Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Durszlak.pl
Codziennie jadam cztery elementy odżywcze: mleczną czekoladę, gorzką czekoladę, białą czekoladę i kakao. - Debra Tracy

Wpisy z tagiem: galaretka

wtorek, 31 sierpnia 2010

Dobrze czytacie! Tak, tak z koniczyny.


Pierwszy raz zrobiłam COŚ czego raczej w sklepie nie znajdziecie. Musiałam zebrać kwiaty różowej koniczyny, a nie było to łatwe przez boje jakie stoczyłam z mnóstwem koników polnych, pszczół, mszyc i mrówek. Z pewnością wyglądałam co najmniej śmiesznie biegając po całej łące i zbierając kwiatowe pączki. A biegać musiałam, by uciec przed wyżej wymienionymi owadami (;
Udało mi się uzbierać 50g kwiatów, starczyło więc jedynie na 1/4 całej porcji, czyli na dwa malutkie słoiczki - nawet do końca nie napełnione. Kolor jest piękny, ale jak spojrzycie na listę składników to domyślicie się, że to nie sama koniczyna dała taką barwę.
Smak ciężko określić, jest dość oryginalny. Z pewnością dominuje wino, jednak jest coś jeszcze - zapewne koniczyna, no ale nie potrafię niestety tego ubrać w słowa - trzeba po prostu spróbować (ja lubię rozpuścić ją sobie w herbacie), dlatego... oddam w dobre ręce górny słoiczek widoczny na zdjęciu (: Wystarczy pozostawić komentarz pod przepisem, a ja w niedzielę przeprowadzę losowanie wyłaniające zwycięzcę. Jeśli nie macie konta na bloksie wpiszcie proszę również meila w komentarzu. Powodzenia!

przepis znaleziony u Szarlotka i to za Nią cytuję (:

Składniki:

  • 500 ml soku z jabłek ( świeżo wyciśniętego)
  • 500 ml różowego wina
  • 200 g główek koniczyny łąkowej
  • 50 ml. Soku z cytryny
  • 350 g cukru żelującego 3:1

Do rondelka wlewamy sok z jabłek i wino. Podgrzewamy do 60 st. C, dodajemy kwiaty i odstawiamy do ostudzenia. Przenosimy do lodówki na 24 godziny.

Następnego dnia przelewamy przez sito, wyciskamy cały płyn z kwiatków i jeszcze raz przecedzamy przez szmatkę. Sok z koniczyny mieszamy z sokiem cytrynowym. Dodajemy cukier, doprowadzając płyn do wrzenia. Gotujemy 3 minuty, nie przerywając mieszania. Wypełniamy galaretką ( postać płynna) słoiki, zakręcamy i stawiamy na denkach na 10 minut.

Przechowujemy w chłodnym miejscu 3-6 mc.

Buon Appetito! :)

niedziela, 11 lipca 2010

Charlotte to francuski deser przygotowywany na bazie biszkoptów, kremu bawarskiego (czyli musu z kremówką utrwalonych żelatyną) oraz owoców, czekolady lub orzechów.

Ze względu na różnorodność smaków może być przygotowywana w wielu odmianach. Moją dzisiejszą Charlotte wypełniłam fioletowym i różowym kremem. Pierwsza ma w sobie borówki, czernice i czarną porzeczkę, druga: maliny i truskawki. Chłodzi i orzeźwia, jest taka kolorowa i pyszna!

Yummy! xD

Gorąco polecam (: a Polce dziękuję za pomoc w znalezieniu tortownicy szesnastki. Oj bedzie mi służyła doskonale do takich deserów jak dzisiejszy (:

zmodyfikowany przepis z książki 'Desery' P.Herme

składniki na mus fioletowy:

  • 200g musu z borówek, czernic i czarnych porzeczek
  • 100ml kremówki
  • łyżka soku z cytryny
  • 30g cukru pudru
  • 3 listki żelatyny

składniki na mus różowy:

  • 200g musu z truskawek i malin
  • 100ml kremówki
  • łyżka soku z cytryny
  • 30g cukru pudru
  • 3 listki żelatyny

składniki na syrop malinowy:

  • 50g przecieru malinowego
  • 250 ml wody
  • 30 g cukru pudru
  • 20 ml wiśniówki

dodatkowo:

  • galaretka
  • owoce do dekoracji
  • masło
  • biszkopty

Przygotować syrop malinowy: zagotować wodę z cukrem. Syrop ostawić do ostygnięcia. Do zimnego syropu wlać wiśniówkę i dodać przecier malinowy.

Przygotować mus fioletowy: Żelatynę namoczyć w zimnej wodzie, odcisnąć i rozpuścić w kąpieli wodnej. Kremówkę ubić. Połączyć mus owocowy z cytryną i cukrem. Do rozpuszczonej żelatyny dodać 2 łyżki musu, zamieszać, przelać do pozostałego musu, dodać kremówkę i wymieszać dokładnie szpatułką.

Foremkę (16cm) natłuścić masłem (dno wyłożyć folią jeśli jest nieszczelna). Dno i boki tortownicy wyłożyć biszkoptami nasączonymi w syropie. Wlać mus fioletowy i schłodzić. Przygotować mus różowy analogicznie jak fioletowy i schłodzić.

Przygotować galaretkę zgodnie z instrukcją na opakowaniu, jednak z mniejszej ilości wody. Ostudzoną i tężejącą przelać na ciasto. Schłodzić. Udekorować owocami. Przechowywać w lodówce.

Buon Appetito! :)

sobota, 19 czerwca 2010

Serniki na zimno to jedne z moich ulubionych letnich deserów... gdy słońce mocno przyświeca, temperatura rośnie radośnie i z każdym dniem zbliżają się wakacje! Oj w tym roku czekam na nie ze szczególnym utęsknieniem...

Dzisiejsze pasiaste ciasto wymaga tylko czterech składników: biszkoptów, serków waniliowych, różnokolorowych galaretek i owoców. Jak widać u mnie są to truskawki. Ale nie pierwsze. Co prawda nie mam obecnie czasu* by piec ciasta z ich dodatkiem, ale i tak dogadzam sobie w najprostsze z możliwych sposobów - mianowicie zajadam się nimi ot tak lub popijam w koktajlu w towarzystwie banana i jogurtu naturalnego.

Przy użyciu zamrażarki do schładzania poszczególnych warstw (; serniczek jest wręcz błyskawiczny w wykonaniu. Odwdzięcza się lekką, kremową konsystencją oraz delikatnym, jogutrowym smakiem. Kalorii też tutaj dużo nie znajdziecie ...a ma jeszcze jeden plus – jest uroczy, prawda? (;


inspirację znalazłam u Ani

składniki:

  • okrągłe biszkopciki
  • 5 różnokolorowych galaretek
  • 4 serki waniliowe, typu Danio
  • owoce

Tortownicę** wykładam szczelnie folią aluminiową, układam biszkopty***. Przygotowuję galaretkę zgodnie z przepisem na opakowaniu zmniejszając ilość wody do 400ml. Gdy trochę się ostudzi, dodaję do niej pierwszy serek i dokładnie mieszam. Masę wylewam na dno tortownicy, schładzam.
Robię kolejną warstwę, mieszając galaretkę z serkiem. Wylewam do formy dopiero, gdy pierwsza warstwa już stężała.
W ten sam sposób przygotowuję kolejne dwie warstwy****.
Następnie układam na cieście pokrojone truskawki, zalewam je galaretką (bez serka). Odstawiam do stężenia, po kilku godzinach jest gotowe (najlepiej na noc, rano ma już idealną konsystencję do krojenia).

* zaczynam odliczanie, jeszcze tylko 11 dni nauki, a potem wooolne! mnóstwo czasu, dla siebie, dla Rodziny, dla kuchni i bloga xD

** u mnie tortownica 21cm, użyjcie jednak 23cm, bo w moim przypadku serniczek ledwo się zmieścił.

*** dobrze jest najpierw wylać odrobinę galaretki na sam spód, ułożyć biszkopty i porządnie schłodzić, dopiero potem wlać pozostałą część, w przeciwnym razie biszkopty wypłyną jak na załączonych obrazkach (;

****u mnie warst jest 8 + galaretka z truskawkami, każdą przygotowaną masę dzieliłam na połowę.

Buon Appetito! :)


poniedziałek, 21 września 2009

Zaraz na początku chciałam bardzo podziękować naszej trzynastej Gospodyni Weekendowej Cukierni za jeden ze składników, o którym po raz pierwszy usłyszałam. Faktycznie Anoushko przeźroczysta polewa żelująca to prawdziwe błyszczące cudo ;)

Lubię przepisy skomplikowane, wymagające nieco zachodu i czasu, dlatego wyzwanie z chęcią i entuzjazmem przyjęłam :)

Ciasto jest kilkupiętrowe;) czekoladowe ciasto brownies, crème pâtissière z likierem migdałowym Amaretto oraz orzechy i przeźroczysta polewa z winogronami. Nie ukrywam – ciasto wymaga trochę pracy, ale efekt… przepyszny! Szczególnie smaczne jest brownies, które upiekę jeszcze z pewnością nie raz samo :)

Tak więc małe podsumowanie moich modyfikacji: migdały i Amaretto zamiast złotych rodzynek i koniaku.

podaję już z moimi zmianami, oryginał znajdziecie tutaj

składniki na brownies:

  • 70 g poszatkowanej gorzkiej czekolady
  • 130 g miękkiego masła
  • 2 jajka średniej wielkości, w temperaturze pokojowej, delikatnie ubite
  • 125 g cukru
  • 60 g przesianej mąki
  • 100 g grubo poszatkowanych migdałów


Nagrzać piekarnik do 180°C. Wysmarować tortownicę 23 cm masłem i wyłożyć papierem do pieczenia.
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Zdjąć z ognia i odczekać, aż jej temperatura spadnie do 45°C.
Masło delikatnie wymieszać przy pomocy silikonowej łopatki do momentu, aż uzyska kremową konsystencję (miksowałam na małych obrotach miksera). Dodawać, cały czas dokładnie mieszając, czekoladę, jajka, cukier mąkę oraz orzechy.
Przełożyć ciasto do tortownicy. Piec około 10-13 minut. Ciasto powinno mieć suche brzegi i delikatnie kleić się po środku. Wyjąć z piekarnika i pozostawić do ostygnięcia.
Ciasto, dokładnie zawinięte, można przechowywać przez 2 dni w lodówce lub przez miesiąc w zamrażalniku.

składniki na crème pâtissière:

  • 125 g pełnotłustego mleka
  • 1/2 laski wanilii
  • 2 małe żółtka
  • 25 g cukru
  • 11 i 1/2 g przesianej Maïzeny (lub mąki ziemniaczanej)
  • 12 i 1/2 g miękkiego masła

Laskę wanilii rozciąć i wyskrobać nasionka. Zalać wszystko mlekiem. Zagotować. Zdjąć z ognia, przykryć i odstawić na 30 minut.
Przygotować dwie miski o różnej średnicy tak żeby jedną można było włożyć do drugiej. Wypełnić większą lodem (użyłam jednej metalowej miski, którą uprzednio wstawiłam do zamrażarki na godzinę).
W garnuszku z grubym dnem, ubić razem żółtka, cukier oraz przesianą Maïzenę. Dodać ¼ mleka i nadal ubijać. Gdy wszystko dokładnie się połączy i będzie miało taką samą temperaturę, dodać resztę mleka. Wyjąć laską wanilii.
Podgrzewać delikatnie krem bez przerwy ubijając, aż do momentu, gdy się zagotuje. Gotować 1-2 minuty cały czas ubijając. Zdjąć krem z ognia i przełożyć do mniejszej miski i ustawić ją w misce z lodem. Schładzać cały czas energicznie mieszając, żeby nie porobiły się grudki. Gdy krem osiągnie temperaturę 60°C dodać po trochu masło mieszając, aż dokładnie się rozpuści i połączy z kremem. Ostudzić.
Szczelnie przykryty crème pâtissière można przechowywać do 2 dni w lodówce

składniki na krem z Amaretto:

  • 340 g śmietanki (użyłam 30%)
  • 4 g żelatyny
  • 3 i 1/2 łyżki Amaretto
  • 190 g kremu pâtissière

Namoczyć listki żelatyny w zimnej wodzie. Odcisnąć i odstawić na bok.
Ubić delikatnie śmietankę (ubiłam mocniej niż delikatnie). Odstawić na bok.
Rozpuścić żelatynę w garnuszku. Dodać Amaretto i dokładnie wymieszać. Dodać ¼ kremu pâtissière i wymieszać. Jeżeli temperatura kremu jest wyższa niż 21°C, wstawić miskę z kremem do zimnej wody.
Dodać pozostały krem pâtissière, delikatnie wymieszać. Na końcu dodać ubitą śmietankę i ponownie wymieszać.

składniki na przezroczystą polewę:
możecie użyć galaretki z jabłek lub pigwy. Galaretką, przed użyciem, należy delikatnie podgrzać.

  • 50 g cukru
  • 1 opakowanie przezroczystej polewy żelującej do tart owocowych
  • 150 g wody
  • skórka z połowy cytryny i pomarańczy
  • łyżeczka soku z cytryny
  • 1/4 laski wanilii
  • 3 listki mięty

Wymieszać polewę żałującą z cukrem. Odstawić na bok.
Wodę podgrzewać z rozkrojoną wanilią, skórką cytryny i pomarańczy. Gdy jest letnia, dodać, cały czas mieszając drewnianą łyżką, wymieszany cukier z polewą. Zagotować, zmniejszyć ogień i gotować około 3 minut. Dodać sok z cytryny i ponownie zagotować. Zdjąć garnek z ognia, dodać listki mięty, przykryć i odstawić na około 15 minut. Odcedzić polewę i pozostawić do całkowitego ostygnięcia w temperaturze pokojowej. Jeśli polewa za mocno się zetnie wystarczy ją delikatnie podgrzać.
Polewę można przechowywać w lodówce przez tydzień lub po prostu ją zamrozić.

dodatkowo:

  • 120g migdałów, grubo posiekanych
  • winogrona i migdały do dekoracji

Orzechy podprażyć na suchej patelni i ostudzić.

końcówka:
Przełożyć ciasto ponownie do tortownicy, lub użyć obręczy ze stali nierdzewnej (ta ostania świetnie się sprawdza).
Wylać na ciasto połowę kremu. Na krem wyłożyć migdały (zostawić do dekoracji ¼ migdałów) i przykryć ponownie kremem. Wygładzić starannie wierzch.
Wstawić ciasto na godziną do zamrażalnika. Tak przygotowane ciasto, dokładnie zawinięte w folię można przechowywać w zamrażalniki przez 2 tygodnie.

Udekorować ciasto orzechami i winogronami. Polać zimną polewą i wstawić do lodówki na kilka godzin.

Buon Appetito! :)

środa, 26 sierpnia 2009

Niedzielny wpis uświadomił mi że najprawdopodobniej tylko ja, kilka osób z mojej rodzinki i przyjaciół oraz… miły pan z warzywniaka mówi na jeżyny czernice, więc niech już będzie na CzekoKocie będą jeżyny, zwłaszcza że Polka, Natalka i Desmond napisali że poprawnie czernica to jagoda, czyli u mnie borówka… ale dość już kombinowania, o serniku ma być :P

Sernik na zimno robiłam tylko raz w sezonie truskawkowym, okazał się absolutną porażką bo mimo dużej ilości żelatyny masa nie steżała ani trochę... Chciałam spróbować raz jeszcze na bezpieczniejszym gruncie czyli już bez owoców w masie serowej. Pomyślałam o połączeniach jakie lubię: brzoskwinie-borówki, kokos-ananas, limonka-mięta… gruszka-jeżyna! Tak to jest to na co miałam ochotę. Sernik jest bardzo prosty i bardzo smaczny, spód ciasteczkowy z białą czekoladą, kremowa i puszysta masa serowa z twarogiem, mascarpone i wanilią oraz pomarańczowa galaretka z jeżynami i gruszkami.

My lubimy takie połączenie, jeśli jednak to nie Wasz gust to polecam skomponować swój własny cheesecake, koniecznie z ulubionymi owocami np. z malinami jak oryginalnie u Asi z Kwestii Smaku.

Bardzo polecam... a dodam jeszcze, że już dawno sernik nie znikał tak szybko ;)

podaję już z moimi zmianami:

składniki:

  • 225 g ciasteczek Digestive lub innych owsianych (u mnie w białej czekoladzie)
  • 100 g masła, roztopionego
  • 3 czubate łyżeczki żelatyny w proszku (u mnie opakowanie 15g)
  • 300 ml śmietanki kremówki 30%, bardzo zimnej
  • 4 czubate łyżki cukru pudru
  • 350g twarogu zmielonego jak na serniki
  • 250 g serka mascarpone, schłodzonego
  • 1 biała czekolada, roztopiona w kąpieli wodnej
  • jeżyny (zamrożone lub świeże), ewentualnie inne ulubione owoce np. truskawki, maliny
  • gruszki
  • 1 galaretka o smaku pomarańczowym

Formę o średnicy 23 cm z odpinaną obręczą wysmarować tłuszczem i wyłożyć przeźroczystą folią. Herbatniki drobno pokruszyć i wymieszać z roztopionym masłem. Wyłożyć je na przygotowany spód formy. Schłodzić.

Żelatynę namoczyć w kilku łyżkach zimnej wody.

Ubić śmietankę kremową na średnio sztywną pianę, następnie dodać cukier puder i ubić na sztywną pianę.

Dodawać po jednej czubatej łyżce (w dość krótkich odstępach czasowych) serka mascarpone i sera zmielonego, wciąż ubijając na gęstą masę. Namoczoną żelatynę rozpuścić szybko mieszając w około 1/4 szklanki gorącej wody.

Masę serową zmiksować z roztopioną czekoladą, a następnie z rozpuszczoną, jeszcze ciepłą żelatyną. Masę wyłożyć na spód z herbatników i wstawić do lodówki. Galaretkę rozpuścić we wrzącej wodzie, w ilości podanej na opakowaniu galaretki, ale odejmując 1/2 szklanki wody. Ostudzić i wstawić do lodówki.

Owoce ułożyć na masie serowej i zalać tężejącą galaretką. Wstawić do lodówki do całkowitego stężenia na kilka godzin lub najlepiej na całą noc. Sernik wyjąć na 15 minut przed podaniem.

Buon Appetito! :)

sernik bierze udział w akcji 'Say Cheese':

 
1 , 2