Codziennie jadam cztery elementy odżywcze: mleczną czekoladę, gorzką czekoladę, białą czekoladę i kakao. - Debra Tracy
sobota, 06 lutego 2010
Pączki mojej Mamy

Dzisiaj rano razem z Mamą piekłyśmy pączki z receptury, która jest już w naszej Rodzinie od dobrych kilkunastu lat. Jednak dopiero po raz pierwszy uczestniczyłam w całej procedurze powstawania pączka. Razem zlepiałyśmy  krążki ciasta zamykając w środku odrobinę konfitury różanej, a  gdy po ich napuszeniu przyszedł czas na smażenie to okazało się, że wcale to nie jest takie straszne jak myślałam, że będzie i po kilku pierwszych partiach sama już ich doglądałam :)

Aby obniżyć temp. oleju wrzucałyśmy plasterki ziemniaka. Natomiast pączek dobrze dosmażony w środku powinien być smażony raz z jednej, raz z drugiej strony a potem jeszcze raz z pierwszej – taką radę dostała moja Mamutka od Pana Cukiernika :)

Z naszego przepisu pączki są puszyste, mięciutkie, nie za słodkie i co najważniejsze bardzo smaczne! Mimo, że nie jestem ich wielką miłośniczką i zajadam się nimi tylko raz do roku w okolicach Tłustego Czwartku to takie prawdziwe, domowe mogłabym jeść częściej… chociaż może wtedy już by mi tak nie smakowały…?

składniki na ok. 40 pączków średniej wielkości:

  • 1 kg mąki
  • 1 szklanka mleka + dodatkowo
  • 100g drożdży
  • 150g cukru + kilka łyżek cukru z prawdziwą wanilią
  • 150g masła, rozpuszczonego i ostudzonego
  • 12 żółtek
  • kieliszek rumu

dodatkowo:

  • konfitura różana
  • olej do smażenia
  • cukier puder do posypania

Mąkę przesiać do dużej miski. Drożdże rozpuścić w mleku, dodać łyżkę cukru i mąki, odstawić w ciepłe miejsce do napuszenia. Żółtka ubić z cukrami na kogel-mogiel. Do mąki dodać masło, ubite żółtka, napuszony zaczyn, alkohol i wymieszać drewnianą łyżką, jeśli ciasto jest za suche (a takie jest;)) dodać mleka (ciasto nie ma być gęste a lepiące, dlatego mieszamy łyżką). Odstawiamy do wyrośnięcia na ok. godzinę.

Po tym czasie połowę ciasta dzielimy na połowę i na podsypując mąką rozwałkowujemy na grubość ok. 0,5 cm. Szklanką wycinamy krążki. Na połowie krążków układamy malutką łyżeczką (taką do kawy) konfiturę. Zlepiamy brzegi i nadmiar ciasta odcinamy tą samą szklanką. Powtarzamy czynność aż do wyczerpania ciasta. Odstawiamy pączki na podsypanej stolnicy do porządnego napuszenia się, otrzepujemy z nadmiaru mąki, a następnie smażymy w gorącym oleju (ja smażyłam 4 minuty z jednej, 3 z drugiej i potem jeszcze minutkę z pierwszej strony). Pączki odsączyć na ręczniczkach papierowych a po ostudzeniu oprószyć cukrem pudrem.

Buon Appetito! :)

pączki biorą udział w akcji 'Kulinarne Perły z Lamusa:

piątek, 05 lutego 2010
Ciasto czekoladowo-orzechowe z sosem owocowym

Piekłam kiedyś sernikobrownies z malinami i… zapomniałam dodać mąki ;) mówię Wam jakie ono było wtedy pyszne, jak czekoladowy mus z serową warstewką oraz tu i ówdzie zanurzoną malinką :D Zrobiłam później oryginalną wersję która już mi tak nie smakowała. Dlatego bezmączny wypiek zaproponowany przez Olciaky w ramach Weekendowej Cukierni przypadł mi do gustu. Ciasto nie ma też w sobie proszku do pieczenia, mimo to napuszyło się cudownie, by tuż po ostudzeniu... równie cudownie opaść... ;P

Ciasto upiekłam zgodnie z Autorką przepisu, nie wmieszałam owoców do środka za radą Olcika, tylko dodałam od siebie malinowo- truskawkowy sos z mrożonych owoców.

Jest cudnie czekoladowe, wilgotne, zakalcowate:D z sosem smakuje fantastycznie. Świetny deser, polecam.

podaję już z moimi zmianami, piekłam z 1,5 porcji w foremce 23x23cm

składniki na ciasto:

  • 53 g kakao
  • 120 ml gorącej wody
  • 225 g gorzkiej czekolady, roztopionej
  • 225 g masła, roztopionego
  • 300 g cukru trzcinowego
  • 150 g orzechów włoskich
  • 6 jaj
  • szczypta soli

składniki na sos:

  • owoce
  • miód
  • ekstrakt waniliowy

dodatkowo:

  • 1 łyżka kakao, do dekoracji

Orzechy zmielić z cukrem. Kakao wymieszać z gorącą wodą do gładkości. Masło roztopić, dodać czekoladę i wymieszać do połączenia się obu składników. Połączyć kakao z maślano czekoladową masą, dodać orzechy i cukier, następnie żółtka. Za każdym razem miksować.

Białka ubić na sztywną pianę z solą. Delikatnie połączyć z czekoladowym ciastem w 3 rzutach.

Blaszkę o boku 23 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Przelać do niej czekoladową miksturę. Piec w temperaturze 180ºC przez 60 - 70 minut. Przestudzić 15 minut w blaszce, wyjąć na talerz, do góry spodem, zerwać ostrożnie papier. Oprószyć kakao, pokroić na kwadraty.

Przygotować sos: owoce gotować tak długo aż zgęstnieją, zmiksować blenderem, przecedzić, dosłodzić miodem, dodać nieco ekstraktu waniliowego do smaku i podawać z ciastem (ja byłam niecierpliwa i zagęściłam sos mąką ziemniaczaną rozpuszczoną w odrobinie wody).

Buon Appetito! :)

sobota, 23 stycznia 2010
Elvis Presley’s sandwich

Czy słyszeliście kiedykolwiek o ulubionej kanapce Elvisa Presley'a?

Ja dowiedziałam się o niej już jakiś czas temu. Połączenie masła orzechowego i bananów objętych w kromki chleba lekko mnie przeraziło… spróbowałam dopiero teraz - trochę mnie to śmieszy, ale naprawdę mi zasmakowało... Szczególnie dobre na ciepło, gdy masło orzechowe jest przyjemnie płynne, a banany rozmiękną, nabierając bardziej wyrazistego smaku... :]

Król podobno potrafił zjeść nawet tuzin takich kanapek…! Sama zjadłam jedną i to mi wystarczyło… chociaż gdybym była barrrdzo głodna to może i udało by mi się zjeść więcej…?

skorzystałam z przepisu Nigelli

składniki:

  • 2 kromki białego chleba
  • 1 mały banan
  • 2 łyżeczki masła orzechowego
  • masło

Chleb lekko zarumienić na patelni.

Banana obrać ze skórki i pokroić na cieniutkie plasterki lub rozgnieść na puree.

Jedną kromkę posmarować masłem orzechowym, a drugą obłożyć plasterkami banana lub posmarować puree bananowym.

Złożyć w kanapkę i zarumień na złotobrązowo po obydwu stronach na patelni z rozpuszczonym masłem.

Przełożyć na talerz i przekroić na dwa trójkąciki.

Buon Appetito! :)

kanapkę Elvisa Presley'a wliczam do zabawy Grumków 'Z widelcem po kuchni obu Ameryk' oraz Olcika 'Karnawałowe przekąski':



19:27, viridianka , Desery
Link Komentarze (42) »
niedziela, 17 stycznia 2010
Orzechowo - owsiane batoniki z czekoladą

Ostatnio u Dorotuś zobaczyłam bardzo szybkie w przygotowaniu, bo nie wymagające odpalania piekarnika, batoniki. Wczoraj więc podczas sobotnich zakupów spożywczych dokupiłam kilka dodatkowych składników: masło orzechowe, wiórki kokosowe, czekoladę…

Po skończonej nauce zabrałam się do pracy… takiej błyskawicznej, bo po 10 minutach masa leżała grzecznie w foremce, a ja poszłam spać. Rano polałam rozpuszczoną czekoladą, pokroiłam, zrobiłam zdjęcia i… taa daam: są! Pyszne, słodziutkie, sycące mało co nie co. Najlepsze domowe batoniki jakie dotychczas zrobiłam... wkrótce: powtórka ;)

Dodatkowo przepis jest bardzo plastyczny. Ja na przykład podmieniłam płatki kukurydziane na owsiane, dodałam czekoladę białą i gorzką z orzeszkami. A przecież równie dobrze nadadzą się posiekane grubo orzechy, tudzież suszone owoce... hmm i może z musli się uda...? :D

Bardzo polecam!

podaję już z moimi zmianami, oryginał tutaj

Składniki:

  • 200 g masła orzechowego (gładkiego lub z orzeszkami)
  • 50 g drobnego cukru
  • 200 ml miodu
  • 100 g płatków owsianych, zwanych górskimi
  • 100 g wiórków kokosowych
  • 50g czekolady białej, posiekanej

dodatkowo:

  • 100 g czekolady gorzkiej lub mlecznej (u mnie z orzeszkami)
  • 50g białej czekolady
  • masło
  • mleko

W garnuszku z grubym dnem umieścić masło orzechowe, miód, cukier; podgrzewać. Masa powinna być płynna (należy uważać, bo łatwo ją przypalić).

W naczyniu wymieszać płatki i wiórki. Dodać płynną masę orzechową i wymieszać. Następnie szybko wmieszać białą czekoladę.

Jeszcze ciepłą wyłożyć do blaszki o wymiarach 29 x 12 cm (u mnie tortownica 21cm wyłożona folią aluminiową, nie jest to konieczne ponieważ masa jest wystarczająco gęsta). Wyrównać. Wystudzić.

Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej (dodałam ok. łyżki masła i trochę mleka do polewy). Rozprowadzić po wystudzonym batoniku najpierw ciemną, potem białą czekoladę. Schłodzić (można w lodówce przez kilka godzin, lub zostawić na noc w temperaturze pokojowej), by był gotowy do krojenia.

Pokroić i podawać.

Buon Appetito! :)

batoniki biorą udział w akcji:

 

10:40, viridianka , Batoniki
Link Komentarze (27) »
niedziela, 10 stycznia 2010
Czekoladowe ciasto z musem

Dzisiejszy wpis będzie nieco inny od pozostałych. Na pierwszy rzut oka wszystko może wydawać się ‘normalne’… zdjęcia, notka, przepis… a jednak!

Już tłumaczę. Zapewne część z Was zorientowała się zaglądając do komentarzy iż na moim blogu od czasu do czasu pojawia się pewien ‘osobnik’ (wybacz:D) pod wdzięcznym nickiem viris.sis – to moja Siostra :) I to właśnie Ona jest autorką dzisiejszego ciasta oraz zdjęć na których widok po odebraniu poczty zachciało mi się dużej ilości czekooolady (kubek z pachnącym płynem stał obok mnie już po chwili ;))

Wypieku Siostry niestety nie było dane mi spróbować, jednak zarówno Solenizant (Nasz Tata), jak i wszyscy degustatorzy efektem się zachwycali. Patrząc po zdjęciach jestem święcie przekonana, że to ciasto musi być obłędnie pyszne. Nic jednak dziwnego! Mięciutki spód z puszystym, piankowym musem w kolorze czekolady… Tak, to nie może nie smakować :) Gorąco polecamy!

Siostra jestem z Ciebie bardzo dumna:D i mam nadzieję, że czasami coś jeszcze z Twoich wypieków z przyjemnością będę mogła zaprezentować na CzekoKocie ;)

składniki na spód:

• 150 g niesolonego masła
• 150 g połamanej na kostki ciemnej czekolady
• 5 dużych jajek
• 1 łyżka kakao
• 175 g drobnego cukru do wypieków

składniki na mus:


• 100 g niesolonego masła
• 100 g połamanej na kostki ciemnej czekolady deserowej
• 3 duże jajka
• 2 łyżeczki kakao
• 115 g drobnego cukru do wypieków
• 2 łyżeczki żelatyny w proszku, rozpuszczonej w 80 ml ciepłej wody

Wykonanie:


Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Formę z odpinaną obręczą o średnicy 20 - 23 cm wysmarować masłem i wyłożyć papierem do pieczenia.

Spód:

W rondelku z grubym dnem, ciągle mieszając rozpuścić masło z czekoladą. Jeśli nie masz takiego rondelka umieść czekoladę i masło w miseczce i zawieś ją na garnku z gotującą się wodą. Ostudzić. Zmiksować żółtka z kakao, dodać do ostudzonej czekolady i wymieszać.

Mikserem ubić białka na sztywną pianę, dodawać partiami cukier i miksować przez 2 - 3 minuty, aż piana będzie gęsta, sztywna i błyszcząca.

Ubite białka wymieszać z masą czekoladową i wlać do przygotowanej formy, piec przez 25 - 30 minut. Wyjąć z piekarnika i ostudzić w formie (ciasto opadnie, tworząc wgłębienie, które wypełnimy musem, moje ciasto opadło jeszcze będąc w piekarniku). Nie wyjmować z formy.

Mus:

Przygotowujemy podobnie jak powyżej, po wystudzeniu upieczonego spodu. W rondelku z grubym dnem, ciągle mieszając rozpuścić masło z czekoladą (Siostra dodała też Irish Cream do smaku;)). Ostudzić. Zmiksować żółtka z kakao, dodać do ostudzonej czekolady i wymieszać. Mikserem ubić białka na bardzo sztywną pianę, dodawać stopniowo cukier i miksować przez 2 - 3 minuty, aż piana będzie gęsta, sztywna i błyszcząca.

Ubite białka wymieszać bardzo delikatnie (nie niszcząc piany) z ostudzoną masą czekoladową oraz rozpuszczoną w wodzie żelatyną (również ostudzoną). Masę wylać na środek upieczonego spodu. Dekoracja z ciemniejszych smug na musie powstała z reszty masy czekoladowej. Ciasto przykryć, uważając, aby nie naruszyć delikatnego wierzchu musu czekoladowego. Wstawić do lodówki na minimum 4 godziny lub najlepiej na noc. Kroić gorącym nożem (sparzonym wrzątkiem).

Buon Appetito! :)

doskonałe ciasto czekoladowe Asi z Kwestii Smaku wybrała Goś z blogu Sweet Art w ramach Weekendowej Cukierni, wiedziałam, że mi nie uda się wziąć udziału w styczniowej edycji dlatego Poleczko - zwerbowałam nową Uczestniczkę :D

niedziela, 03 stycznia 2010
Ciasteczka z orzechami włoskimi

Orzechowe, z odrobiną mlecznej czekolady. Lekko kruche i delikatnie słodkie, pyszne! Idealne do maczania w kubku gorącej herbaty, co wprost uwieeelbiam :D ostatnie pieczone w domku, od jutro nauka, dużo nauki, już nie ciasteczka ;)

przepis z tej książki ;)

składniki na 30 ciastek:

  • 90g miękkiego masła
  • 3-4 łyżki cukru, z czubkiem
  • 1/2 szklanki mielonych orzechów włoskich (65g)
  • 105g mąki
  • 1 łyżeczka mleka lub śmietanki (opcjonalnie)

dodatkowo:

  • 25g mlecznej czekolady (zużyłam więcej...;))

Ubić masło z cukrem na lekką i puszystą masę. Wmieszaj orzechy, mąkę, a na końcu mleko. Zroluj ciasto w wałeczki i potnij na 5cm części (formowałam kuleczki, które potem nieco spłaszczałam). Ułóż ciasteczka na papierze do pieczenia. Schłódź. W tym samym czasie nagrzej piekarnik do 175st.C. Piecz ok. 12 minut.

Ostudzone ciasteczka maczaj z jednej strony w roztopionej czekoladzie.

Buon Appetito! :)

ciasteczka biorą udział w akcji Olcika:



piątek, 01 stycznia 2010
Marcepanowe ciasteczka z pomarańczą i gorzką czekoladą

Ostatni kawałeczek marcepana zużyłam do ciasteczek. Jest to niestety nieodzowny znak że Święta już naprawdę się skończyły i trzeba powrócić do rzeczywistości, zwłaszcza że sesja za pasem…

Ciastka są słodziutkie, delikatnie kruche, lekko marcepanowe z mocno wyczuwalną nutą pomarańczy. Najlepsze z mocną kawą lub gorzką herbatą.

składniki na ok. ciastek:

  • 100g miękkiego masła
  • 1/3 szklanki cukru pudru
  • 50g marcepana, startego na małych oczkach (oryginalnie było 25g)
  • ¼ łyżeczki wanilii
  • drobno posiekana skórka starta z ¼ cytryny (dałam skórkę z 2 pomarańczy)
  • ¾-1 szklanki mąki

dodatkowo:

  • 1 jajko, lekko roztrzepane
  • cukier
  • gorzka czekolada, roztopiona z odrobiną kremówki i masła (opcjonalnie)

Masło ubić z cukrem na lekką i puszystą masę. Dodać wanilię, skórkę cytrusową oraz marcepan, dokładnie wymieszać. Dodać mąkę i zmiksować. Ciasto uformować w wałeczek i zawinąć w folię spożywczą. Schłodzić przez kilka godzin.

Ciasto posmarować białkiem, następnie obtoczyć w cukrze. Pokroić w ½ cm kawałki (ja swoje ciasteczka schłodziłam dodatkowo w zamrażarce) Ułożyć plasterki w dużych odstępach (ciastka lubią się rozlewać) na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Piec ok. 10 minut w 175st.C.

Buon Appetito! :)

ciasteczka biorą udział w akcji Olcika:


Hamelman’s flatbreads

Ostatniej #56 edycji roku 2009 przewodniczyła nam Gospodarna Narzeczona. Ja od początku zaczaiłam się na przepis numer 3, czyli pieczone pierogi z nadzieniem nazwane przez Gospodynię Hamelman’s flatbreads.

Ciasto zagniotłam wczoraj rano tak by zabrać je na sylwestrową imprezę… :D Wraz z moją przyjaciółką przygotowałyśmy bardzo proste, pełne aromatu i smaku nadzienie z… (uwaga wymieniam ;P) cebulą, czosnkiem, papryką, pieczarkami, cukinią, pomidorami, kurczakiem, kukurydzą, oregano, bazylią, pieprzem i solą… chyba o niczym nie zapomniałam (; Bałam się że ciasto będzie twardawe. Zaskoczyło mnie jednak bardzo pozytywnie: było mięciutkie mimo braku drożdży. Dodałabym jedynie nieco więcej soli lub suszonych ziół, ale to szczegół... i tak było pyszne (:

Dziękuję bardzo Gospodarnej za wybór przepisu, Alci za kolejną WP, a tym co jeszcze nie piekli - serdecznie polecam!

(:

przepraszam za zdjęcia, było już ciemno, ludzie głodni... nie udało mi się gotowej potrawie fotek zrobić, wszystko niestety jedynie na surowo ;))

Składniki na 6 pierogów (robiłam z podwójnej porcji):

  • 460 g mąki na chapati (jest to mielona na puch, odsiana mąka pszenna razowa. Można ją zastąpić mieszanką chlebowej i przesianej pszennej razowej. Hamelman radzi proporcje 1:2;  tak zrobiłam ale nie przesiewałam mąki razowej)
  • 305 g wody
  • 23 g oleju roślinnego
  • 9 g soli (dałabym nieco więcej, lub dosypała nieco suszonych ziół)

Z podanych składników zagniatamy gładkie ciasto. Przykrywamy folią i zostawiamy na przynajmniej 8 godzin. Po tym czasie dzielimy je na równe część, każdą formujemy w kulę. Wałkujemy każdą kulę wałkujemy na omączonym blacie na okrągły placek grubości 2-3 mm. Na połowie placka układamy nie za grubą warstwę nadzienia. Składamy ciasto na pół, dociskamy brzegi, a następnie raz zawijamy do góry jak mankiet. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 280-300 st C (maksymalnej waszego piekarnika), najlepiej na kamieniu, bez pary, po 3-4 minuty z każdej strony (piekłyśmy tylko z jednej strony, 15 minut w 180st.C). Gorące zawijamy w ściereczkę lub papierowy ręcznik by zmiękły. Można odgrzać zawinięte w folię aluminiową (podawałayśmy od razu).

nadzienie zaproponowane przez Gospodarną Narzeczoną znajdziecie
tutaj, ja podaję sam sposób naszego, ponieważ proporcje są dla mnie niemożliwe do podania :P

Na jednej patelni podsmażamy posiekaną cebulę, czosnek oraz pokrojone pieczarki. Na drugiej pokrojonego na kawałeczki kurczaka przyprawionego solą, pieprzem i ziołami. Na trzeciej pokrojone dowolnie warzywa (paprykę,cukinię, nieco później kukurydzę). Zawartości wszystkich patelni łącznymi, zalewamy pomidorami z puszki, doprawiamy, chwilę dusimy. Ewentualnie zagęszczamy odrobiną maki ziemniaczanej rozpuszczonej w łyżce wody.

Buon Appetito! :)

moje flatbready biorą udział w akcji Olcika:

03:49, viridianka , Wytrawne
Link Komentarze (16) »
czwartek, 31 grudnia 2009
Tort króla Oskara (King Oscar's Torte)

Niziutki, malutki, ale bardzo sycący, ciekawy z wyglądu (mało reprezentacyjny po prostu:D) jak i smaku torcik z receptury szwedzkiej… tak znowu moja nowa książka ;)

Składa się z dwóch warstw migdałowej bezy, kremu na bazie kremówki, masła i żółtek oraz przyjemnie chrupiącego karmelu z orzechami. Trochę bałam się masy, ponieważ mimo długiego podgrzewania nie chciała stężeć, ale całe szczęście udało się ;)

A dlaczego króla Oskara? Podobno został tak nazwany na cześć tego Pana:

będącego władcą Szwecji w latach 1872-1907

składniki na bezy:

  • 100g mielonych migdałów
  • 2/3 szklanki cukru pudru
  • 4 białka

Narysować na papierze do pieczenia dwa koła o średnicy 24cm. Cukier wymieszać z migdałami. Białka ubić na sztywną pianę, dodawać po łyżce mieszanki orzechowo-cukrowej. Masę wyłożyć na ówcześnie przygotowane koła. Piec 15 minut w 200st.C (u mnie wystarczyło 10 minut w 180st.C). Upieczone bezy delikatnie odkleić od papieru i ostudzić.

składniki na karmel:

  • ½ szklanki cukru
  • 3 łyżeczki posiekanych migdałów (dałam więcej)

Roztopić cukier w rondelku aż będzie lekko brązowy. Dodać orzechy i całość wylać na nieco natłuszczony papier do pieczenia. Ostudzić i delikatnie pokruszyć (uwaga na palce! najlepiej w moździerzu).

składniki na krem:

  • 4 żółtka
  • szklanka śmietanki kremówki
  • ½ szklanki cukru
  • 50g masła

Wymieszaj wszystkie składniki kremu w garnku. Podgrzewaj na najmniejszym ogniu aż zgęstnieje nie doprowadzając do wrzenia! (jeśli krem się rozwarstwi dodaj kilka kropel wrzątku). Ostudź (ja krem przykryłam folią by nie powstał kożuch i trochę go schłodziłam w lodówce przed przełożeniem).

Wmieszać pokruszony karmel do kremu. Położyć na paterze jeden bezowy blat, posmarować połową kremu, położyć następny blat i rozsmarować resztę kremu. Schłodzić.

Buon Appetito! :)

 

10:05, viridianka , Torty
Link Komentarze (27) »
środa, 30 grudnia 2009
Malinowe oczka

Po czekoladowych oczkach naszła nas ochota na ciasteczka z nadziniem malinowym, oczywiście żółtym… ;) Znalazłam więc przepis na kakaowe ciasteczka, a dalej postępowałam zupełnie tak samo jak przy poprzednich.

Są bardzo kruche, podobno po kilku dniach mają zmięknąć... nie wiem czy tyle dotrwają, jeśli tak - dam znać. Ja swoje posypałam gorzkim kakao, ale z pewnością równie dobrze sprawdzi się cukier puder lub polewa z gorzkiej czekolady.

Oryginalnie ciasteczka były wyciskane za pomocą rękawa cukierniczego. Przepis oczywiście z tej książki ;)

składniki na ok. 40 malutkich ciasteczek:

  • 115g miękkiego masła
  • 1/3 szklanki cukru
  • ¼ szklanki gorzkiego kakao
  • 1 żółtko
  • 1 szklanka mąki

dodatkowo:

  • ulubiony dżem, u mnie z żółtych malin
  • kakao, cukier puder, rozpuszczona gorzka czekolada

Ubić masło z cukrem i kakao na lekką i puszystą masę. Dodać żółtko i dokładnie zmiksować. Następnie po trochu mąki, miksując na najmniejszych obrotach, potem można trochę przyśpieszyć… ;) Z ciasta formować kuleczki, układać na blaszce wyłożonej pergaminem, następnie robić dziurkę trzonkiem drewnianej łyżki.

Ciasteczka schłodzić, a piekarnik nagrzać do 175st.C. Piec 10-13 minut.

Ostudzone ciasteczka napełniać dżemem, ozdobić dowolnie.

Buon Appetito! :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
Dodatki na bloga
Dodatki na bloga