Zakładki:
Kontakt
O autorce
Spis treści
Uwaga
Tagi
|
Codziennie jadam cztery elementy odżywcze: mleczną czekoladę, gorzką czekoladę, białą czekoladę i kakao. - Debra Tracy
Wpisy z tagiem: ciasto ptysiowe
środa, 13 października 2010
Czy czasami zdarza Wam się tak, że zafascynuje Was nazwa deseru/ciasta/potrawy i chcecie go/ją zrobić jak najprędzej niezależnie od wyglądu i zagłębiania się w przepis? Mi się to ostatnio przytrafia coraz częściej ;) Mam małą listę zatytułowaną 'ciekawe i nieznane' a na niej coraz więc pozycji. Pierwsze na liście jest Croquembuche. Nie wiem, czy istnieje możliwość na przetłumaczenie tej francuskiej nazwy - jeśli znacie polski odpowiednik proszę o informację :) A co to Croquembuche tak właściwie jest? To taka piramida z ptysi, kremu i karmelu lub czekolady. Najczęściej jest to popularny crème pâtissière, lecz ja miałam ochotę na owocową nutę, podmieniłam więc krem waniliowy na malinowy mus. Karmel służy do utrzymania kształtu, nadaje też chrupkości po zastygnięciu. Jeśli jednak karmelu się boicie lub zwyczajnie nie macie ochoty - zastąpcie go gorzką czekoladą. Croquombouche smakuje wyśmienicie! Ciasto ptysiowe jest wręcz idealne, a mus to tzw. poezja ;)) Piramidę profiterolkową można ozdobić dowolnie: płatki róż, kwiaty lawendy, cukrowe włosy anielskie, kruche ciasteczka czy jak u mnie - marcepanowe biedronki (pszczółki też sprawdzą się świetnie). Robi się je naprawdę prosto: z czerwonego/ różowego marcepana formujemy grube wałeczki, nacinamy delikatnie z jednej strony tak by utworzyć skrzydła. Przyklejamy kropki, potem oczka i to wszystko. A uroku mają w sobie prawie tyle co mój kot - spójrzcie jak mierzą się wzrokiem ;)
przepisy na ciasto ptysiowe, mus malinowy i karmel znalezione u PH 'Desery'. Ciasto ptysiowe przygotowujemy dzień wcześniej, ale pieczemy w dniu składania. Potzrebujemy także metalowego stożka bez szczytu, ja takiego nie posiadam więc przygotowałam papierowy (użyłam papieru ze starego plakatu - jest odpowiednio szytywny), owinełam go dodatkowo folią aluminiową, a potem papierem do pieczenia. Ma wyglądać mniej więcej tak: składniki na ciasto ptysiowe:
W garnku łączymy wodę, mleko z solą, cukrem i masłem. Mieszamy drewnianą szpatułką aż do zagotowania. Dodajemy mąkę i mieszamy na wolnym ogniu przez 2-3 minut aż płyny odparują. Masę przekładamy do salaterki i dodajemy po 1 jajku, cały czas ucieramy szpatułką. Unosimy od czasu do czasu by wprowadzić powietrze. Ciasto jest gotowe gdy opada ze szpatułki jak wstążka. Zeskrobujemy ciasto ze ścianek naczynia, przykrywamy folią spożywczą i schładzamy do czasu pieczenia. Dnia następnego przygotowujemy blaszki: wykładamy je ppaierem do pieczenia. Ciasto przekładamy do rękawa z okrągłą końcówką i wyciskamy ptysie. Pieczemy 10 minut w 200st.C. Studzimy. składniki na mus malinowy:
Maliny przetrzeć przez sitko i odważyć 200g przecieru. Żelatynę namoczyć w zimnej wodzie (w kilku łyżkach). Maliny podgrzać do zagotowania, dodać napęczniałą żelatynę i mieszać do rozpuszczenia. Ostudzić. Kremówkę ubić na sztywno z cukrem pudrem. Dodać do malin sok z cytryny i bezę włoską, dokładnie wymieszać. Dodać kremówkę i delikatnie połączyć. Mus dobrze jest schłodzić odrobinę by był gęstszy. Po tym czasie przełożyć mus do rękawa cukierniczego z małą końcówką i napełnić upieczone ptysie (musu zabrakło mi do 9 ptysiów, można więc dawać mniej - ja napełniałam do pełna). beza włoska:
Cukier zagotować z wodą do temp. 126-135st.C. Białko ubić na niezbyt sztywną pianę. Mikser nastawić na średnio szybkie obroty i wlewać powoli gorący syrop - ubijać aż do ochłodzenia się masy. składniki na karmel:
Do rondelka włożyć cukier, zalać wodą i dodać ocet. Gotować aż karmel się zarumieni - ma być jasny. Garnek ostrożnie włożyć do zlewu napełnionego letnią wodą - jest wtedy odpowiedni do maczania ptysiów. Jeśli za bardzo stężeje podgrzewamy na małym ogniu poruszając rondlem - karmelu nie mieszamy łyżką! Część ptysia zanurzać w karmelu i po kolei obkładać przygotowany stożek. Czynność powtarzać aż utworzymy piramidę. Przykleić ozdoby i udekorować pozostałym karmelem. Najlepiej podwać od razu - wtedy ptysie są najpyszniejsze. Buon Appetito! :)
Croquembouche przygotowałam z myślą o trwającej akcji Szarlotka - RÓŻOWY TYDZIEŃ: Moje małe rude futro raz jeszcze - Tequila (3,5 miesiąca):
czwartek, 30 września 2010
"Gâteau Saint-Honoré to francuski deser. Po raz pierwszy klasyk ten powstał w 1863 roku w cukierni Chibousta, która wówczas mieściła się na ulicy Saint-Honoré. Może dla niektórych z Was słowo Chiboust brzmi znajomo: creme Chiboust to mieszanina kremu cukierniczego (crème pâtissière) i piany bezowej - tradycyjnie jest to nadzienie Gâteau Saint-Honoré. Dawniej podstawę ciasta stanowiła brioszka, dzisiaj jest to ciasto francuskie otoczone ptysiami z bitą śmietaną w środku i ozdobione karmelem.
Gruszki odcedzamy i umieszczamy w dużej misce. Wodę zagotowujemy z cukrem, sokiem, ziarenkami i laską wanilii. Gorącym zalewamy gruszki (ja miałam wrażenie że gruszki są bardzo delikatne więc ostudziłam trochę syrop i dopiero wtedy zalałam gruszki), studzimy, przykrywamy folią spożywczą i chłodzimy całą noc w lodówce. Można przygotować na trzy dni przed.
Ubić masło, dodać mąkę i zmieszać aż składniki się połączą. Ciasto przełożyć na folię spożywczą i nadać kształt płaskiego kwadratu. Owinąć folią i schłodzić minimum 1 i 1/2 godziny.
Miksujemy wodę z solą i octem. Mąkę miksujemy na średnio-wolnych obrotach z masłem (mąka ma być wilgotna). Dodajemy powoli mokre składniki (uwaga! mąka pochlania różne ilości wody, ciasto ma odchodzić od ścianek naczynia, może się zdarzyć że zużyjemy mniej/więcej podanej wody - ja zużyłam mniej). Z ciasto formujemy kwadrat większy niż pierwsze ciasto, zawijamy w folię i chłodzimy 1 i 1/2 godziny.
W garnku rozpuszczamy masło w mleku, wodzie, cukrze i soli. Do gotującej się mikstury wsypujemy przesianą mąkę. Mieszamy 2-3 minuty aż płyny odparują. Ciasto przekładamy do salaterki i dodajemy po jednym jajku. Mieszamy drewnianą szpatułką. Gotowe ciasto spływa z mieszadła jak wstążka. Przekładamy połowę ciasta do rękawa cukierniczego z końcówką (okrągła -1,5cm). Wyciskamy na schłodzonym cieście francuskim okrąg z ciasta ptysiowego wzdłuż brzegu. Następnie na środku ciasta robimy małą kulkę z ciasta, potem tworzymy 3-4 okręgi (zostawiamy nieco miejsca między ciastem - urośnie). Z pozostałego ciasta wyciskamy tyle ptysiów ile tylko się da (o średnicy ok. 2,5cm) - ptysiów wyjdzie więcej niż będzie nam potrzebne. Ja najpierw upiekłam spód ciasta, potem wstawiłam blaszkę z ptysiami. Spód pieczemy 25-30 minut, ptysie 17-20 w 190st.C (po 7 minutach powinno się uchylić drzwi piekarnika, mój był zamknięty przez cały okres pieczenia, skróciło to czas spodu do 18 minut, ptysi do 13). Studzimy.
Zagotuj mleko. W misce połącz żółtka z cukrem, kakao i skrobią. Czekoladę drobno posiekaj. Do masy żółtkowej powoli wlewaj mleko. Przelej z powrotem do garnka i podgrzewaj aż zgęstnieje. Gdy się zagotuje szybko mieszając trzepaczką podgrzewaj 1-2 minuty (uwaga by się masa nie zgrudziła). Masę zdejmij z ognia i dodaj czekoladę. Ostudź do 60st.C (uwaga na kożuch) i dodaj masło, przykryj folią spożywczą. Ostudź i włóż do lodówki.
W rondelku o grubym dnie podgrzewaj wszystkie składniki aż przybiorą jasnobrązowy kolor. Włóż garnek z wodą (ostrożnie!) do zimnej wody - to przerwie gotowanie. Maczaj szczyty ptysi w karmelu i układaj je na deseczce do zastygnięcia. Następnie maczaj podstawy ptysi w karmelu i 'przyklejaj' je do ptysiowo-francuskiego spodu (jeśli karmel zastygł delikatnie go podgrzej, karmel można mieszać przez poruszanie rondlem - w żadnym wypadku łyżką!).
Zagotuj kremówkę z cukrem. Zdejmij z ognia i dodaj czekoladę, mieszaj aż się rozpuści. Ostudź i schłódź przez noc w lodówce. Tuż przed dekorowaniem - ubij na sztywno.
Składanie: Odcedź gruszki na kilku warstwach papierowych ręczniczków. Bitą śmietanę przełóż do rękawa z gwiazdkowatą końcówką. Pokryj dno spodu pozostałym kremem czekoladowym. Ułóż gruszki. Udekoruj owoce śmietaną pozostawiając przerwę od ptysi. Posyp wiórkami. Przechowywać w lodówce.
niedziela, 05 września 2010
Co Wy na to by na moment przenieść się do Hiszpanii? Siedzisz teraz na leżaku ze stopami zanurzonymi w gorącym piasku. Obok mały drewniany stoliczek. Na nim filiżanka gęstej czekolady i talerzyk z churros. Bierzesz w dłoń jedno śniadaniowe ciasteczko i maczasz w gorącym płynie. Następnie do buzi i raz jeszcze, a potem jeszcze, i jeszcze... Churros (czyt. czurros) to tradycyjny hiszpański przysmak podawany najczęściej w porze śniadania. Ciasto na churros przypomina to ptysiowe, smażymy je jednak w głębokim tłuszczu. Zwykle ciastka posypuje się cukrem i podaje z gorącą czekoladą - zawsze na ciepło. Danie dość kaloryczne, ale bardzo smaczne. Z podanych proporcji wychodzi ok. 12 churros, więc nie da sie ich zjeść na tyle dużo by dręczyły nas wyrzuty sumienia. Moje są dość grube, a nie szczupłe jak paluszki - nie miałam dostatecznie małej końcówki do wyciskania. Muszę więc je powtórzyć, by spróbować jak smakuje oryginał (: polecam.
lekko zmodyfikowany przepis Pierra Herme 'Desery' składniki:
dodatkowo:
Wodę zagotowujemy z masłem, solą i cukrem pudrem. Mąkę przesiewamy do miski. Jajka roztrzepujemy w miseczce. Do mąki stopniowo dolewamy gorącą wodę - cały czas mieszając drewnianą łyżką. Ciasto ma być gęste i odchodzić od miski. Dodajemy jaja i ucieramy (ja zmiksowałam mikserem). Schładzamy w lodówce przez godzinę. Olej rozgrzewamy do 180st.C. Ciasto przekładamy do rękawa cukierniczego z ozdobną końcówką w formie gwiazdki. Do rozgrzanego oleju wyciskać paski długości 10cm, tak by się nie stykały (nożem odcinamy ciasto z rękawa). Smażymy z obu stron na złotobrązowy kolor. Wyciągamy łyżką cedzakową, odsączamy na papierowym ręczniczku, posypujemy cukrem. Najlepsze jeszcze ciepłe. Buon Appetito! :)
wtorek, 20 lipca 2010
Eklery wyłącznie kojarzyły mi się z cukiernianymi ladami, na których leżały i leżały rzadko kupowane. Wydawały mi się mdłe, przesłodzone, a przełożone różowym, sztucznym kremem jeszcze bardziej nie zachęcały - omijałam je szerokim łukiem. Ciasto ptysiowe jednak bardzo lubię. Babcia bardzo często robi malutkie ptysie na obiad do rosołu. Najbardziej smakują mi jeszcze lekko ciepłe, dopiero co wyciągnięte z piekarnika. Takie napuszone i puste w środku. Myślałam, że to trudne przedsięwzięcie by takie ciasto przygotować - nic bardziej mylnego. Robi się je bardzo przyjemnie i bardzo, bardzo szybko. Skorzystałam z przepisu P. Herme 'Desery', krok po kroku zadziałałam tak jak kazał. Do przełożenia ciastek natomiast Autor zaproponował mój ulubiony creme pattisiere, w wersji czekoladowej jednakże - jest lepszy niż waniliowy - mówię Wam (: Krem i ciasto to sama radość, natomiast polewa... ojj nie jest z nią tak łatwo. Mimo że wygląda niepozornie to nie jest to zwykła polewa, a pomada czekoladowa z gotowanego cukru, wody, glukozy. Cała trudność polega w ucieraniu gorącego cukru. Trzeba robić to tak długo aż zbieleje a następnie dodać kakao. Ja przyznaję szczerze, że pierwsza próba się nie powiodła. Za drugim razem było juz lepiej aczkolwiek, dużo, dużo kombinowałam i nie wiem czy po raz drugi doszłabym to takiego efektu jak widać na zdjęciach. Pięknie się świeci i smakuje równie dobrze, jednak niewspółmiernie do włożonej pracy. Przepis podam, aczkolwiek sami zdecydujcie czy macie ochotę podjąć się wyzwania. Ja sama nie wiem czy będę wracała do tej polewy. Widziałam równie świecącą i znacznie łatwiejszą na forum CinCin. Uważam że z powodzeniem możecie właśnie ją wypróbować. Same eklery są bardzo dobre, wychodzi ich spora porcja, całe 24 sztuki, mimo to znikają szybko... za szybko (; Ciastka piekła ze mną Madzia, której serdecznie dziękuję za zaproszenie oraz odwagę w całym przedsięwzięciu eklerkowym ;*
składniki na 24 eklery 1. Przygotować czekoladowy creme patissiere. 2. Przygotować lukier pomadkowy. 3. Przygotować ciasto ptysiowe. 4. Creme patissere przełożyć do rękawa i wcisnąć do wnętrza każdego eklera. 5. Przygotować lukier czekoladowy. 6. Lukier przełożyć do rękawa z płaską końcówką, ozdobić eklerki, przechowywać w lodówce
Cukier, mąkę i kakao przesiać. Dodać żółtka i 50ml mleka by masa nie była za gęsta, utrzeć. Pozostałe mleko zagotować. Cienką strużką dolać do masy jajecznej. Przelać do garnka i mieszając trzepaczką poczekać aż zgęstnieje. Zestawić z ognia i dodać czekoladę, mieszać. Gdy nieco ostygnie dodać masło w kawałkach. Wymieszać aż będzie gładki. Przykryć folią, Ostudzić i schłodzić w lodówce.
Do ronedlka z grubym dnem wrzucić składniki. Gotować na dużym ogniu do 121st. Przelać na marmurowy blat nasmarowany olejem. Pozostawić do lekkiego ostygnięcia. Ucierać metalową szpatułką aż zbieleje i będzie gładki, syrop przy brzegach zagarniać do środka. Przełożyć do słoika lub porcelanowej miski, szczelnie zamknąć, wstawić do lodówki ciasto ptysiowe:
Do rondelka wlać mleko i wodę, dodać sól, cukier i masło. Mieszając szpatułką doprowadzić do wrzenia. Wsypać całą porcję mąki. Na wolnym ogniu szybko ucierać ciasto szpatułką drewnianą, aż składniki się połącza a ciasto będzie gładkie i zacznie odstawać od ścianek i dna rondla, ucierać jeszcze 2-3 minuty by płyn odparował. lukier czekoladowy:
Podgrzać cukier puder z wodą, w drugim rondlu rozpuścić lukier pomadkowy. Do rozpuszczonego lukru dodać 50g przesianego kakao. Delikatnie mieszając drewnianą łyżką wlewać syrop cukrowy wąską strużką, mieszać aż lukier będzie gładki i gęsty. Buon Appetito! (: | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||