Follow Me on Pinterest Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Durszlak.pl
Codziennie jadam cztery elementy odżywcze: mleczną czekoladę, gorzką czekoladę, białą czekoladę i kakao. - Debra Tracy

Wpisy z tagiem: konfitura

sobota, 24 marca 2012

Kochani Czytelnicy Cioccolato Gatto,
chciałabym prosić Was o małą-wielką przysługę. Postanowiłyśmy z Siostrą zgłosić CzekoKota do konkursu "Wybory Kulinarnego Bloga Roku 2012". Czasu jest mało, a głosów potrzebujemy bardzo dużo! Dlatego niepotrzebnie przedłużać nie będę i postaram się szybko streścić ideę całej zabawy.
Konkurs trwa cały rok. W tym czasie blogerzy pieką, gotują, pstrykają fotki i zbierają głosy. W każdym z siedmiu etapów organizator, firma Lurpak, ogłasza tzw. hasło przewodnie wyzwania - pierwsze to 'słodkie maślane wypieki'. My zdecydowałyśmy się na brioszki czyli francuskie bułeczki nadziane na przykład marmoladą z pomarańczy i białą czekoladą. Wspaniałe na leniwe weekendowe śniadanie ze szklanką dobrej herbaty lub gorzkiego kakao. Podobają Wam się? Mam nadzieję! Ponieważ bardzo liczymy na Wasze wsparcie. Z każdego komputera można oddać trzy głosy z trzech różnych e-maili. Nie tylko Cioccolato Gatto ma szansę na nagrodę - Wy także! Firma Lurpak ufundowała bony do sieci sklepów DUKA z kuchennymi przydasiami. Sama kocham ten sklep, myślę że i Wy znajdziecie w nim coś dla siebie. Aby oddać głos wystarczy nacisnąć czerwony przycisk głosuj, podać swojego meila oraz potwierdzić przesłany automatycznie link. Osoby zainteresowane bonami DUKA po przekierowaniu powinni zostawić komentarz odpowiadający na pytanie dlaczego głosujesz na dany przepis. I to tylko tyle :)
Pomożecie?

TUTAJ możecie głosować na Brioszki z marmoladą pomarańczową i białą czekoladą !

Zaczyn:

  • 20g drożdży świeżych
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka mąki
  • 4 łyżki ciepłego mleka

Ciasto:

  • 370g mąki pszennej
  • 70g drobnego cukru
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • szczypta soli
  • 4 jajka, w temp. pokojowej
  • 220g masła, w temp. pokojowej

Oraz:

  • 370g gęstej marmolady pomarańczowej
  • 100g białej czekolady, posiekanej

Przygotować zaczyn. Wszystkie składniki dokładnie połączyć ze sobą, nakryć czystą ściereczką i odstawić do napuszenia na 15 minut.

Przygotować ciasto. Masło pokroić na 8 kawałków. Mąkę przesiać z solą, wymieszać z cukrami. Dodać jajka i mieszać łyżką, aż składniki się połączą. Następnie zagniatać ręką ok. 8-10 minut aż ciasto będzie gładkie (wciąż będzie lepiące, nie należy się tym martwić i absolutnie nie dosypywać mąki). Do ciasta dodawać po kawałku masła i zagniatać - kolejne kawałki masła dodawać, gdy poprzednie połączą się z ciastem. Zagniatać jeszcze kilka minut, przełożyć do czystej miski, nakryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na 1,5h. Wyrośnięte ciasto uderzyć kilka razy ręką by je odgazować i wstawić na 8-12h do lodówki.


Po tym czasie ciasto szybko zagnieść na stolnicy posypanej mąką i rozwałkować na duży prostokąt. Po całości rozsmarować marmoladę pomarańczową i posypać posiekaną białą czekoladą. Dłuższe boki ciasta złożyć do środka, tak by spotkały się pośrodku. W miejscu połączenia przeciąć ciasto wzdłuż a następnie każdy pas pociąć w poprzek na 8-10 bułeczek. Brioszki ułożyć na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia i odstawić do wyrośnięcia na 1-1,5h.

Przed pieczeniem posmarować mlekiem. Piec ok. 15 minut w 180 st.C aż do zarumienienia. Po ostudzeniu oprószyć cukrem pudrem.

Buon Appetito! :)


czwartek, 08 września 2011

Jeśli lubicie śliwki i migdały to jest to idealna tarta dla Was. Kruche ciasto, czekoladowe powidło, krem frangipane oraz duże, soczyste, słodkie śliwy. Crème frangipane jest bardzo delikatnym kremem migdałowym (przypominającym smakowo marcepan), którego przygotowanie polega jedynie na zmiksowaniu kilku podstawowych składników: mielonych orzechów, cukru, jaj i masła. Ciasto jest smaczne i proste, prezentuje się również bardzo ładnie i apetycznie - doskonałe jeszcze lekko ciepłe z kulką lodów waniliowych.

przepis zainspirowany ciastem Ewelajny

składniki na kruche ciasto:

  • 160g mąki
  • szczypta soli
  • 80g masła, w temp. pokojowej
  • 40g cukru pudru
  • 1 żółtko
  • 1 łyżka wody

Mąkę przesiać z solą. Masło ubić z cukrem. Dodać żółtko, zmiksować. Stopniowo dosypywać sypkie składniki i wodę aż wszystko się połączy. Utworzyć z ciasta dysk. Owinąć w folię i schłodzić 1h. Foremkę na tartę (ok. 22cm ) posmarować masłem i oprószyć mąką. Ciasto wyjąć z lodówki, rozwałkować na cienki placek i wyłożyć nim formę. Zmrozić ok. 20 minut. 

Spód obciążyć papierem do pieczenia z wysypanym suchym ryżem/fasolą. Podpiec 12 minut w 180st.C. Ściągnąć papier z ryżem, podpiec kolejne 5 minut. Ostudzić.

powidło czekoladowe:

  • 120g powidła śliwkowego
  • 40g czekolady gorzkiej
  • 1 łyżeczka gorzkiego kakao

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Przestudzoną wymieszać z powidłem i kakao.

krem frangipane:

  • 30g masła
  • 70g mielonych migdałów
  • 70g cukru
  • 2 jajka

Masło rozpuścić i ostudzić. Jajka ubić z cukrem i migdałami aż do uzyskania gładkiej pasty. Nie przerywając ubijania, cienką strużką dodać masło i wyłączyć kiedy masa frangipane będzie jednolita. 

dodatkowo:

  • 6 dużych śliwek, przekrojonych na połówki
  • mała garść płatków migdałowych

Ostudzony spód posmarować czekoladowym powidłem. Ułożyć połówki śliwek rozcięciem do góry. Wlać krem między owoce. Posypać migdałami. Piec ok. 35 minut w 160st.C - aż krem ładnie się zarumieni, a śliwki zmiękną.

Buon Appetito! :)

sobota, 26 lutego 2011

 

Opowiem Wam bajkę, ale nie o tym jak kot palił fajkę :) a fragment jednej z moich ulubionych z dzieciństwa: o pączku!
W małym domku za wzgórzem mieszkali Dziad i Baba. Pewnego dnia Dziad przyniósł ostatnią garść mąki Babie z prośbą by przygotowała coś pysznego. Baba dumała, dumała.. i w końcu wpadła na pomysł: pączki! Niestety mąki wystarczyło jedynie na jednego pączka, ale ach jak pięknego! rumianego, pulchnego, maślanego. Baba z uśmiechem położyła wypiek na framudze otwartego okna, myśląc że Dziadowi sprawi przyjemność i wyszła, zająć się innymi sprawami. W tym czasie pączek stoczył się z okna i potoczył daleko, daleko...
...w tym miejscu moja pamięć się urywa :( Z całą pewnością najciekawsza akcja zaczynała się właśnie w tym miejscu, gdy pączek rusza w świat przeżywając mnóstwo przygód. Może znacie? Przeszukałam dom, ale niestety książki nie znalazłam, a była taka fajna.. Jeśli nie uda mi się jej odszukać to wymyślę dalszy bieg historii na własną rękę, i o! :D

EDIT Dzięki Agnieszce zainteresowani mogą obejrzeć i przeczytać bajkę o Pączku Przechwałku o tutaj - Agnieszka dziękuję! :))

Dlaczego zaczęłam od bajki? Ponieważ już w chwili przygotowywania składników na ciasto przyszła mi na myśl właśnie ona. A pamiętam bardzo dobrze jak się w niej zaczytywałam w wieku 5-6 lat.
Moje pączki wiedeńskie są dokładnie takie jak ten od Baby: rumiane, pulchne i maślane - a wiedeńskie bo z konfiturą morelową. Babcia stwierdziła że nawet lepsze niż z naszą rodzimą różą ;) Czy to prawda? Sprawdźcie sami! Bardzo gorąco polecam.
Z okazji Tłustego Czwartku zachęcam również do wypróbowania przepisów na: pączki mojej Mamy oraz churros.

przepis PH 'Desery' UWAGA! ciasto przed wałkowaniem musi spędzić w lodówce minimum 8 godzin.

składniki (14-16 małych pączków):

  • 10g drożdży świeżych
  • 300g mąki pszennej (+ dodatkowo*)
  • 3 łyżki drobnego cukru
  • duża szczypta soli
  • skórka otarta z jednej cytryny, drobno posiekana
  • 4 średnie jajka
  • 200g masła, w temp. pokojowej
  • konfitura morelowa
  • olej do smażenia
  • cukier puder/lukier

Drożdże rozetrzeć z 1 łyżką cukru. Mąkę przesiać z solą i pozostałym cukrem do dużej miski. Dodać drożdże i skórkę, następnie kolejno jajka, wyrabiac ciasto, aż będzie odstawało od ścianek miski (*podczas zagniatania dodałam 2-3 łyżki mąki więcej by uzyskać właściwą konsystencję ciasta). Masło pokroić na małe kawałki. Stopniowo dodając do ciasta, wyrabiać, aż składniki się połączą i ciasto będzie elastyczne. Przełożyć do czystej miski, nakryć folią i ręczniczkiem. Odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na 1 godzinę 30 minut.

Gdy podwoi objętość, uderzyć je pięścią, aby odpadło. Następnie wygniatać przez kilka chwil i wstawić do lodówki na całą noc.

Ciasto wyjąć z lodówki, podsypując mąką rozwałkować na duży placek o grubości 5mm. Foremką lub szklanką wykroić krążki o średnicy 6-8cm. Pędzelkiem zwilżyć brzegi. Pośrodku połowy krążków ciasta rozłożyć po łyżeczce (takiej do kawy) konfitury morelowej. Na wierzchu położyć po jednym z pozostałych krążków ciasta (można je delikatnie rozciągnąć w palcach lub nieco rozwałkować) i zlepić brzegi. Nadmiar ciasta odcinamy tą samą szklanką/foremką. Powtarzamy czynność aż do wyczerpania krążków ciasta (z resztek też zagniotłam ciasto i czynność powtórzyłam). Przykryte ściereczką pączki odstawiamy na podsypanej stolnicy w ciepłym miejscu do porządnego napuszenia na ok. 45-75 minut - muszą być bardzo leciutkie.

Olej rozgrzewamy do 160-170st.C. Pączki otrzepujemy z nadmiaru mąki, a następnie smażymy w gorącym oleju. Odsączyć na ręczniczkach papierowych, polukrować jeszcze ciepłe lub oprószyć cukrem pudrem po ostudzeniu.

Buon Appetito! :)


środa, 27 października 2010

Październikowej Weekendowej Cukierni ZawszePolki przewodniczy Pinkcake. Wybrała dla nas dwa niezwykle interesujące, zachęcające i ciut zwariowane przepisy. Pierwszy to rogaliki marchwiowe na które zdecydowałam się ja. Drugi - buraczane ciasto czekoladowe. Ze względu na trzy ostatnie mocno czekoladowe* tygodnie w mojej kuchni (o których jeszcze zdążycie się przekonać w notkach następnych) wybrałam coś co czekolady w sobie nie ma.

Jestem fanką wypieków z marchewką. Na CzekoKocie prezentowałam już muffiny i dwa ciasta: z lukrem oraz kremem twarożkowym i migdałami. Za każdym razem smakują doskonale, więc oczywistym było to, że rogaliki u mnie zagoszczą. A z tak łatwym i mało-składnikowym przepisem nie miałam do czynienia już dawno ;) marchewka, masło, mąka i cukier. Raz, dwa, trzy i rogaliki wyskoczyły z piekarnika z prędkością błyskawicy. Moje rogaliki były bardziej mięciutkie niż kruche - piekłam je krócej niż przewiduje przepis. Jeśli chodzi o smak to na pierwszy plan wysuwa się nadzienie - u mnie była to marmolada pomarańczowa z imbirem, marchewkę czuć tylko delikatnie. Nie są bardzo słodkie, dlatego dobrze jest je posypać cukrem pudrem, ozdobić lukrem, tudzież białą czekoladą. Wierzcie bądź nie, ale one są przepyszne! - dzięki Pinkejku.

* z czekoladą gorzką i kakao w roli głównej, biała się nie liczy ;)


podaję za Pinkcake, otrzymałam 2 blaszki małych rogaliczków

składniki:

  • 200 g marchewki startej na drobnych oczkach, może być nieco więcej
  • 200g masła (u mnie w temp. pokojowej, ale oryginalnie powinno być zimne)
  • 2 szklanki mąki
  • 3 łyżki cukru pudru
  • gęsta marmolada brzoskwiniowa, morelowa, pomarańczowa lub dowolna inna byle gęsta albo przecier z róży

Wszystkie składniki zagnieść*. Rozwałkować porcje ciasta podsypując mąką. Ilość mąki może wymagać skorygowania w zależności od soczystości marchewki. Wycinać z ciasta trójkąty. Nakładać marmoladę, po czym zwijać w rogaliki zaczynając od podstawy trójkąta (przed pieczeniem swoje rogaliki schłodziłam). Piec 23-30 minut w 180°C. Ostudzić na kuchennej kratce i ozdobić (u mnie - biała czekolada rozpuszczona w kąpieli wodnej z odrobiną masła i mleka).

*ze względu na miękkie masło, najpierw ubiłam je z cukrem i marchewką, potem stopniowo dodawałam mąkę. Całość owinełam w folię i schłodziłam.

Buon Appetito! :)


wtorek, 17 sierpnia 2010

Tydzień temu spotkałam się z Basią. Nasze rodzinne domy oddalone są od siebie zaledwie o 8km, więc z chęcią do Basi pojechałam. Spędziłam bardzo fajnie czas rozmawiając o wspólnie znanych nam miejscach: o liceum do którego obie chodziłyśmy, rynku tym maślanym i warzywnym, sklepie gdzie można kupić mąkę typu 500, naszych Rodzinach, które dawniej mieszkały tuż obok siebie, Radocynie i jeszcze kilku miłych dla ucha sprawach.

Dostałam cudowną różę, jej zasuszone płatki, a także mahlab, czyli suszone nasiona wiśni wonnej. Ciocia Wikipedia podaje, że jest to przyprawa mająca bardzo silny aromat przypominający zarówno gorzkie migdały i wiśnie, a stosuje się ją do wyostrzenia wyrobów cukierniczych. Lubię nowości w kuchni, dlatego poszukam ciekawych przepisów i jak nic coś ciekawego z mahlabem upiekę.

Skosztowałam również Basinych rożków z różą. Ich smak jeszcze bardziej utwierdził mnie w przekonaniu, że muszę sama je upiec. Dlatego dzisiaj pokazuję Wam moje rogaliczki z niesamowicie ciekawego przepisu. Mianowicie gotowe ciasto musicie... utopić. Tak, tak właśnie - utopić (: a potem poczekać aż wypłynie i przystąpić do wałkowania.

Rogaliczki oryginalnie pieczemy z różą, ale możecie też tak jak ja nadziać je owocami. Połowę porcji upiekłam zawijając w każdy trójkąt ciasta jedną średniej wielkości malinkę - pachniały cudownie. Z truskawkami, borówkami lub czernicami jestem pewna, że będą równie wspaniałe.

Basiu, dziękuję raz jeszcze za miłe spotkanie;* i oczywiście za rożkową recepturę od Babci Rózi (: moja Babcia Krysia wzieła przepis (:

poniżej zdjęcie Basinych rożków oraz moje różane zdobycze (ta plama na papierku to moja wina, w drodze powrotnej jeden z rogalików usiadł na papierku (; )

  • 100 ml letniego mleka
  • 5 dag drożdży
  • 5 łyżek cukru
  • 30 dag mąki
  • 3 żółtka
  • 15 dag masła
  • konfitura z róży lub dobre powidła lub maliny (na nadzienie)
  • cukier kryształ (do obtaczania rogalików)

Mleko, drożdże i cukier wymieszać i zostawić na kilkanaście minut żeby drożdże podrosły, następnie wymieszać z żółtkami i wlać do maki wymieszanej z masłem (jeśli żółtka są duże, a masło miękkie ciasto potrzebuje dodatkowych 50g maki), zagnieść ciasto i włożyć do głębokiego naczynia z bardzo zimna woda i czekać aż ciasto wypłynie (jak nie wypłynie to wyjąc po około 20 minutach - zwykle wypływa, ale czasem nie chce :)

Ciasto wyjąc z wody, wyłożyć na omączona stolnice, podzielić ciasto na 8 części, wałkować okrągłe placki o 2-3 mm grubości, ciąć na trójkąty (każdy krążek na 12 trójkątów), na szerszym końcu każdego trójkąta położyć pół łyżeczki nadzienia lub malinkę, zwinąć, szczelnie ścisnąć rogi, piec na złoto w temp. 175st (u mnie 6-8 minut). Po upieczeniu, jeszcze cieple, maczać górna cześć w białku, następnie w cukrze krysztale. Boskie! - potwierdzam, są bossskie, a nawet przebossskie (:

Buon Appetito! :)


 
1 , 2