajka
  • 125 g mąki pszennej (3/4 szklanki)
  • 37 g mąki ziemniaczanej (2 łyżki z małym czubkiem)
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • kilka łyżek migdałów w płatkach
  • maliny (u mnie mrożone)

Masło, 100 g cukru, cukier wanilinowy, olejek migdałowy i sól utrzeć. Dodać starty marcepan i jajka (jedno po drugim, cały czas ucierając lub miksując). Mąkę wymieszać z mąką ziemniaczaną i z proszkiem do pieczenia, dodać do ciasta i dobrze wymieszać (moje ciasto było trochę za gęste więc dolałam nieco mleka).

Ciasto wyłożyć na blachę (wyłożoną uprzednio papierem do pieczenia), na cieście rozłożyć malinki, posypać łyżką cukru i płatkami migdałów.

Włożyć do rozgrzanego piekarnika. Piec w temperaturze 175°C przez 45 - 50 minut (do tzw. suchego patyczka). 15 minut przed końcem pieczenia przykryć ewentualnie folią aluminiową. Wystudzić, pokroić, zajadać...

Buon Appetito! :)

08:27, viridianka , Ciasta
Link Komentarze (28) »
niedziela, 18 października 2009
Chrrrupiący tort bezowo-migdałowy, deser z granatem, hawajskie bułeczki

W tym tygodniu Gospodynią #15 Weekendowej Cukierni jest moja rówieśniczka, Jul. Doskonale wstrzeliła się z propozycjami ponieważ sobotę i niedzielę spędziłam w domu :)) a jak już kiedyś wspomniałam moja rodzinka uwielbia bezowe torty, szczególnie takie jak ten: barrrdzo chrrrupiące, barrrdzo szybkie w przygotowaniu i barrrdzo pyszne!

Co prawda mój wypiek odbiega od oryginału podanego przez Julię, jednak ja zawsze bezowe torty piekę według tego samego, ulubionego schematu podpatrzonego już daaawano u Dorotuś.

Blaty bezowe zrobiłam z 1,5 porcji, dodając sok z cytryny i  skrobię, by spody pozostały mięciutkie wewnątrz i chrrrupiące na zewnątrz (jak w pavlovej tej czy tej lub tamtych ;)). Krem natomiast jest już zupełnie inny ponieważ na bazie mascarpone z dodatkiem śmietanki kremówki, likieru migdałowego – Amaretto oraz pysznymi chrrrupiącymi kawałeczkami cukierków Werther's Original.

Jeszcze czekoladowa polewa i... można się rozpłynąc z rozkoszy :D

Jul dziękuję ślicznie za inspirację ;* a przepis barrrdzo polecam!

Następnie deserek, który tak naprawdę powstał przez przypadek. Do domu w piątek dotarłam dopiero przed 24, jednak dzielnie zabrałam się za bezowe blaty do wspomnianego wyżej tortu. Byłam jednak bardzo śpiąca i coś pokićkałam (czyt. pomyliłam ;)), moje spody nie wyszły… były niesamowicie twarde i płaściuteńkie (dodatkowo zlały się ze sobą ;)). Rano upiekłam je więc raz jeszcze, wtedy wyszły już jak należy, mięciutkie wewnątrz i chrrrupiące na zewnątrz. Postanowiłam jednak nie wyrzucać wcześniejszych bez. Do głowy przyszła mi fajna myśl. A właściwie dwie ;) Mama na mój przyjazd kupiła dosłownie TONĘ owoców, m.in. granaty -> są różowe więc nadają się do wspaniałej akcji Szarlotki (polecam wczorajszy artykuł na Onecie), granaty + bezy + bita śmietana z Amaretto -> deser a’la bałagan w Eton Nigelli. Łatwiutki w przygotowaniu, fantastycznie smaczny.


Ufff… część trzecia. Jesteście tam jeszcze? ;)) Część trzecia dotyczy dzisiejszego, niedzielnego śniadania. Upiekłam hawajskie bułeczki, zaproponowane w ramach #47 WP przez Efi. I dopiero wczoraj zorientowałam się niestety, że opuściłam dwa tak cudowne wydarzenia. Urodziny Weekendowej Piekarni i Światowy Dzień Chleba. O ile w piątkowym święcie nie miałabym szans wziąć udziału (zajęcia od 8 do 16 a następnie sprint z walizką na dworzec PKP :)) to żałuję, że urodziny WP przegapiłam, zwłaszcza jak oglądnęłam proponowane przez Tatter wypieki… może jeszcze w dalekiej-niedalekiej przyszłości nadrobię ;)

Propozycji Efi już całe szczęście nie przegapiłam. Uwielbiam połączenie kokos + ananas (dzięki Pina Coladzie i tarcie już się pewnie o tym przekonaliście ;)). Bułeczki są rewelacyjne, wspaniale smakują z dyniowo-pomarańczowym dżemem o którym wspomniałam tutaj.

Lubię bloksa ale... denerwuje mnie fakt, że nie można robić długich wpisów, dlatego w notce poprzedniej znajdziecie przepisy + małe fotki dla dodatkowej orientacji ;)

chrrrupiący tort bezowo-migdałowy bierze udział w konkursie miksera 'Ciasto na niedzielę':

21:59, viridianka , Torty
Link Komentarze (40) »
Chrrrupiący tort bezowo-migdałowy, deser z granatem, hawajskie bułeczki - przepisy

Chrrrupiący tort bezowo-migdałowy

składniki na blaty migdałowe:

  • 6 dużych białek jajek
  • 250g cukru pudru
  • 50g zmielonych migdałów lub pokruszonych płatków migdałowych
  • 1 łyżka skrobi ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • szczypta soli

Dwie piekarnikowe blaszki wyłożyć papierem do pieczenia i odrysować koła wielkości 21cm (na jednej blaszce jedno koło, na drugiej 2 koła). Rozgrzać piekarnik do 140st.C.

Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę. Cały czas miksując dodajemy po łyżce cukru. Delikatnie wmieszać migdały, mąkę  i sok cytrynowy (ja na malutkich obrotach miksera całość miksowałam dodając najpierw sok a następnie po odrobinie mąki z migdałami by piana nie opadła).

Masę przełożyć  na odrysowane koła. Piec ok. 1 godziny w 140st.C. Po tym czasie wyłączyć  i lekko uchylić piekarnik. Blaty najlepiej upiec wieczorem i odstawić  do wystygnięcia na noc.

składniki na krem:

  • 250g serka mascarpone
  • 225ml śmietanki kremówki 30%
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 2-3 łyżki Amaretto
  • cukierki Werther's Original, pokruszone na malutkie kawałeczki (u mnie ok. 135g)

Zmiksować  dokładnie wszystkie składniki na gładki krem.

dodatkowo:

  • 150g mlecznej lub gorzkiej czekolady
  • 3-4 łyżki śmietanki kremówki
  • cukierki Wertels Original, pokruszone na malutkie kawałeczki (u mnie ok. 45g)

Rozpuść czekoladę  ze śmietanką w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce.

Przełożyć  jeden blat bezowy na paterę, rozsmarować połowę kremu, czynność powtórzyć raz jeszcze i przyłożyć trzecim blatem bezowym. Ostudzoną polewę rozsmaruj na całej powierzchni ciasta. Posypać cukierkami. Schłodzić.

Deser z granatem

składniki na 3 porcje:

  • 225ml śmietanki kremówki
  • bezy, pokruszone na małe kawałeczki
  • nasiona z jednego granata
  • 1-2 łyżki Amaretto

Śmietankę ubić, wmieszać pokruszone bezy, likier oraz większość nasion owoców. Przełożyć do pucharków, ozdobić pozostałymi nasionkami, schłodzić.

Hawajskie bułeczki

składniki na 12-15 bułeczek:

  • 120-130 g świeżego ananasa
  • 55 ml (1/4 cup) ciepłego soku ananasowego
  • 59 gram (1/4 cup) wody
  • 55 gram (1/4 cup) masła o temp. pokojowej
  • 50 gram (1/4 cup) mleka w proszku (najlepiej odtłuszczonego)
  • 1 jajko
  • 20 gram cukru
  • szczypta soli
  • 420 gram (3 1/4 cups) mąki pszennej chlebowej (u mnie zwykła)
  • 7 gram (2 1/4 teaspoon) suchych drożdży
  • 60 gram (3/4 cup) wiórków kokosowych

Ananasy pokroić  w drobne kawałki i odcisnąć (tak jak ogórki na mizerię… :P). W dużym naczyniu wymieszać cukier, sól, mąkę, drożdże, mleko w proszku oraz wiórki kokosowe. W drugim naczyniu pozostałe składniki. Połączyć zawartości obu misek i wyrobić ciast. Jeżeli ciasto jest zbyt miękkie można dodać mąki, jeżeli zbyt twarde można dodać wody.  Ciasto powinno być gładkie i elastyczne (trzeba dość długo wyrabiać). Odłożyć do miski, nakryć ręczniczkiem, odstawić w ciepłe miejsce do podwojenia objętości (około 1,5 h).

Po tym czasie ciasto podzielić na 12-15 części jeśli mamy ochotę na bułeczki. Z każdej z nich uformować kulkę lub rulonik o długości około 35 cm (rulonik zwinąć jak ślimaka, zaczynając od środka, końcówkę podłożyć pod spód). Po uformowaniu drożdżówek przykryć je ręczniczkiem i pozostawić na około 45 minut (do podwojenia objętości).

Piec w temperaturze 190ºC przez 15 - 20 minut, do złotego koloru. Studzić na kratce.

Potrójne Buon Appetito! :)

21:59, viridianka , Torty
Link Komentarze (6) »
niedziela, 04 października 2009
Cynamonowy sernik z duszonymi jabłkami

Jestem, tylko na momencik ale jestem i… D-Z-I-Ę-K-U-J-Ę pięknie za wszystkie przemiłe komentarze (jak znajdę chwilkę to zaraz na nie odpowiem ale obecnie wolny czas skurczył się niesamowicie… już teraz jest bardzo ciężko... następne miesiące to nauka, nauka, nauka… fajnie, nie ma co…).

W czwartek i piątek miałam wykłady z anatomii… szczegóły oszczędzę bo… z pewnością nie każdy chciałby się dowiedzieć co słychać w prosektorium ;) jednak NAPRAWDĘ nie było tak strasznie, mogę Wam pożyczyć moją przepustkę więc jeśli ktoś byłby chętny... zapraszam do Collegium Anatomicum w Łodzi na Narutowicza 60 :))

A teraz czas na sernik. Hmm… jest to mocno przerobiona wersja ciasta wybranego przez Olciaky w ramach #14 edycji Weekendowej Cukierni. Wagi nie mam (kupowałam składniki o objętości takiej jak w przepisie:P), za dużo czasu też (poświęciłam mu 10 minut + pieczenie i kilka chwil rano do przygotowania jabłek), moja wersja jest więc uproszczona po całości. Po pierwsze spód to najprostszy z możliwych: czekoladowe ciastka z dodatkiem cynamonu. W masie serowej dużo nie zmieniałam, nie ubijałam jednak śmietanki oraz skórkę cytrynową zastąpiłam wyżej wymienioną przyprawą, w duszonych jabłkach miód zastąpiłam cukrem i to chyba tyle... ;)

Sernik jest smaczny, może nie jakoś bardzo, bardzo, ale i tak zajadało się go z przyjemnością. Głównie dzięki rozgrzewającej działalności cynamonu na te deszczowe, zimne, jesienne, łódzkie dni…

podaje już z moimi zmianami, oryginał znajdziecie tutaj

składniki na spód:

  • 15 czekoladowych ciasteczek, pokruszonych
  • ¼ kostki masła, rozpuszczonego
  • 1 łyżeczka cynamonu

Foremkę 23cm wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia. Składniki dokładnie wymieszać i wcisnąć w dno tortownicy. Podpiec ok. 5 minut w 160st.C.

składniki na masę serową:

  • 500g twarogu, zmielonego jak na serniki
  • 200ml śmietanki kremówki 30%
  • 3-4 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej
  • 4 jajka
  • ½-1 łyżeczki cynamonu

Zmiksować ser z kremówką, dodawać po jednym jajku, następnie mąkę oraz cynamon (masa jest bardzo płynna więc tortownicę powinna być bardzo szczelna lub dokłądnie wyłożona papierem j.w.). Przelać na ciasteczkowy spód i piec ok. 1 godziny. Ostudzić w lekko uchylonym piekarniku, następnie schłodzić w lodówce (u mnie przez noc).

dodatkowo:

  • 5 jabłek
  • 4 łyżki cukru + 1 łyzka wody
  • sok z ½ cytryny
  • 1 łyżeczka cynamonu

Obrać jabłka, wykroić z nich gniazda nasienne, miąższ pokroić w plasterki. Na patelni skarmelizować cukier z wodą, dodać jabłka ,całość podlać sokiem z cytryny i dusić ok. 3 minuty. Jabłka posypać cynamonem, wymieszać. Udekorować wierzch sernika.

Buon Appetito! :)

logo Weekendowej Cukierni podaję, jednak niech Polka z Olciaky zadecydują czy w ramach zabawy mój sernik nadaje się lub nie ;)

zapraszam jeszcze na kilka zdjęć z Palmiarni do której mam tylko dwa przystanki, najlepiej jednak przejść się spacerkiem :)

20:26, viridianka , Serniki
Link Komentarze (31) »
sobota, 26 września 2009
No to ciao...

Dzisiaj wyjeżdżam na studia do Łodzi oddalonej od mojego rodzinnego miasteczka w linii prostej o 333km (fajna liczba, zwłaszcza że trójka to moja ulubiona cyfra;)). W związku z tym ilość moich notek i odwiedzin na Waszych blogach zmaleje, może nawet do zera (zera nie lubię;)). Mam jednak taki plan, który chyba pozwoliłby mi na upieczenie czegoś raz, czy dwa w miesiącu... no ale zobaczymy co to będzie, piekarnik w każdym razie w mieszkaniu jest spoko:P

Mam do Was dwie małe prośby. Pierwsza to proszę trzymajcie za mnie kciuki, bym jak najpomyślniej sobie poradziła ;) i druga gdyby ktoś z Was korzystał z przepisów na moim CzekoKocie to napiszcie w komentarzach informację jak smakowało (w ogóle będzie mi bardzo miło jak czasem się do mnie odezwiecie :)).

To tyle… do nowej notki i do zobaczenia!

Pozdrawiam,

ViriAsia

na zdjęciu górnym 'kilka' moich przyszłych podręczników, a poniżej Rektorat Uniwersytetu Medycznego:

piątek, 25 września 2009
Rustykalny chleb z gruszkami

#44 Weekendowej Piekarni przewodniczy Margot. Wybrała dwa przepisy na chleb. Pierwszy z dyniowymi pestkami, drugi z gruszkami. Sezon na gruszki u mnie w pełni, więc decyzja była natychmiastowa… no dobra pestki z mojej dyni też mam, ale jeszcze nie są wystarczająco wysuszone :)

Dodatkowo do wyboru zachęcił mnie jeden ze składników – wanilia. Wiadomo, każdy wypiek z jej dodatkiem niesamowicie pachnie i najczęściej równie dobrze smakuje. Tak było i tym razem. Chlebki wyszły wspaniałe, cudownie smakują zarówno na słodko, jak i wytrawnie. Pycha, bardzo polecam!

składniki na 6 chlebków po ok. 400g, ja piekłam z połowy porcji

  • 900-950g mąki pszennej tortowej lub chlebowej
  • 100g mąki żytniej
  • 25g soli
  • 30g świeżych drożdży
  • 700g wody lub wody zmieszanej z mlekiem (Margot radzi by zmniejszyć ilość płynu do 600g i ja tak zrobiłam)
  • 80g miodu
    80g masła
  • 1 łyżeczka ziaren wanilii (na pół porcji dałam ziarenka z jednej waniliowej laski)
  • 400g gruszek pokrojonych w kostkę (obranych)

Uwaga : ciasto jest dosyć lepkie! Można je wyrobić ręcznie lub robotem (również w maszynie do chleba)

W dużej misce wymieszać 900g mąki pszennej, mąkę żytnią i sól. Zrobić wgłębienie i umieścić w nim pokruszone drożdże oraz wodę i miód (można też wcześniej rozpuścić drożdże w małej ilości wody). Najpierw mieszać ciasto drewnianą łyżką zaczynając od środka, następnie wyrobić ciasto ręką, aż będzie spójne (jeśli ciasto bardzo mocno się klei do rąk, można pozostawić je na 5-10 min, by mąka wchłonęła jak najwięcej wody).
Następnie dodajemy masło w kawałkach i wyrabiamy (najpierw delikatnie, potem mocniej), by wytworzył się gluten. Jeśli wyrabiamy mikserem – najpierw 5-7 min na średniej szybkości, później 7-9 min na wyższej szybkości. Na koniec wyrabiania ciasto ma być jednolite, miękkie i elastyczne, nie klei się do ręki (czuć jego lepkość, jego kawałki jednak nie przyczepiają się do ręki).
Dodać kawałki gruszki oraz wanilię delikatnie wyrabiając ciasto i dodając jak najmniej mąki. Przykryć ściereczką i odstawić na ok. 2 godziny (ciasto ma podwoić objętość).
Przełożyć ciasto na lekko posypaną mąką stolnicę i odgazować składając je 2-3 razy. Podzielić na 6 równych części (ok. 400g każda), lekko ( musiałam podsypać sporo mąki)posypać mąką i lekko uformować w niezbyt ścisłą kulę. Pozostawić na 15 min. Następnie uformować końcowe, ścisłe kule, ułożyć je na papierze do pieczenia pozostawiając min. 5 cm odstępu między nimi (ja swoje włożyłam do koszyków do wyrastania). Przykryć ściereczką i odstawić na 1h30.
W tym czasie przygotować szablon do ozdoby : powiększyć obrazek do potrzebnych nam rozmiarów, wydrukować i wyciąć (najlepiej na sztywnym papierze/kartonie).
Piekarnik nagrzać do 220°C wstawiając małe naczynie z wodą.
Chleby lekko spryskać wodą, przyłożyć szablon i posypać mąką (najlepiej żytnią uprzednio przesianą); zdjąć szablon i ewentualnie pozbyć się nadmiaru mąki.
Piec chleby 30 min, następnie wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki i pozostawić chleby jeszcze na 5 min. Studzić na kratce.

Buon Appetito! :)

14:16, viridianka , Chleby
Link Komentarze (24) »
czwartek, 24 września 2009
Tarta z kokosowo-śmietankowym kremem i ananasem

Ostatnie dni przepełnione są wspólnym pieczeniem. Na początku Weekendowa Piekarnia i Cukiernia, przedwczoraj z mamą zrobiłyśmy trzy przepyszne dżemy: marchewkowo-jabłkowy z goździkami od Konsti (tutaj przepis), cukiniowy z imbirem (przepis od Mamy Poleczki ;)), dyniowo-pomarańczowy z imbirem w którym dosłownie się zakochałam ;) (tutaj znajdziecie przepis, ja tylko dodam: zwiększyłyśmy ilość cukru oraz imbiru, zrobiłyśmy go także z 'popiątnej' porcji:P), a pozostałą część dyni dodałyśmy za namową Desmonda do lecza.

Natomiast wczoraj z babcią upiekłyśmy chleb wiejski z orzechami, a z… Jul upiekłam tartę, cudowną tartę według szwedzkiej receptury. Ja swoją trochę zmodyfikowałam dodając wiórki kokosowe zarówno do kremu jak i spodu, oraz zastępując część śmietany - śmietanką kokosową.

Jest to przepis prosty i szybki, jednak tak fantastyczny, że z pewnością zadowoli nie jednego łasucha ;) Do popicia koktajl egzotyczny lub Pina Colada i jesteśmy w tropikalnym niebie:D

Jul dziękuję ślicznie za wspólne kucharzenie i wybór tak świetnego przepisu ;*

Deg(czyli spód):

  • 100g cukru (dałam 75g cukru drobnego)
  • 300g mąki (100g mąki zastąpiłam mielonymi wiórkami kokosowymi)
  • 150g margaryny lub masła, pokrojonego w kostkę

Wszystkie składniki posiekać i zagnieć razem na kruche ciasto. Schłodzić 10 minut. Następnie rozwałkować (jest ciężko ale dacie radę;)) i wyłóżyć nim natłuszczoną formę do tarty. Schłodzić ok. 1 h, podpiec 7-8 minut w 180st.C.

Krämfyllning(kremowe nadzienie):

  • 200g creme fraiche(czyli u nas gęstej kwaśnej śmietanki 18%, dałam 100g mleczka kokosowego i 100g śmietanki 18%)
  • 100g cukru (dałam 75g cukru drobnego)
  • ewentualnie 50g wiórków kokosowych
  • 2 jajka
  • 1 łyżka cukru waniliowego (pominełam, i dałam 1 łyżkę Malibu)
  • duża puszka(ok 500gramowa ) Krossad ananas
    UWAGA: u nas tego nie ma. To jest taki jakby ananas w wiórkach. Wystarczy kupić puszkę ananasa w kawałkach (ja użyłam świeżego ananasa) i porozgniatać trochę widelcem, ale nie miksować.

Składniki nadzienia wymieszaj ze sobą w miseczce. Wyłóż je następnie na kruchy spod i wyrównaj. Piecz ok. 35-45 minut. Ostudzić (chociaż lekko ciepła jest chyba najlepsza;)).

Buon Appetito! :)

08:27, viridianka , Tarty
Link Komentarze (33) »
wtorek, 22 września 2009
Chleb ze słonecznikiem

Kolejny chlebek z mojej i babci piekarni. Pieczony dwa tygodnie temu (czyt. dawno zjedzony;)), ale dopiero teraz zgrałam zdjęcia z aparatu, ‘upiękniłam’ je i przetłumaczyłam przepis.

Chleb ze słonecznikiem to kolejny wypiek z ksiązki ‘Bread’ J. Hamelmana. Dobry, aczkolwiek jadaliśmy już lepsze ;) najlepiej jeśli sami spróbujecie i go osądzicie :))

namaczanka:

  • 1 3/8 szklanki łamanego żyta (u nas otręby żytnie)
  • 1 szklanka gorącej wody

Łamane żyto/otręby żytnie zalać wodą wymieszać, przykryć i odstawić na 12-16 godzin.

pate fermentee:

  • 1 ½ szklanki mąki chlebowej
  • ½ szklanki wody
  • ½ łyżeczki soli
  • 1/8 łyżeczki suszonych drożdży

Drożdże rozpuścić w wodzie, dodać sól i mąkę. Dobrze wymieszać, przykryć i odstawić na 12-16 godzin.

ciasto właściwe:

  • 5 ¾ szklanki mąki chlebowej
  • 1 5/8 szklanki wody
  • 1 łyżka soli
  • 1 ½ łyżeczki suszonych drożdży
  • 2 łyżeczki melasy (u nas miód)
  • 1 3/8 szklanki podprażonych ziaren słonecznika (u nas 1 szklanka)
  • namaczanka
  • pate fermentee

Mieszamy w mikserze na małych obrotach wszystkie składniki (bez pate fermente). Gdy zaczynają się łączyć dodajemy po kawałku pate fermentee. Poprawiamy hydratację ciasta dodając odrobinę mąki/wody. Zagniatamy mikserem na średniej szybkości 3-3,5 minuty (my zagniatałyśmy ręcznie). Ciasto odkładamy na 2 godziny w ciepłe miejsce (po godzinie składamy).

Po tym czasie ciasto dzielimy na 2-3 części. Zostawiamy ciasto by odpoczęło na 10-20 minut. Formujemy bochenki i przekładamy do wyrośnięcia do koszyków na 1-1,5 godziny w ciepłe miejsce. Bochenki nacinamy i pieczemy ok. 40 minut w 230st.C, temp. można obiżyć gdu bochenki za szybko się rumienią (my piekłyśmy najpierw 10-15 minut w 220st.C, a następnie w 180t.C).

Buon Appetito! :)

13:54, viridianka , Chleby
Link Komentarze (32) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11
Image Hosted by ImageShack.us
Image Hosted by ImageShack.us
MySpace
Dodatki na bloga
Dodatki na bloga