Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Durszlak.pl
Codziennie jadam cztery elementy odżywcze: mleczną czekoladę, gorzką czekoladę, białą czekoladę i kakao. - Debra Tracy

Wpisy z tagiem: budyń

poniedziałek, 14 lutego 2011

...bo walentynkowe wypieki są słodsze* niż zwykle :)
Tartinki serduszka. Kruche ciasto, waniliowy budyń, maliny i borówki.
Łatwe, szybkie. Choć to żadne odkrycie - lubię je piec.

Zaczynam kumulować siły na Czekoladowy Weekend :D a Wy?

tartaletki można również upiec w foremce na muffiny, a owoce jagodowe zastąpić np. wiśniami

kruche ciasto:

  • 100g mąki
  • szczypta soli
  • 60g masła, w temp. pokojowej
  • 40g cukru pudru
  • 1 żółtko

waniliowy budyń:

  • 1 szklanka śmietanki kremówki 30%
  • 2 żółtka
  • 3 łyżki cukru z prawdziwą wanilią
  • 3 łyżki mąki pszennej, płaskie
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej, płaska
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego

dodatkowo:

  • maliny i borówki polskie

Przygotowujemy ciasto. Mąkę przesiewamy z solą. Masło ubijamy z cukrem, dodajemy żółtko, potem suche schładniki. Formujemy dysk, owijamy folią spożywczą i schładzamy 1h. Wałkujemy placek, za pomocą wykrawaczki lub noża wycinamy serduszka pasujęce do wgłębień foremki (nasmarowane masłem i oprószone mąką, jeśli foremka jest silikonowa - jak u mnie - wgłębień nie trzeba odpowiednio przygotowywać). Robimy dziurki widelcem i mrozimy ok. 15 minut. Potem pieczemy w 180st.C ok. 10-12 minut na złotobrązowy kolor.

Przygotowujemy budyń. Żółtka połączyć z cukrem, mąkami i kilkoma łyżkami śmietanki. Resztę kremówki zagotować. Gorącą  powoli dolewamy do żółtkowej masy - cały czas mieszamy ręczną trzepaczką. Całość przelewamy z powrotem do garnka, mieszamy aż do zagotowania, po tym czasie podgrzewamy jeszcze 1 minutę (uwaga by nie powstały grudki). Ściągamy z ognia i dodajemy ekstrakt. Rozdzielamy po równo na podpieczone spody. Ozdabiamy owocami. Pieczemy 8-10 minut aż budyń się zetnie.

Buon Appetito! :)

*głównie z wyglądu! nie lubię przesładzać :)

czwartek, 30 września 2010

"Gâteau Saint-Honoré to francuski deser. Po raz pierwszy klasyk ten powstał w 1863 roku w cukierni Chibousta, która wówczas mieściła się na ulicy Saint-Honoré. Może dla niektórych z Was słowo Chiboust brzmi znajomo: creme Chiboust to mieszanina kremu cukierniczego (crème pâtissière) i piany bezowej - tradycyjnie jest to nadzienie Gâteau Saint-Honoré. Dawniej podstawę ciasta stanowiła brioszka, dzisiaj jest to ciasto francuskie otoczone ptysiami z bitą śmietaną w środku i ozdobione karmelem.
Przepis Pierra Herme nieco odbiega od oryginalnej wersji. Spód to również ciasto francuskie zwieńczone ptysiową tiarą, jednak ciastka nadziane są czekoladowym kremem, a środek gotowego deseru zdobiony jest czekoladową ubitą kremówką. Używając obu ciast (francuskiego i ptysiowego) oraz kremów Pierre uzyskał subtelne połączenie czekoladowych smaków i bogatą grę konsystencji. Deser jest ukoronowany - bardzo nietradycyjnie - pachnącymi wanilią gruszkami i czekoladowymi wiórkami."
- cytat z książki 'Czekoladowe desery' Pierra Herme.

Gâteau Saint-Honoré to niesamowite ciasto! Zachwyca wyglądem i smakiem. Jestem wciąż pod wrażeniem pomysłów Pierra Herme - każdy Jego przepis jest po prostu doskonały, aż muszę z 'przykrością' stwierdzić, że będę musiała wypróbować wszystkie receptury z książek, które posiadam ;)
Karmel okazał się sprawą sporną. Mi pasuje, ale Rodzinka stwierdziła, że mógłby nie istnieć ;) (to tak zwana mordoklejka - najprawdopodobniej ze względu na syrop kukurydziany w przepisie). Jeśli macie podobne preferencje - mam dla Was dwa rozwiązania. Karmel można przygotować z połowy porcji i wykorzystać go jedynie do przyklejenia ptysi do podstawy ciasta (tak mała ilość nie powinna nikomu przeszkadzać) albo pominąć w całości i ptifurki przymocować za pomocą roztopionej czekolady lub kremu - który i tak musimy przygotować. W dowolnej wersji ciasto posmakuje każdemu - jest po prostu i-d-e-a-l-n-e.


przy tego typu deserach pracę musimy rozplanować na dwa dni, dzień wcześniej należy przygotować gruszki, czekoladę rozpuścić w kremówce na bitą śmietanę, zrobić czekoladowy krem cukierniczy oraz ciasto francuskie (PH nadmienia, że można użyć kupnego, ja oczywiście zdecydowałam się na domowe ;) jest jednak bardzo przyjemne w wykonaniu: łatwo się wałkuje, masło łączymy z mąką więc nie ucieka). Następnego dnia przygotowujemy ciasto ptysiowe, pieczemy, nadziewamy, ubijamy, robimy karmel, składamy i jemy (: Dokonałam kilku zmian, głównie co do proporcji - i podaję w mojej wersji - myślę, że lepsiejszej ;)


gruszki:

  • 1 puszka (825g) gruszek w syropie
  • 250g wody
  • 100g cukru
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1 laska wanilii, przekrojona wzdłuż z wyskrobanymi ziarenkami

Gruszki odcedzamy i umieszczamy w dużej misce. Wodę zagotowujemy z cukrem, sokiem, ziarenkami i laską wanilii. Gorącym zalewamy gruszki (ja miałam wrażenie że gruszki są bardzo delikatne więc ostudziłam trochę syrop i dopiero wtedy zalałam gruszki), studzimy, przykrywamy folią spożywczą i chłodzimy całą noc w lodówce. Można przygotować na trzy dni przed.

ciasto francuskie (poniżej większa porcja bo nie chciało mi się bawić w tak małe ilości, z gotowego ciasta odmierzamy potrzebną ilość*, resztę można rozwałkować i zamrozić lub przygotować co tylko chcemy):

  • 200g masła, w temp. pokojowej
  • 90g mąki

Ubić masło, dodać mąkę i zmieszać aż składniki się połączą. Ciasto przełożyć na folię spożywczą i nadać kształt płaskiego kwadratu. Owinąć folią i schłodzić minimum 1 i 1/2 godziny.
oraz:

  • 93g wody
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/8 łyżeczki białego octu winnego
  • 210g mąki (+ dodatkowo)
  • 55g masła, stopionego i ostudzonego

Miksujemy wodę z solą i octem. Mąkę miksujemy na średnio-wolnych obrotach z masłem (mąka ma być wilgotna). Dodajemy powoli mokre składniki (uwaga! mąka pochlania różne ilości wody, ciasto ma odchodzić od ścianek naczynia, może się zdarzyć że zużyjemy mniej/więcej podanej wody - ja zużyłam mniej). Z ciasto formujemy kwadrat większy niż pierwsze ciasto, zawijamy w folię i chłodzimy 1 i 1/2 godziny.


Rozwałkowujemy pierwsze ciasto na prostokąt. Na jego środku układamy ciasto numer dwa, brzegi pierwszego nakładamy na drugie i zlepiamy by nie wystawało, wałkujemy na prostokąt i składamy (wizualnie ciasto dzielimy na 3 części, górną nakładamy na środkową i dolną na środkową i górną). Schładzamy pół godziny. Obracamy ciasto o 90 stopni i wałkujemy duży prostokąt. Składamy jak poprzednio i chłodzimy 1/2-1 godziny. Czynność powtarzamy minimum 5-6 razy (ja powtórzyłam czynność chyba z 14-15 razy:P). Z gotowego ciasta odkrawamy kawałek o wadze 160g-350g (patrz * poniżej) wałkujemy na koło wielkości 28cm. Potem obręczą do ciasta/talerzem przycinamy na wielkość 26cm - ciasto ma być idealnie równe ((; Ciasto przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i chowamy do lodówki na całą noc. Ja resztę cienko rozwałkowałam, położyłam na papierze do pieczenia, przykryłam drugim kawałkiem, zwinęłam jak roladę i zamroziłam.
*oryginalnie potrzebujemy 160g, ja zwiększyłam ilość do 200.

ciasto ptysiowe:

  • 100g mleka
  • 100g wody
  • 90g masła
  • 1/8 łyżeczki cukru
  • 1/8 łyżeczki soli
  • 115g mąki
  • 4 duże jaja, w temp. pokojowej

W garnku rozpuszczamy masło w mleku, wodzie, cukrze i soli. Do gotującej się mikstury wsypujemy przesianą mąkę. Mieszamy 2-3 minuty aż płyny odparują. Ciasto przekładamy do salaterki i dodajemy po jednym jajku. Mieszamy drewnianą szpatułką. Gotowe ciasto spływa z mieszadła jak wstążka. Przekładamy połowę ciasta do rękawa cukierniczego z końcówką (okrągła -1,5cm). Wyciskamy na schłodzonym cieście francuskim okrąg z ciasta ptysiowego wzdłuż brzegu. Następnie na środku ciasta robimy małą kulkę z ciasta, potem tworzymy 3-4 okręgi (zostawiamy nieco miejsca między ciastem - urośnie). Z pozostałego ciasta wyciskamy tyle ptysiów ile tylko się da (o średnicy ok. 2,5cm) - ptysiów wyjdzie więcej niż będzie nam potrzebne. Ja najpierw upiekłam spód ciasta, potem wstawiłam blaszkę z ptysiami. Spód pieczemy 25-30 minut, ptysie 17-20 w 190st.C (po 7 minutach powinno się uchylić drzwi piekarnika, mój był zamknięty przez cały okres pieczenia, skróciło to czas spodu do 18 minut, ptysi do 13). Studzimy.

czekoladowy krem cukierniczy:

  • 500g mleka
  • 4 duże żółtka (u mnie 5 małych)
  • 75g cukru pudru
  • 4 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • 1-2 łyżeczki gorzkiego kakao (w przepisie kakao nie ma, ja zawsze do czekoladowego kremu dodaję)
  • 200g gorzkiej czekolady
  • 40g masła, o temp. pokojowej

Zagotuj mleko. W misce połącz żółtka z cukrem, kakao i skrobią. Czekoladę drobno posiekaj. Do masy żółtkowej powoli wlewaj mleko. Przelej z powrotem do garnka i podgrzewaj aż zgęstnieje. Gdy się zagotuje szybko mieszając trzepaczką podgrzewaj 1-2 minuty (uwaga by się masa nie zgrudziła). Masę zdejmij z ognia i dodaj czekoladę. Ostudź do 60st.C (uwaga na kożuch) i dodaj masło, przykryj folią spożywczą. Ostudź i włóż do lodówki.
Ostudzone ptysie nadziej kremem czekoladowym (resztę rozsmarowujemy na ptysiowo-francuskim spodzie) i schłódź.

karmel:

  • 200g cukru
  • 100g syropu kukurydzianego
  • 2 łyżeczki wody
  • 1/4 łyżeczki soku z cytryny

W rondelku o grubym dnie podgrzewaj wszystkie składniki aż przybiorą jasnobrązowy kolor. Włóż garnek z wodą (ostrożnie!) do zimnej wody - to przerwie gotowanie. Maczaj szczyty ptysi w karmelu i układaj je na deseczce do zastygnięcia. Następnie maczaj podstawy ptysi w karmelu i 'przyklejaj' je do ptysiowo-francuskiego spodu (jeśli karmel zastygł delikatnie go podgrzej, karmel można mieszać przez poruszanie rondlem - w żadnym wypadku łyżką!).

czekoladowa bita śmietana:

  • 50g gorzkiej czekolady, posiekanej (dałam pół na pół gorzkiej i mlecznej)
  • 250g kremówki
  • 1 łyżeczka cukru

Zagotuj kremówkę z cukrem. Zdejmij z ognia i dodaj czekoladę, mieszaj aż się rozpuści. Ostudź i schłódź przez noc w lodówce. Tuż przed dekorowaniem - ubij na sztywno.

dodatkowo:

  • wiórki z czekolady

Składanie: Odcedź gruszki na kilku warstwach papierowych ręczniczków. Bitą śmietanę przełóż do rękawa z gwiazdkowatą końcówką. Pokryj dno spodu pozostałym kremem czekoladowym. Ułóż gruszki. Udekoruj owoce śmietaną pozostawiając przerwę od ptysi. Posyp wiórkami. Przechowywać w lodówce.

Buon Appetito! :)


wtorek, 28 września 2010

Jabłka? Są!
Cynamon? Jest!
Drożdże? Obecne!
No to do roboty proszę Państwa :) Jesień to najlepszy okres na jabłkowo-cynamonowe wypieki, a drożdżowe to takie 'ciepłe' ciasto. Poprawia humor, otula zapachem, studzi emocje... no tak, im lepiej ciastu przyłożymy tym lepiej wyrośnie - przetestowane niejednokrotnie ;) Dobrze wyrobione ciasto jest po upieczeniu miękkie, puszyste i delikatne.
Tym razem moim drożdżówkom nadałam kształt zawijasków. Ich wnętrze to fantastyczny, domowy budyń cynamonowy oraz podduszone na odrobinie masła jabłka. Z obawy przed ucieczką nadzienia na spód foremki rozwałkowałam część ciasta - takie zabezpieczenie spisało się na piątkę z plusem a bułeczki wyszły przednio :)
To moje jesienne odkrycie w tym roku i liczę na to, że posmakują Wam tak bardzo jak mi.


przepis własnego autorstwa xD nie od PH! dobrze jest przygotować na początku budyń i jabłkowy mus (budyń nawet dzień wcześniej, choć 2-3 godziny wystarczą) - ważne jest schłodzenie nadzienia.

składniki na zaczyn:

  • 30g świeżych drożdży
  • 70g ciepłego mleka
  • 1 łyżeczka mąki
  • 1 łyżeczka cukru

Drożdże pokruszyć, połączyć z mąką, cukrem. Rozpuścić w mleku. Odstawić do napuszenia w ciepłe miejsce na ok. 20-30 minut.

składniki na ciasto:

  • 600g mąki pszennej
  • 70g cukru pudru
  • 2 łyżki cukru z wanilią
  • duża szczypta soli
  • 250g serka ricotta (takiej z pojemniczka lub domowej)
  • 70g miękkiego masła
  • 100-200g mleka (rozbieżność spora, ale nigdy nie wiem ile mleka pochłonie moje ciasto, raz jest to 100, a raz nawet i 200g)
  • 1 jajko, roztrzepane
  • zaczyn

Mąkę przesiać z solą i cukrami do dużej miski. Dodać w cząstkach masło i ser. Ugnieść na kruszonkę. Dodać zaczyn, jajko, wlać 100g mleka (dolewać w miarę zagniatania - ciasto nie może być zbite!). Zagnieść ok. 10 minut - ciasto ma być gładkie i elastyczne. Ciasto przełożyć do nasmarowanej oliwą miski, przykryć czystym ręczniczkiem i odstawić do wyrośnięcia na 1,5 godziny.

składniki na budyń cynamonowy:

  • 450ml mleka
  • 50ml kremówki
  • 1 laska cynamonu
  • 4 żółtka
  • 60g cukru pudru
  • 1 łyżeczka cynamonu (oczywiście cynamonu dodawajcie wedle uznania, dla mnie 1 łyżeczka to optymalna ilość)
  • 4 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 40g masła

Mleko zagotować z laską cynamonu. Żółtka roztrzepać (nie ubijać!) w misce z cukrem, mąkami, kremówką i cynamonem. Gorące mleko powoli dolewać do masy żółtkowej, cały czas mieszamy trzepaczką. Całość przelewamy z powrotem do garnka i podgrzewamy aż masa się zagotuje, potem gotujemy 1-2 minuty. Odstawiamy by budyń lekko się ostudził (uwaga by nie powstał kożuch) i dodajemy masło. Mieszamy aż się rozpuści, przykrywamy folią spożywczą i studzimy. Dobrze jest budyń przez kilka godzin schłodzić w lodówce.

mus jabłkowy:

  • 4 jabłka
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżeczki masła
  • 2 łyżki cukru
  • szczypta cynamonu
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • 1-2 łyżki wody

Sok wlewamy do miski. Jabłka obieramy i kroimy w małą kostkę. Na patelni rozpuszczamy masło, dodajemy jabłka, cukier i cynamon, podgrzewamy aż jabłka zmiękną i lekko się rozgotują. Mąkę zozpuszczamy w wodzie i dolewamy do owoców. Studzimy i chłodzimy.

Z ciasta odkrawamy 300g kawałek, wałkujemy go na wielkość dużej formy (wykładamy spód i boki papierem do pieczenia). Resztę ciasta wałkujemy na duży prostokąt, rozsmarowujemy budyń, na to jabłka. Zwijamy jak roladę i kroimy na 16-20 ślimaczków. Układamy w foremce na przygotowanym wcześniej cieście. Odstawiamy na 30-45 minut do napuszenia. Przed pieczeniem delikatnie posmarować mlekiem. Pieczemy w 180st.C przez ok. 30-40 minut. Studzimy na kuchennej kratce. Można polukrować lub posypać cukrem pudrem z cynamonem.

Buon Appetito! :)



wtorek, 20 lipca 2010

Eklery wyłącznie kojarzyły mi się z cukiernianymi ladami, na których leżały i leżały rzadko kupowane. Wydawały mi się mdłe, przesłodzone, a przełożone różowym, sztucznym kremem jeszcze bardziej nie zachęcały - omijałam je szerokim łukiem.

Ciasto ptysiowe jednak bardzo lubię. Babcia bardzo często robi malutkie ptysie na obiad do rosołu. Najbardziej smakują mi jeszcze lekko ciepłe, dopiero co wyciągnięte z piekarnika. Takie napuszone i puste w środku. Myślałam, że to trudne przedsięwzięcie by takie ciasto przygotować - nic bardziej mylnego. Robi się je bardzo przyjemnie i bardzo, bardzo szybko. Skorzystałam z przepisu P. Herme 'Desery', krok po kroku zadziałałam tak jak kazał. Do przełożenia ciastek natomiast Autor zaproponował mój ulubiony creme pattisiere, w wersji czekoladowej jednakże - jest lepszy niż waniliowy - mówię Wam (:

Krem i ciasto to sama radość, natomiast polewa... ojj nie jest z nią tak łatwo. Mimo że wygląda niepozornie to nie jest to zwykła polewa, a pomada czekoladowa z gotowanego cukru, wody, glukozy. Cała trudność polega w ucieraniu gorącego cukru. Trzeba robić to tak długo aż zbieleje a następnie dodać kakao. Ja przyznaję szczerze, że pierwsza próba się nie powiodła. Za drugim razem było juz lepiej aczkolwiek, dużo, dużo kombinowałam i nie wiem czy po raz drugi doszłabym to takiego efektu jak widać na zdjęciach. Pięknie się świeci i smakuje równie dobrze, jednak niewspółmiernie do włożonej pracy. Przepis podam, aczkolwiek sami zdecydujcie czy macie ochotę podjąć się wyzwania. Ja sama nie wiem czy będę wracała do tej polewy. Widziałam równie świecącą i znacznie łatwiejszą na forum CinCin. Uważam że z powodzeniem możecie właśnie ją wypróbować.

Same eklery są bardzo dobre, wychodzi ich spora porcja, całe 24 sztuki, mimo to znikają szybko... za szybko (;


Ciastka piekła ze mną Madzia, której serdecznie dziękuję za zaproszenie oraz odwagę w całym przedsięwzięciu eklerkowym ;*

 

składniki na 24 eklery

1. Przygotować czekoladowy creme patissiere.

2. Przygotować lukier pomadkowy.

3. Przygotować ciasto ptysiowe.

4. Creme patissere przełożyć do rękawa i wcisnąć do wnętrza każdego eklera.

5. Przygotować lukier czekoladowy.

6. Lukier przełożyć do rękawa z płaską końcówką, ozdobić eklerki, przechowywać w lodówce

czekoladowy creme patissiere:

  • 60g mąki ziemniaczanej
  • 160g cukru pudru
  • 8 żółtek
  • 2 łyżki kakao
  • 200g gorzkiej czekolady
  • 700ml mleka
  • 70g masła

Cukier, mąkę i kakao przesiać. Dodać żółtka i 50ml mleka by masa nie była za gęsta, utrzeć. Pozostałe mleko zagotować. Cienką strużką dolać do masy jajecznej. Przelać do garnka i mieszając trzepaczką poczekać aż zgęstnieje. Zestawić z ognia i dodać czekoladę, mieszać. Gdy nieco ostygnie dodać masło w kawałkach. Wymieszać aż będzie gładki. Przykryć folią, Ostudzić i schłodzić w lodówce.


lukier pomadkowy:

  • 450g cukru w kostkach
  • 20g glukozy
  • 2 łyżki wody

Do ronedlka z grubym dnem wrzucić składniki. Gotować na dużym ogniu do 121st. Przelać na marmurowy blat nasmarowany olejem. Pozostawić do lekkiego ostygnięcia. Ucierać metalową szpatułką aż zbieleje i będzie gładki, syrop przy brzegach zagarniać do środka. Przełożyć do słoika lub porcelanowej miski, szczelnie zamknąć, wstawić do lodówki
Lukier ten można ucierać tez drewniana łyżką w misce, jeśli zgęstnieje zanim zbieleje dodajemy kilka kropel wrzątku.

ciasto ptysiowe:

  • 120ml wody
  • 150ml mleka
  • 6g soli
  • 6g cukru drobnego
  • 115g masła
  • 150g mąki
  • 5 jajek, małych

Do rondelka wlać mleko i wodę, dodać sól, cukier i masło. Mieszając szpatułką doprowadzić do wrzenia. Wsypać całą porcję mąki. Na wolnym ogniu szybko ucierać ciasto szpatułką drewnianą, aż składniki się połącza a ciasto będzie gładkie i zacznie odstawać od ścianek i dna rondla, ucierać jeszcze 2-3 minuty by płyn odparował.
Przełożyć ciasto do salaterki, ucierać i stopniowo dodawać po jednym jajku aż składniki się połącza. Unosić od czasu do czasu ciasto by wprowadzić powietrze, ciasto jest gotowe gdy odpada ze szpatułki jak wstążka. Nagrzać piec do 190st. Ciasto przełożyć do worka cukierniczego z dużym owalnym otworem. Wycisnąć na papier do pieczenia na blaszce 24 eklery (po 12cm). Piec 20 minut, po 7 uchylić drzwiczki. Ostudzić na kratce kuchennej.

lukier czekoladowy:

  • 120g cukru pudru
  • 8 łyżek wody
  • lukier pomadkowy
  • 50g gorzkiego kakao, przesianego

Podgrzać cukier puder z wodą, w drugim rondlu rozpuścić lukier pomadkowy. Do rozpuszczonego lukru dodać 50g przesianego kakao. Delikatnie mieszając drewnianą łyżką wlewać syrop cukrowy wąską strużką, mieszać aż lukier będzie gładki i gęsty.

Buon Appetito! (:


piątek, 21 maja 2010

Czy znacie kogoś kto nie lubi zapachu drożdżowego ciasta? Najlepiej w sobotni lub niedzielny poranek, z ukochaną Rodzinką, przy wspólnym stole, z kubkiem kakao w ręku... Tak chciałabym, by wyglądało nie tylko moje, ale i Wasze weekendowe śniadanie. Dlatego właśnie w ramach Weekendowej Piekarni wybrałam brioszki, które potrafią wspaniale umilić rozpoczynający się dzień.

Ciasto jest ślicznie żółciutkie, mięciutkie, maślane. Nadzienie natomiast zależy od tego na co mamy ochotę. Ja zdecydowałam się na maliny, gorzką czekoladę oraz krem waniliowy. Wersja malinowa jest lekko kwaskowata, pachnąca latem; czekoladowa... z płynnym nadzieniem... przysłowiowe 'niebo w gębie' (: Dodatkowo jest tyyyle wariacji smakowych do upieczenia. Myślę więc, że każdy będzie zadowolony.

Gospodarna Narzeczono i Tili, dziękuję Wam pięknie za powierzenie mi 74 edycji WP (:

...

UWAGA: Ciasto i krem przygotowujemy w dzień poprzedzający pieczenie, ciasto musi spędzić w lodówce 12 godzin.

przepis podaję za Asią z Kwestii Smaku, z moimi drobnymi zmianami w nawiasach

Brioszki czekoladowe i malinowe z kremem waniliowym

składniki na 24 małe lub 16 większych sztuk

ciasto:

  • 2 łyżeczki suchych drożdży instant
  • 2 łyżki ciepłej wody
  • 500 g mąki
  • 50 g cukru
  • 1 i 1/2 łyżeczki soli (ja dałam 1 łyżeczkę)
  • 5 jajek
  • 350 g niesolonego masła, bardzo miękkiego (ja swoje zmiększam pozostawiając przez noc w temp. pokojowej, dobrej jakości masło nie jest jednak na tyle miękkie nawet po tym czasie, więc warto potem przez 10-20sek ocieplić je w mikrofali - ale nie rozpuszczać!)

krem Pâtissière:

  • 250 ml mleka
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 3 żółtka
  • 50 g cukru (polecam użyć cukru z prawdziwą wanilią)
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej (polecam zwiększyć ilość do 3-4, by krem był gęstszy i nie wypływał podczas rośnięcia oraz pieczenia bułeczek)

dodatkowo:

  • 60 g posiekanej ciemnej czekolady deserowej
  • maliny*
  • 1 roztrzepane jajko z łyżką mleka na glazurę

Ciasto: Drożdże wymieszać z ciepłą wodą i odstawić na 10 - 15 minut (po tym czasie drożdże powinny się spienić, jeśli nic się nie dzieje, należy powtórzyć z innymi drożdżami). Do dużej miski przesiać mąkę, dodać rozpuszczone w wodzie drożdże, cukier, sól i 3 jajka. Składniki wymieszać drewnianą łyżką. Stopniowo dodawać pozostałe 2 jajka, wyrabiając ciasto ręką. Wyrabiać przez około 10 minut aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Można też wyrabiać mikserem, specjalnym hakiem do ciasta drożdżowego, początkowo na wolnych obrotach, później zwiększyć do średnich.
Stopniowo dodawać masło, po dwie łyżki, mieszając lub miksując. Szybko dodawać kolejne 2 łyżki masła, jak tylko poprzednie zmiesza się z ciastem. Miskę przykryć przeźroczystą folią i odstawić w ciepłe miejsce bez przeciągów, do czasu aż podwoi swoją objętość, na około 1 i 1/2 do 2 godzin. Uderzyć pięścią w ciasto, ponownie przykryć i wstawić do lodówki na noc.


Krem: Zagotować mleko w rondlu. W plastikowej misce ubić mikserem żółtka z cukrem, następnie zmiksować z mąką ziemniaczaną. Stopniowo dolewać gorące mleko, ciągle miksując. Przelać do rondla i zagotować. Gotować na średnim ogniu przez około 2 minuty lub dłużej, ciągle miksując. Zdjąć z ognia, wymieszać z ekstraktem z wanilii i przelać do czystej miski. Przykryć i schłodzić w lodówce.


Ciasto rozwałkować na lekko posypanej mąką powierzchni, na prostokąt o wymiarach około 30 x 45 cm, cienki na 1/2 cm. Rozsmarować zimny krem na powierzchni ciasta, jedną część posypać kawałeczkami czekolady, drugą - malinami. Złożyć krótsze boki ciasta do środka, tak aby spotkały się pośrodku, przekroić ciasto w tym miejscu na dwie części. Każdą połówkę pokroić w poprzek na 12 pasków (lub 8). Ułożyć je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, w odległości 2 cm od siebie. Luźno przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia na około 1 i 1/2 godziny.
Piekarnik nagrzać do 190 stopni. Wierzch ciasta posmarować lekko roztrzepanym jajkiem. Piec na złoty kolor przez około 15 - 20 minut. Studzić na blasze ustawionej na metalowej kratce.

* jeśli zdecydujemy się na owoce mrożone, należy je odmrozić na ręczniczku papierowym.

Buon Appetito! :)

 
1 , 2