sobota, 06 lutego 2010
Pączki mojej Mamy
Dzisiaj rano razem z Mamą piekłyśmy pączki z receptury, która jest już w naszej Rodzinie od dobrych kilkunastu lat. Jednak dopiero po raz pierwszy uczestniczyłam w całej procedurze powstawania pączka. Razem zlepiałyśmy krążki ciasta zamykając w środku odrobinę konfitury różanej, a gdy po ich napuszeniu przyszedł czas na smażenie to okazało się, że wcale to nie jest takie straszne jak myślałam, że będzie i po kilku pierwszych partiach sama już ich doglądałam :) Aby obniżyć temp. oleju wrzucałyśmy plasterki ziemniaka. Natomiast pączek dobrze dosmażony w środku powinien być smażony raz z jednej, raz z drugiej strony a potem jeszcze raz z pierwszej – taką radę dostała moja Mamutka od Pana Cukiernika :) Z naszego przepisu pączki są puszyste, mięciutkie, nie za słodkie i co najważniejsze bardzo smaczne! Mimo, że nie jestem ich wielką miłośniczką i zajadam się nimi tylko raz do roku w okolicach Tłustego Czwartku to takie prawdziwe, domowe mogłabym jeść częściej… chociaż może wtedy już by mi tak nie smakowały…? składniki na ok. 40 pączków średniej wielkości:
dodatkowo:
Mąkę przesiać do dużej miski. Drożdże rozpuścić w mleku, dodać łyżkę cukru i mąki, odstawić w ciepłe miejsce do napuszenia. Żółtka ubić z cukrami na kogel-mogiel. Do mąki dodać masło, ubite żółtka, napuszony zaczyn, alkohol i wymieszać drewnianą łyżką, jeśli ciasto jest za suche (a takie jest;)) dodać mleka (ciasto nie ma być gęste a lepiące, dlatego mieszamy łyżką). Odstawiamy do wyrośnięcia na ok. godzinę. Po tym czasie połowę ciasta dzielimy na połowę i na podsypując mąką rozwałkowujemy na grubość ok. 0,5 cm. Szklanką wycinamy krążki. Na połowie krążków układamy malutką łyżeczką (taką do kawy) konfiturę. Zlepiamy brzegi i nadmiar ciasta odcinamy tą samą szklanką. Powtarzamy czynność aż do wyczerpania ciasta. Odstawiamy pączki na podsypanej stolnicy do porządnego napuszenia się, otrzepujemy z nadmiaru mąki, a następnie smażymy w gorącym oleju (ja smażyłam 4 minuty z jednej, 3 z drugiej i potem jeszcze minutkę z pierwszej strony). Pączki odsączyć na ręczniczkach papierowych a po ostudzeniu oprószyć cukrem pudrem. Buon Appetito! :) pączki biorą udział w akcji 'Kulinarne Perły z Lamusa:
piątek, 05 lutego 2010
Ciasto czekoladowo-orzechowe z sosem owocowym
Piekłam kiedyś sernikobrownies z malinami i… zapomniałam dodać mąki ;) mówię Wam jakie ono było wtedy pyszne, jak czekoladowy mus z serową warstewką oraz tu i ówdzie zanurzoną malinką :D Zrobiłam później oryginalną wersję która już mi tak nie smakowała. Dlatego bezmączny wypiek zaproponowany przez Olciaky w ramach Weekendowej Cukierni przypadł mi do gustu. Ciasto nie ma też w sobie proszku do pieczenia, mimo to napuszyło się cudownie, by tuż po ostudzeniu... równie cudownie opaść... ;P Ciasto upiekłam zgodnie z Autorką przepisu, nie wmieszałam owoców do środka za radą Olcika, tylko dodałam od siebie malinowo- truskawkowy sos z mrożonych owoców. Jest cudnie czekoladowe, wilgotne, zakalcowate:D z sosem smakuje fantastycznie. Świetny deser, polecam. podaję już z moimi zmianami, piekłam z 1,5 porcji w foremce 23x23cm składniki na ciasto:
składniki na sos:
dodatkowo:
Orzechy zmielić z cukrem. Kakao wymieszać z gorącą wodą do gładkości. Masło roztopić, dodać czekoladę i wymieszać do połączenia się obu składników. Połączyć kakao z maślano czekoladową masą, dodać orzechy i cukier, następnie żółtka. Za każdym razem miksować. Białka ubić na sztywną pianę z solą. Delikatnie połączyć z czekoladowym ciastem w 3 rzutach. Blaszkę o boku 23 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Przelać do niej czekoladową miksturę. Piec w temperaturze 180ºC przez 60 - 70 minut. Przestudzić 15 minut w blaszce, wyjąć na talerz, do góry spodem, zerwać ostrożnie papier. Oprószyć kakao, pokroić na kwadraty. Przygotować sos: owoce gotować tak długo aż zgęstnieją, zmiksować blenderem, przecedzić, dosłodzić miodem, dodać nieco ekstraktu waniliowego do smaku i podawać z ciastem (ja byłam niecierpliwa i zagęściłam sos mąką ziemniaczaną rozpuszczoną w odrobinie wody). Buon Appetito! :)
sobota, 23 stycznia 2010
Elvis Presley’s sandwich
Czy słyszeliście kiedykolwiek o ulubionej kanapce Elvisa Presley'a? Ja dowiedziałam się o niej już jakiś czas temu. Połączenie masła orzechowego i bananów objętych w kromki chleba lekko mnie przeraziło… spróbowałam dopiero teraz - trochę mnie to śmieszy, ale naprawdę mi zasmakowało... Szczególnie dobre na ciepło, gdy masło orzechowe jest przyjemnie płynne, a banany rozmiękną, nabierając bardziej wyrazistego smaku... :] Król podobno potrafił zjeść nawet tuzin takich kanapek…! Sama zjadłam jedną i to mi wystarczyło… chociaż gdybym była barrrdzo głodna to może i udało by mi się zjeść więcej…? skorzystałam z przepisu Nigelli składniki:
Chleb lekko zarumienić na patelni.
Banana obrać ze skórki i pokroić na cieniutkie plasterki lub rozgnieść na puree.
Jedną kromkę posmarować masłem orzechowym, a drugą obłożyć plasterkami banana lub posmarować puree bananowym. Złożyć w kanapkę i zarumień na złotobrązowo po obydwu stronach na patelni z rozpuszczonym masłem. Przełożyć na talerz i przekroić na dwa trójkąciki. Buon Appetito! :) kanapkę Elvisa Presley'a wliczam do zabawy Grumków 'Z widelcem po kuchni obu Ameryk' oraz Olcika 'Karnawałowe przekąski':
niedziela, 17 stycznia 2010
Orzechowo - owsiane batoniki z czekoladą
Ostatnio u Dorotuś zobaczyłam bardzo szybkie w przygotowaniu, bo nie wymagające odpalania piekarnika, batoniki. Wczoraj więc podczas sobotnich zakupów spożywczych dokupiłam kilka dodatkowych składników: masło orzechowe, wiórki kokosowe, czekoladę… Po skończonej nauce zabrałam się do pracy… takiej błyskawicznej, bo po 10 minutach masa leżała grzecznie w foremce, a ja poszłam spać. Rano polałam rozpuszczoną czekoladą, pokroiłam, zrobiłam zdjęcia i… taa daam: są! Pyszne, słodziutkie, sycące mało co nie co. Najlepsze domowe batoniki jakie dotychczas zrobiłam... wkrótce: powtórka ;) Dodatkowo przepis jest bardzo plastyczny. Ja na przykład podmieniłam płatki kukurydziane na owsiane, dodałam czekoladę białą i gorzką z orzeszkami. A przecież równie dobrze nadadzą się posiekane grubo orzechy, tudzież suszone owoce... hmm i może z musli się uda...? :D Bardzo polecam! podaję już z moimi zmianami, oryginał tutaj Składniki:
dodatkowo:
W garnuszku z grubym dnem umieścić masło orzechowe, miód, cukier; podgrzewać. Masa powinna być płynna (należy uważać, bo łatwo ją przypalić). W naczyniu wymieszać płatki i wiórki. Dodać płynną masę orzechową i wymieszać. Następnie szybko wmieszać białą czekoladę. Jeszcze ciepłą wyłożyć do blaszki o wymiarach 29 x 12 cm (u mnie tortownica 21cm wyłożona folią aluminiową, nie jest to konieczne ponieważ masa jest wystarczająco gęsta). Wyrównać. Wystudzić. Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej (dodałam ok. łyżki masła i trochę mleka do polewy). Rozprowadzić po wystudzonym batoniku najpierw ciemną, potem białą czekoladę. Schłodzić (można w lodówce przez kilka godzin, lub zostawić na noc w temperaturze pokojowej), by był gotowy do krojenia. Pokroić i podawać. Buon Appetito! :) batoniki biorą udział w akcji:
niedziela, 10 stycznia 2010
Czekoladowe ciasto z musem
Dzisiejszy wpis będzie nieco inny od pozostałych. Na pierwszy rzut oka wszystko może wydawać się ‘normalne’… zdjęcia, notka, przepis… a jednak! Już tłumaczę. Zapewne część z Was zorientowała się zaglądając do komentarzy iż na moim blogu od czasu do czasu pojawia się pewien ‘osobnik’ (wybacz:D) pod wdzięcznym nickiem viris.sis – to moja Siostra :) I to właśnie Ona jest autorką dzisiejszego ciasta oraz zdjęć na których widok po odebraniu poczty zachciało mi się dużej ilości czekooolady (kubek z pachnącym płynem stał obok mnie już po chwili ;)) Wypieku Siostry niestety nie było dane mi spróbować, jednak zarówno Solenizant (Nasz Tata), jak i wszyscy degustatorzy efektem się zachwycali. Patrząc po zdjęciach jestem święcie przekonana, że to ciasto musi być obłędnie pyszne. Nic jednak dziwnego! Mięciutki spód z puszystym, piankowym musem w kolorze czekolady… Tak, to nie może nie smakować :) Gorąco polecamy! Siostra jestem z Ciebie bardzo dumna:D i mam nadzieję, że czasami coś jeszcze z Twoich wypieków z przyjemnością będę mogła zaprezentować na CzekoKocie ;) składniki na spód: W rondelku z grubym dnem, ciągle mieszając rozpuścić masło z czekoladą. Jeśli nie masz takiego rondelka umieść czekoladę i masło w miseczce i zawieś ją na garnku z gotującą się wodą. Ostudzić. Zmiksować żółtka z kakao, dodać do ostudzonej czekolady i wymieszać. Mikserem ubić białka na sztywną pianę, dodawać partiami cukier i miksować przez 2 - 3 minuty, aż piana będzie gęsta, sztywna i błyszcząca. Ubite białka wymieszać z masą czekoladową i wlać do przygotowanej formy, piec przez 25 - 30 minut. Wyjąć z piekarnika i ostudzić w formie (ciasto opadnie, tworząc wgłębienie, które wypełnimy musem, moje ciasto opadło jeszcze będąc w piekarniku). Nie wyjmować z formy. Mus: Przygotowujemy podobnie jak powyżej, po wystudzeniu upieczonego spodu. W rondelku z grubym dnem, ciągle mieszając rozpuścić masło z czekoladą (Siostra dodała też Irish Cream do smaku;)). Ostudzić. Zmiksować żółtka z kakao, dodać do ostudzonej czekolady i wymieszać. Mikserem ubić białka na bardzo sztywną pianę, dodawać stopniowo cukier i miksować przez 2 - 3 minuty, aż piana będzie gęsta, sztywna i błyszcząca. Ubite białka wymieszać bardzo delikatnie (nie niszcząc piany) z ostudzoną masą czekoladową oraz rozpuszczoną w wodzie żelatyną (również ostudzoną). Masę wylać na środek upieczonego spodu. Dekoracja z ciemniejszych smug na musie powstała z reszty masy czekoladowej. Ciasto przykryć, uważając, aby nie naruszyć delikatnego wierzchu musu czekoladowego. Wstawić do lodówki na minimum 4 godziny lub najlepiej na noc. Kroić gorącym nożem (sparzonym wrzątkiem). Buon Appetito! :)
doskonałe ciasto czekoladowe Asi z Kwestii Smaku wybrała Goś z blogu Sweet Art w ramach Weekendowej Cukierni, wiedziałam, że mi nie uda się wziąć udziału w styczniowej edycji dlatego Poleczko - zwerbowałam nową Uczestniczkę :D
niedziela, 03 stycznia 2010
Ciasteczka z orzechami włoskimi
Orzechowe, z odrobiną mlecznej czekolady. Lekko kruche i delikatnie słodkie, pyszne! Idealne do maczania w kubku gorącej herbaty, co wprost uwieeelbiam :D ostatnie pieczone w domku, od jutro nauka, dużo nauki, już nie ciasteczka ;)
przepis z tej książki ;) składniki na 30 ciastek:
dodatkowo:
Ubić masło z cukrem na lekką i puszystą masę. Wmieszaj orzechy, mąkę, a na końcu mleko. Zroluj ciasto w wałeczki i potnij na 5cm części (formowałam kuleczki, które potem nieco spłaszczałam). Ułóż ciasteczka na papierze do pieczenia. Schłódź. W tym samym czasie nagrzej piekarnik do 175st.C. Piecz ok. 12 minut. Ostudzone ciasteczka maczaj z jednej strony w roztopionej czekoladzie. Buon Appetito! :) ciasteczka biorą udział w akcji Olcika:
piątek, 01 stycznia 2010
Marcepanowe ciasteczka z pomarańczą i gorzką czekoladą
Ostatni kawałeczek marcepana zużyłam do ciasteczek. Jest to niestety nieodzowny znak że Święta już naprawdę się skończyły i trzeba powrócić do rzeczywistości, zwłaszcza że sesja za pasem… Ciastka są słodziutkie, delikatnie kruche, lekko marcepanowe z mocno wyczuwalną nutą pomarańczy. Najlepsze z mocną kawą lub gorzką herbatą. składniki na ok. ciastek:
dodatkowo:
Masło ubić z cukrem na lekką i puszystą masę. Dodać wanilię, skórkę cytrusową oraz marcepan, dokładnie wymieszać. Dodać mąkę i zmiksować. Ciasto uformować w wałeczek i zawinąć w folię spożywczą. Schłodzić przez kilka godzin. Ciasto posmarować białkiem, następnie obtoczyć w cukrze. Pokroić w ½ cm kawałki (ja swoje ciasteczka schłodziłam dodatkowo w zamrażarce) Ułożyć plasterki w dużych odstępach (ciastka lubią się rozlewać) na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Piec ok. 10 minut w 175st.C. Buon Appetito! :) ciasteczka biorą udział w akcji Olcika: Hamelman’s flatbreads
Ostatniej #56 edycji roku 2009 przewodniczyła nam Gospodarna Narzeczona. Ja od początku zaczaiłam się na przepis numer 3, czyli pieczone pierogi z nadzieniem nazwane przez Gospodynię Hamelman’s flatbreads. Ciasto zagniotłam wczoraj rano tak by zabrać je na sylwestrową imprezę… :D Wraz z moją przyjaciółką przygotowałyśmy bardzo proste, pełne aromatu i smaku nadzienie z… (uwaga wymieniam ;P) cebulą, czosnkiem, papryką, pieczarkami, cukinią, pomidorami, kurczakiem, kukurydzą, oregano, bazylią, pieprzem i solą… chyba o niczym nie zapomniałam (; Bałam się że ciasto będzie twardawe. Zaskoczyło mnie jednak bardzo pozytywnie: było mięciutkie mimo braku drożdży. Dodałabym jedynie nieco więcej soli lub suszonych ziół, ale to szczegół... i tak było pyszne (: Dziękuję bardzo Gospodarnej za wybór przepisu, Alci za kolejną WP, a tym co jeszcze nie piekli - serdecznie polecam! (: przepraszam za zdjęcia, było już ciemno, ludzie głodni... nie udało mi się gotowej potrawie fotek zrobić, wszystko niestety jedynie na surowo ;)) Składniki na 6 pierogów (robiłam z podwójnej porcji):
Z podanych składników zagniatamy gładkie ciasto. Przykrywamy folią i zostawiamy na przynajmniej 8 godzin. Po tym czasie dzielimy je na równe część, każdą formujemy w kulę. Wałkujemy każdą kulę wałkujemy na omączonym blacie na okrągły placek grubości 2-3 mm. Na połowie placka układamy nie za grubą warstwę nadzienia. Składamy ciasto na pół, dociskamy brzegi, a następnie raz zawijamy do góry jak mankiet. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 280-300 st C (maksymalnej waszego piekarnika), najlepiej na kamieniu, bez pary, po 3-4 minuty z każdej strony (piekłyśmy tylko z jednej strony, 15 minut w 180st.C). Gorące zawijamy w ściereczkę lub papierowy ręcznik by zmiękły. Można odgrzać zawinięte w folię aluminiową (podawałayśmy od razu). Na jednej patelni podsmażamy posiekaną cebulę, czosnek oraz pokrojone pieczarki. Na drugiej pokrojonego na kawałeczki kurczaka przyprawionego solą, pieprzem i ziołami. Na trzeciej pokrojone dowolnie warzywa (paprykę,cukinię, nieco później kukurydzę). Zawartości wszystkich patelni łącznymi, zalewamy pomidorami z puszki, doprawiamy, chwilę dusimy. Ewentualnie zagęszczamy odrobiną maki ziemniaczanej rozpuszczonej w łyżce wody.
Buon Appetito! :) moje flatbready biorą udział w akcji Olcika:
czwartek, 31 grudnia 2009
Tort króla Oskara (King Oscar's Torte)
Niziutki, malutki, ale bardzo sycący, ciekawy z wyglądu (mało reprezentacyjny po prostu:D) jak i smaku torcik z receptury szwedzkiej… tak znowu moja nowa książka ;) Składa się z dwóch warstw migdałowej bezy, kremu na bazie kremówki, masła i żółtek oraz przyjemnie chrupiącego karmelu z orzechami. Trochę bałam się masy, ponieważ mimo długiego podgrzewania nie chciała stężeć, ale całe szczęście udało się ;) A dlaczego króla Oskara? Podobno został tak nazwany na cześć tego Pana: będącego władcą Szwecji w latach 1872-1907 składniki na bezy:
Narysować na papierze do pieczenia dwa koła o średnicy 24cm. Cukier wymieszać z migdałami. Białka ubić na sztywną pianę, dodawać po łyżce mieszanki orzechowo-cukrowej. Masę wyłożyć na ówcześnie przygotowane koła. Piec 15 minut w 200st.C (u mnie wystarczyło 10 minut w 180st.C). Upieczone bezy delikatnie odkleić od papieru i ostudzić. składniki na karmel:
Roztopić cukier w rondelku aż będzie lekko brązowy. Dodać orzechy i całość wylać na nieco natłuszczony papier do pieczenia. Ostudzić i delikatnie pokruszyć (uwaga na palce! najlepiej w moździerzu). składniki na krem:
Wymieszaj wszystkie składniki kremu w garnku. Podgrzewaj na najmniejszym ogniu aż zgęstnieje nie doprowadzając do wrzenia! (jeśli krem się rozwarstwi dodaj kilka kropel wrzątku). Ostudź (ja krem przykryłam folią by nie powstał kożuch i trochę go schłodziłam w lodówce przed przełożeniem). Wmieszać pokruszony karmel do kremu. Położyć na paterze jeden bezowy blat, posmarować połową kremu, położyć następny blat i rozsmarować resztę kremu. Schłodzić. Buon Appetito! :)
środa, 30 grudnia 2009
Malinowe oczka
Po czekoladowych oczkach naszła nas ochota na ciasteczka z nadziniem malinowym, oczywiście żółtym… ;) Znalazłam więc przepis na kakaowe ciasteczka, a dalej postępowałam zupełnie tak samo jak przy poprzednich. Są bardzo kruche, podobno po kilku dniach mają zmięknąć... nie wiem czy tyle dotrwają, jeśli tak - dam znać. Ja swoje posypałam gorzkim kakao, ale z pewnością równie dobrze sprawdzi się cukier puder lub polewa z gorzkiej czekolady. Oryginalnie ciasteczka były wyciskane za pomocą rękawa cukierniczego. Przepis oczywiście z tej książki ;) składniki na ok. 40 malutkich ciasteczek:
dodatkowo:
Ubić masło z cukrem i kakao na lekką i puszystą masę. Dodać żółtko i dokładnie zmiksować. Następnie po trochu mąki, miksując na najmniejszych obrotach, potem można trochę przyśpieszyć… ;) Z ciasta formować kuleczki, układać na blaszce wyłożonej pergaminem, następnie robić dziurkę trzonkiem drewnianej łyżki. Ciasteczka schłodzić, a piekarnik nagrzać do 175st.C. Piec 10-13 minut. Ostudzone ciasteczka napełniać dżemem, ozdobić dowolnie. Buon Appetito! :) |
Zakładki:
Kontakt
O autorce
Pomagała przy szablonie
Spis treści
Szablon
Uwaga
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||