Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Durszlak.pl
Codziennie jadam cztery elementy odżywcze: mleczną czekoladę, gorzką czekoladę, białą czekoladę i kakao. - Debra Tracy

Wpisy z tagiem: ciasto francuskie

czwartek, 30 września 2010

"Gâteau Saint-Honoré to francuski deser. Po raz pierwszy klasyk ten powstał w 1863 roku w cukierni Chibousta, która wówczas mieściła się na ulicy Saint-Honoré. Może dla niektórych z Was słowo Chiboust brzmi znajomo: creme Chiboust to mieszanina kremu cukierniczego (crème pâtissière) i piany bezowej - tradycyjnie jest to nadzienie Gâteau Saint-Honoré. Dawniej podstawę ciasta stanowiła brioszka, dzisiaj jest to ciasto francuskie otoczone ptysiami z bitą śmietaną w środku i ozdobione karmelem.
Przepis Pierra Herme nieco odbiega od oryginalnej wersji. Spód to również ciasto francuskie zwieńczone ptysiową tiarą, jednak ciastka nadziane są czekoladowym kremem, a środek gotowego deseru zdobiony jest czekoladową ubitą kremówką. Używając obu ciast (francuskiego i ptysiowego) oraz kremów Pierre uzyskał subtelne połączenie czekoladowych smaków i bogatą grę konsystencji. Deser jest ukoronowany - bardzo nietradycyjnie - pachnącymi wanilią gruszkami i czekoladowymi wiórkami."
- cytat z książki 'Czekoladowe desery' Pierra Herme.

Gâteau Saint-Honoré to niesamowite ciasto! Zachwyca wyglądem i smakiem. Jestem wciąż pod wrażeniem pomysłów Pierra Herme - każdy Jego przepis jest po prostu doskonały, aż muszę z 'przykrością' stwierdzić, że będę musiała wypróbować wszystkie receptury z książek, które posiadam ;)
Karmel okazał się sprawą sporną. Mi pasuje, ale Rodzinka stwierdziła, że mógłby nie istnieć ;) (to tak zwana mordoklejka - najprawdopodobniej ze względu na syrop kukurydziany w przepisie). Jeśli macie podobne preferencje - mam dla Was dwa rozwiązania. Karmel można przygotować z połowy porcji i wykorzystać go jedynie do przyklejenia ptysi do podstawy ciasta (tak mała ilość nie powinna nikomu przeszkadzać) albo pominąć w całości i ptifurki przymocować za pomocą roztopionej czekolady lub kremu - który i tak musimy przygotować. W dowolnej wersji ciasto posmakuje każdemu - jest po prostu i-d-e-a-l-n-e.


przy tego typu deserach pracę musimy rozplanować na dwa dni, dzień wcześniej należy przygotować gruszki, czekoladę rozpuścić w kremówce na bitą śmietanę, zrobić czekoladowy krem cukierniczy oraz ciasto francuskie (PH nadmienia, że można użyć kupnego, ja oczywiście zdecydowałam się na domowe ;) jest jednak bardzo przyjemne w wykonaniu: łatwo się wałkuje, masło łączymy z mąką więc nie ucieka). Następnego dnia przygotowujemy ciasto ptysiowe, pieczemy, nadziewamy, ubijamy, robimy karmel, składamy i jemy (: Dokonałam kilku zmian, głównie co do proporcji - i podaję w mojej wersji - myślę, że lepsiejszej ;)


gruszki:

  • 1 puszka (825g) gruszek w syropie
  • 250g wody
  • 100g cukru
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1 laska wanilii, przekrojona wzdłuż z wyskrobanymi ziarenkami

Gruszki odcedzamy i umieszczamy w dużej misce. Wodę zagotowujemy z cukrem, sokiem, ziarenkami i laską wanilii. Gorącym zalewamy gruszki (ja miałam wrażenie że gruszki są bardzo delikatne więc ostudziłam trochę syrop i dopiero wtedy zalałam gruszki), studzimy, przykrywamy folią spożywczą i chłodzimy całą noc w lodówce. Można przygotować na trzy dni przed.

ciasto francuskie (poniżej większa porcja bo nie chciało mi się bawić w tak małe ilości, z gotowego ciasta odmierzamy potrzebną ilość*, resztę można rozwałkować i zamrozić lub przygotować co tylko chcemy):

  • 200g masła, w temp. pokojowej
  • 90g mąki

Ubić masło, dodać mąkę i zmieszać aż składniki się połączą. Ciasto przełożyć na folię spożywczą i nadać kształt płaskiego kwadratu. Owinąć folią i schłodzić minimum 1 i 1/2 godziny.
oraz:

  • 93g wody
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/8 łyżeczki białego octu winnego
  • 210g mąki (+ dodatkowo)
  • 55g masła, stopionego i ostudzonego

Miksujemy wodę z solą i octem. Mąkę miksujemy na średnio-wolnych obrotach z masłem (mąka ma być wilgotna). Dodajemy powoli mokre składniki (uwaga! mąka pochlania różne ilości wody, ciasto ma odchodzić od ścianek naczynia, może się zdarzyć że zużyjemy mniej/więcej podanej wody - ja zużyłam mniej). Z ciasto formujemy kwadrat większy niż pierwsze ciasto, zawijamy w folię i chłodzimy 1 i 1/2 godziny.


Rozwałkowujemy pierwsze ciasto na prostokąt. Na jego środku układamy ciasto numer dwa, brzegi pierwszego nakładamy na drugie i zlepiamy by nie wystawało, wałkujemy na prostokąt i składamy (wizualnie ciasto dzielimy na 3 części, górną nakładamy na środkową i dolną na środkową i górną). Schładzamy pół godziny. Obracamy ciasto o 90 stopni i wałkujemy duży prostokąt. Składamy jak poprzednio i chłodzimy 1/2-1 godziny. Czynność powtarzamy minimum 5-6 razy (ja powtórzyłam czynność chyba z 14-15 razy:P). Z gotowego ciasta odkrawamy kawałek o wadze 160g-350g (patrz * poniżej) wałkujemy na koło wielkości 28cm. Potem obręczą do ciasta/talerzem przycinamy na wielkość 26cm - ciasto ma być idealnie równe ((; Ciasto przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i chowamy do lodówki na całą noc. Ja resztę cienko rozwałkowałam, położyłam na papierze do pieczenia, przykryłam drugim kawałkiem, zwinęłam jak roladę i zamroziłam.
*oryginalnie potrzebujemy 160g, ja zwiększyłam ilość do 200.

ciasto ptysiowe:

  • 100g mleka
  • 100g wody
  • 90g masła
  • 1/8 łyżeczki cukru
  • 1/8 łyżeczki soli
  • 115g mąki
  • 4 duże jaja, w temp. pokojowej

W garnku rozpuszczamy masło w mleku, wodzie, cukrze i soli. Do gotującej się mikstury wsypujemy przesianą mąkę. Mieszamy 2-3 minuty aż płyny odparują. Ciasto przekładamy do salaterki i dodajemy po jednym jajku. Mieszamy drewnianą szpatułką. Gotowe ciasto spływa z mieszadła jak wstążka. Przekładamy połowę ciasta do rękawa cukierniczego z końcówką (okrągła -1,5cm). Wyciskamy na schłodzonym cieście francuskim okrąg z ciasta ptysiowego wzdłuż brzegu. Następnie na środku ciasta robimy małą kulkę z ciasta, potem tworzymy 3-4 okręgi (zostawiamy nieco miejsca między ciastem - urośnie). Z pozostałego ciasta wyciskamy tyle ptysiów ile tylko się da (o średnicy ok. 2,5cm) - ptysiów wyjdzie więcej niż będzie nam potrzebne. Ja najpierw upiekłam spód ciasta, potem wstawiłam blaszkę z ptysiami. Spód pieczemy 25-30 minut, ptysie 17-20 w 190st.C (po 7 minutach powinno się uchylić drzwi piekarnika, mój był zamknięty przez cały okres pieczenia, skróciło to czas spodu do 18 minut, ptysi do 13). Studzimy.

czekoladowy krem cukierniczy:

  • 500g mleka
  • 4 duże żółtka (u mnie 5 małych)
  • 75g cukru pudru
  • 4 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • 1-2 łyżeczki gorzkiego kakao (w przepisie kakao nie ma, ja zawsze do czekoladowego kremu dodaję)
  • 200g gorzkiej czekolady
  • 40g masła, o temp. pokojowej

Zagotuj mleko. W misce połącz żółtka z cukrem, kakao i skrobią. Czekoladę drobno posiekaj. Do masy żółtkowej powoli wlewaj mleko. Przelej z powrotem do garnka i podgrzewaj aż zgęstnieje. Gdy się zagotuje szybko mieszając trzepaczką podgrzewaj 1-2 minuty (uwaga by się masa nie zgrudziła). Masę zdejmij z ognia i dodaj czekoladę. Ostudź do 60st.C (uwaga na kożuch) i dodaj masło, przykryj folią spożywczą. Ostudź i włóż do lodówki.
Ostudzone ptysie nadziej kremem czekoladowym (resztę rozsmarowujemy na ptysiowo-francuskim spodzie) i schłódź.

karmel:

  • 200g cukru
  • 100g syropu kukurydzianego
  • 2 łyżeczki wody
  • 1/4 łyżeczki soku z cytryny

W rondelku o grubym dnie podgrzewaj wszystkie składniki aż przybiorą jasnobrązowy kolor. Włóż garnek z wodą (ostrożnie!) do zimnej wody - to przerwie gotowanie. Maczaj szczyty ptysi w karmelu i układaj je na deseczce do zastygnięcia. Następnie maczaj podstawy ptysi w karmelu i 'przyklejaj' je do ptysiowo-francuskiego spodu (jeśli karmel zastygł delikatnie go podgrzej, karmel można mieszać przez poruszanie rondlem - w żadnym wypadku łyżką!).

czekoladowa bita śmietana:

  • 50g gorzkiej czekolady, posiekanej (dałam pół na pół gorzkiej i mlecznej)
  • 250g kremówki
  • 1 łyżeczka cukru

Zagotuj kremówkę z cukrem. Zdejmij z ognia i dodaj czekoladę, mieszaj aż się rozpuści. Ostudź i schłódź przez noc w lodówce. Tuż przed dekorowaniem - ubij na sztywno.

dodatkowo:

  • wiórki z czekolady

Składanie: Odcedź gruszki na kilku warstwach papierowych ręczniczków. Bitą śmietanę przełóż do rękawa z gwiazdkowatą końcówką. Pokryj dno spodu pozostałym kremem czekoladowym. Ułóż gruszki. Udekoruj owoce śmietaną pozostawiając przerwę od ptysi. Posyp wiórkami. Przechowywać w lodówce.

Buon Appetito! :)


wtorek, 03 sierpnia 2010

Jaki smak poznałam na tegorocznych wakacjach? Kwiatu cukinii.

Ale to nic dziwnego, Italia to w końcu ojczyzna cukinii i tam na każdym kroku możemy ją dostać. Nie wiedziałam co z nimi począć za pierwszym razem, jeszcze w Toskanii. Internetu niet, książek kucharskich również... więc zrobiłam gęste ciasto naleśnikowe z mąki i wody w stosunku 1:1, jajka i szczypty soli, a potem na patelni grillowej usmażyłam. Jedliśmy je na słodko z dżemem i wierzcie, bądź nie - smakowały świetnie.

Dwa pudełeczka kwiatów przywieźliśmy z Włoch. Pierwsze wykorzystałam wraz z Siostrą do prze- prze- przepysznej tarty. Spód to ciasto francuskie (ale może być też kruche), natomiast wnętrze opiera się głównie na serze ricotta, kremówce, ziołach, parmezanie i kilku przyprawach do smaku. Jak pisałam chwilę wcześniej jest naprawdę dobra, zarówno na ciepło, jak i wystudzona (sprawdziłam (;). Dodatkowo podałyśmy bardzo smaczną sałatkę z mieszanki sałat, toskańskich fig, oliwy, odrobiny soku z cytryny, białego octu, soli oraz pieprzu. I kolacja w deseczkę (;

cytuję za Beą, chociaż my robiłyśmy wszystko na oko i z większej porcji (:

na foremkę 11 x 35 cm

  • 200 g ciasta francuskiego (lub kruchego)
  • 8-9 kwiatów cukinii

na farsz :

  • 75 g ricotty*
  • 75 g kremowego serka koziego*
  • 1 żółtko
  • 1,5 łyżki parmezanu
  • 25 g orzeszków piniowych (pominełam)
  • 3/4 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • kilka listków bazylii
  • sól, pieprz

* możemy użyć tylko 150 g ricotty lub tylko serka koziego

na tartę :

  • 3 łyżki ricotty
  • 1 jajko
  • 2-3 łyżki parmezanu
  • ok. 50 ml słodkiej śmietany
  • 1 łyżka posiekanej natki pietruszki
  • kilka listków bazylii
  • sól, pieprz
  • 25 g orzeszków piniowych (pominełam)
  • + 1-2 łyżki startego parmezanu do posypania tarty

Piekarnik rozgrzać do 200°C.
Foremkę wyłożyć ciastem, dno gęsto ponakłuwać widelcem, obciążyć ciasto np. fasolą i zapiec spód tarty ok. 12 minut. Przestudzić.
Kwiaty cukinii opłukać i bardzo delikatnie osuszyć, a następnie – ostrożnie otwierając kwiaty – usunąć znajdujące się w ich środku pręciki (np. pęsetą
).
Orzeszki piniowe zrumienić na suchej patelni i ostudzić. Połowę (25 g) posiekać.
Wymieszać składniki farszu : rozetrzeć serki z jajkiem, dodać parmezan, orzeszki piniowe, natkę pietruszki oraz porwane na kawałki listki bazylii, doprawić do smaku. Nafaszerować kwiaty cukinii (możemy użyć do tego rękawa cukierniczego) i ułożyć je na podpieczonym spodzie tarty. Następnie wymieszać pozostałe składniki (bez orzeszków), zalać masą spoód tarty (do mniej więcej ¾ wysokości kwiatów) i całość posypać orzeszkami piniowymi oraz parmezanem.
Piec ok. 25-30 minut w 200°C.

Buon Appetito! :)

czwartek, 30 lipca 2009

Będąc dzieckiem zawsze odwiedzając rodzinę pod Częstochową koniecznie razem z siostrą musiałyśmy wstąpić do McDonalda… oczywiście na zestaw Happy Meal z zabawką… ;) Teraz wiem, że już nigdy nie powiem I’m lovin’ it… Obecnie jedyne co lubię to ciepłe ciastka z jabłkami lub wiśniami. Nie jadłam go już chyba z dwa lata… jednak nadarzyła się okazja do przypomnienia smaku… ;) Zaprosiłam Fiolunkę do wspólnego kucharzenia, a ta podsunęła fantastyczny pomysł upieczenia właśnie takich ciastek. O oryginał trudno, ale przeprowadzając kilka rozmów na gadu, coś wykombinowałyśmy… myślę, że nawet są lepsze niż z McDonald’a:D

Podpatrzyłam w jednym z odcinków ‘W poszukiwaniu perfekcji’ jak Heston podsypując cukrem pudrem rozwałkowywał ciasto francuskie, mówiąc o uzyskaniu większej chrupkości ciasta dzięki takiej czynności. Trik wykorzystałyśmy. Samo nadzienie to pestka, duszone na maśle jabłka z cukrem i cynamonem. Dokładnych proporcji niestety, ale nie podamy ponieważ wszystko robiłyśmy na oko ;) Poniżej wypiszę użyte przeze nas składniki i sposób wykonania. U nas wszystkim bardzo smakowały, u Fiolki też, także polecamy! Fiolunko dziękuję za wspólne pieczenie :*

Aha chciałam jeszcze dodać, że jest to mój ostatni wpis przed naszym wyjazdem nad Bałtyk i Mazury ;) nie będzie mnie dwa tygodnie, nie znaczy to jednak że nie będę zaglądała do CzekoKota i do Was :) może nawet wrzucę jakąś notkę… zobaczymy :))

składniki:

  • jabłka
  • cytryna lub pomarańcza
  • masło
  • cukier drobny/trzcinowy
  • cynamon
  • gotowe płaty ciasta francuskiego
  • cukier puder
  • jajko roztrzepane z łyżką mleka

Jabłka obrać, wydrążyć gniazda nasienne, pokroić na mniejsze kawałki. Wymieszać z sokiem wyciśniętym z cytryny/pomarańczy. Na patelni rozpuścić masło, dodać jabłka, cukier i cynamon. Wymieszać i dusić na małym ogniu tak by jabłka zachowały kształt, ale były miękkie. Ostudzić i najlepiej schłodzić.

Podsypując cukrem pudrem trochę rozwałkować zimne ciasto francuskie, podzielić na 4 prostokąty. Na połowę każdego kawałka nałożyć schłodzone nadzienie, przykryć drugą częścią tego samego kwałka. Dokładnie skleić i zawinąć odstające części pod paczuszki. Schłodzić ok.10-15minut. Posmarować jajkiem z mlekiem, posypać drobnym cukrem i piec ok. 15-20 minut w ok.200st aż ciasto ładnie się zarumieni. Podawać na ciepło lub zimno.

Buon Appetito! :)