Zakładki:
Kontakt
O autorce
Spis treści
Uwaga
Tagi
|
Codziennie jadam cztery elementy odżywcze: mleczną czekoladę, gorzką czekoladę, białą czekoladę i kakao. - Debra Tracy
Wpisy z tagiem: mleko/mleko w proszku
wtorek, 28 grudnia 2010
Nie jestem smakoszem kawy, ale ta latte posmakowała mi bardzo, wiec myślę że zasmakuje zarówno tym którzy do miłośników kawy nie należą. Jest to również ulubiona kawa mojej Siostry w jednej z krakowskich kawiarni - pijalni czekolady Wedla. Składa się z czterech warstw. Na dole wiśnie w gęstym syropie, następnie mleko z rozpuszczoną białą czekoladą, espresso, a na górze - mleczna pianka. I o ile każde trzy dolne części zrobimy bez żadnych sprzętów, to do pianki potrzebujemy ekspresu lub spieniacza. Taka kawa wygląda efektownie i bardzo profesjonalnie - na pewno zrobi wrażenie na znajomych, a wcala nie jest trudna w przygotowaniu. Poszczególne smaki kawy, czekolady i wiśni tworzą zgrane, smaczne trio. Jestem pewna, że najwięksi wielbiciele kawy żądni nowych połaczeń bedą zadowoleni, dlatego polecam skusić sie już teraz... lub jutro na śniadanie :) Trudno o dokładne proporcje, dlatego podaję orientacyjne wartości. składniki (1 porcja):
Wiśnie w soku podgrzewamy, zagęszczamy odrobiną mąki ziemniaczanej rozpuszczonej w wodzie. Białą czekoladę kruszymy i rozpuszczamy w mleku (1/2 szklanki). Na dole wysokiej szklanki układamy wiśnie, następnie powolutku po ściance wlewamy mleko z czekoladą. Pozostałe mleko ubijamy na piankę spieniaczem lub przygotowujemy za pomocą ekspresu. Przekładamy do szklanki. Powoli wlewamy espresso, które zatrzyma się pomiędzy warstwami mleka ze wzgledu na gęstość i natychmiast podajemy. Buon Appetito! :)
niedziela, 15 sierpnia 2010
Co może być lepszego od ciepłej drożdżówki na niedzielne śniadanie? Dla nas to najlepszy sposób na rozpoczęcie weekendowego dnia, dlatego najczęściej w sobotni wieczór gotowe bułeczki schładzam przez noc w lodówce, a rankiem - piekę. To chyba najlepszy i najszybszy sposób, ponieważ nie trzeba zrywać się o piątej rano... chyba, że ktoś lubi? Myślę, że te drożdżówki znajdą niejednego miłośnika - nadzienie to nie tylko sam mak, ale także wiśnie, migdałowe płatki i likier owocowy. Musicie jedynie pamiętać o dwóch rzeczach: należy dzień przed pieczeniem zemleć i namoczyć mak w mleku. Natomiast po zjedzeniu umyć dokładnie zęby... czarne kuleczki nie wyglądają apetycznie (; w przeciwieństwie do samych drożdżówek, bo te cieszą się bardzo dużym powodzeniem.
Zobaczycie, że posmakują Wam tak bardzo jak mojemu Tacie (: przepis mój własny, kształt zapożyczony od Dorotki składniki na 11 drożdżówek składniki na zaczyn:
Drożdże pokruszyć, połączyć z mąką, cukrem. Rozpuścić w mleku. Odstawić do napuszenia w ciepłe miejsce na ok. 20 minut. składniki na ciasto:
Mąkę przesiać z solą i cukrami do dużej miski. Dodać w cząstkach masło i jogurt. Ugnieść na kruszonkę. Dodać zaczyn i jajko. Zagnieść ok. 5-10 minut - ciasto ma być gładkie i elastyczne. Przełożyć do nasmarowanej oliwą miski, przykryć czystym ręczniczkiem i odstawić do wyrośnięcia na ok. 1-1,5 godziny. nadzienie:
Mak zemleć w młynku, zalać mlekiem. Odstawić na noc do lodówki. Po tym czasie odcisnąć np. w ściereczce. Dodać cukier, miód, orzechy, wiśnie, mąkę. Wymieszać. Ciasto podzielić na 10 kuleczek (po ok. 65g). Stolnicę oprószyć mąką, ułożyć kuleczki, przykryć wilgotną ściereczką, zapomnieć na 15 minut. teraz cytuję za Dorotką: Każdą część rozwałkować na placuszek. Na wierzchu posmarować nadzieniem.
Zwinąć razem z nadzieniem w rulonik. Następnie rulonik złożyć na pół.
Ostrym nożem przeciąć go w połowie, pozostawiając nieprzecięte 2 cm od góry. Wywinąć na boki rozcięte części, by otrzymać kształt serca. Ułożyć na blaszce.
Przykryć ręczniczkiem, pozostawić w cieple na 30 minut do wyrośnięcia. Przed samym pieczeniem posmarować mlekiem. Piec w temperaturze 180ºC przez około 15-20 minut. Wystudzić na kuchennej kratce. Buon Appetito! :)
środa, 17 marca 2010
... bloczki z białej i gorzkiej czekolady w herbacie matcha od Basi. Zagadka była trudna... :)) Od dawna miałam ochotę na japońską herbatę, matchę. Czekoladki Basi sprawiły, że już następnego dnia złożyłam zamówienie na Allegro i po kilku dniach stałam się posiadaczką małego woreczka zielonego proszku (jak to brzmi... ;D). Od tego czasu czekał grzecznie w kuchennej szafeczce na swoją kolej. Dzisiejszy Dzień Świętego Patryka to fantastyczna okazja do wypróbowania zawartości złotego opakowania...: kilka minut na gazie czekolady, śmietanki i mleka w proszku, noc w lodówce, porannie otulone zielonym szlafroczkiem, gotowe do degustacji. Słodkie, smaczne czekoladki, dobre zarówno z, jak i bez zielonego futerka ;) najlepsze: porządnie schłodzone. Ostrzegam jednak: matcha ma dość specyficzny smak, i na pewno nie każdy się nią zachwyci. Od siebie dodałam mały paseczek z gorzkiej czekolady, reszta za Basią: składniki:
Śmietankę doprowadzam do wrzenia, po czym wrzucam don pokruszona w kosteczki białą czekoladę (100g) i mieszam dokładnie przy pomocy metalowej trzepaczki. Następnie do śmietankowo-czekoladowej masy dosypuje partiami mleko w proszku i dokładnie mieszam. Masę wykładam do foremki, wygładzam szpatułką i wstawiam do lodówki by zastygła. Czynność powtarzam z gorzką i pozostałą białą czekoladą. Schładzam. Zastygnięty czekoladowy blok kroje w kwadraty 4x4cm, otulam matcha, grubo, nie żałuje. Buon Appetito! :)
zielone czekoladki biorą udział w akcji 'Zielono mi...' oraz 'W Krainie Czarów':
wtorek, 16 czerwca 2009
Na bułeczki zaczaiłam sie juz dawno. jednak przykra sytuacja z chwilowa (cale szczęście tylko chwilowa!) utratą bloga Bei uniemożliwiła mi wykorzystanie przepisu, nie zapisałam go niestety. 'Moja Kuchnia' wróciła i tak zaraz wydrukowałam sobie przepis i są(!) pyszne, mięciutkie bułeczki z delikatnym mlecznym posmakiem. A i te urocze krzyże! (symbol Szwajcarii). Szczerze to głownie one spowodowały, ze musiałam je upiec... ;) Nie zawiodłam sie, bułeczki smakowały i to bardzo. P.S. gdy bułeczki były juz gotowe zauważyłam, ze piekła je juz wcześniej również Atinka... :P cytuję za Beą: składniki na ok 14 bułeczek:
Do formy wlać mleko z wodą oraz stopione masło; następnie dodać przesianą mąkę, sól, cukier i drożdże (uważając, by drożdże nie były bezpośrednio obok soli), nastawić program ‘wyrabianie ciasta’ (‘dough’). Po kilku minutach wyrabiania sprawdzić konsystencję ciasta : jeśli jest za suche, dodać odrobinę wody / mleka, jeśli jest zbyt wilgotne – dodać odrobinę mąki (zawsze dość małymi partiami, ½ - ¾ łyżki). Po zakończeniu cyklu wyjąć wyrośnięte ciasto i podzielić na 14 części; z każdej uformować kulkę, ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i zostawić do ponownego wyrośnięcia (ok. 40 minut). Następnie posmarować wierzch bułek żółtkiem rozkłóconym z odrobiną mleka, po czym naciąć każdą z nich – na 1 sierpnia konieczne są nacięcia w kształcie krzyża (jak na szwajcarskiej fladze), które najlepiej robi się barrrdzo ostrymi i szpiczastymi nożyczkami :) Buon Appetito! :)
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||