Zakładki:
Kontakt
O autorce
Spis treści
Uwaga
Tagi
|
Codziennie jadam cztery elementy odżywcze: mleczną czekoladę, gorzką czekoladę, białą czekoladę i kakao. - Debra Tracy
Wpisy z tagiem: wiśnie
czwartek, 03 marca 2011
Kupując foremkę do przygotowywania domowych czekoladek możecie liczyć się z bardzo podobnym uzależnieniem jak przy muffinach.. Jest ogrom kombinacji do wypróbowania - trudno oprzeć się kolejnym smakom. Mimo iż obecnie mam głowę zaprzątniętą zupełnie odmiennymi sprawami niż kuchnia, od czasu do czasu wpadam na pewne pomysły, które skrzętnie zapisuję by przy nadającej się okazji wprowadzić w życie. Podobna rzecz miała miejsce przy tych czekoladkach. Najpierw obejrzałam film. Tu zakochałam się w historii pewnej Rodziny, a właściwie cukierni 'czekoladkarni' przez nich tworzonej. Zdecydowanie najbardziej podobały mi się formy: metalowe, ciężkie, stabilne (zupełne przeciwieństwo mojej silikonowej), lecz o równie zaskakujących kształtach. Podpatrzyłam też kilka sposobów przygotowania czekoladek - co prawda oczywistych, ale serio ułatwiających pracę. Do jednej zastosowałam się już dziś, więc moje czekoladki udały się bez zbędnych bąbelków we wnętrzu. Samo serce czekoladek to wiśnia z marcepanem imitującym owocową pestkę ;) okryte dwoma rodzajami czekolad: nugatową i gorzką. Bardzo smaczne - szczególnie przypadły do gustu mojemu Tacie, który przepada za połączeniem wiśni i czekolady. Polecam. przepis własny; należy pamiętać by wiśnie namoczyć wcześniej w alkoholu - na minimum 1 dzień przed przygotowaniem składniki (15 czekoladek):
Dzień wcześniej (lub kilka) wiśnie zalewamy alkoholem. Za pomocą pędzelka gorzką czekoladą smarujemy dno i boczki wgłębień foremki. Skorupki schładzamy. W tym czasie topimy nugatową czekoladę. Jej częścią smarujemy dno i boki foremki. Schładzamy. Kuleczki z marcepanu wciskamy w miejsce pestki wiśni. Do zastygniętych korpusów wrzucamy po jednym owocu z marcepanem, zalewamy pozostałą czekoladą nugatową. Foremką uderzamy kilka razy o stół by pozbyć się pęcherzyków powietrza. Schłodzić przez kilka godzin w lodówce. Buon Appetito! :)
wtorek, 28 grudnia 2010
Nie jestem smakoszem kawy, ale ta latte posmakowała mi bardzo, wiec myślę że zasmakuje zarówno tym którzy do miłośników kawy nie należą. Jest to również ulubiona kawa mojej Siostry w jednej z krakowskich kawiarni - pijalni czekolady Wedla. Składa się z czterech warstw. Na dole wiśnie w gęstym syropie, następnie mleko z rozpuszczoną białą czekoladą, espresso, a na górze - mleczna pianka. I o ile każde trzy dolne części zrobimy bez żadnych sprzętów, to do pianki potrzebujemy ekspresu lub spieniacza. Taka kawa wygląda efektownie i bardzo profesjonalnie - na pewno zrobi wrażenie na znajomych, a wcala nie jest trudna w przygotowaniu. Poszczególne smaki kawy, czekolady i wiśni tworzą zgrane, smaczne trio. Jestem pewna, że najwięksi wielbiciele kawy żądni nowych połaczeń bedą zadowoleni, dlatego polecam skusić sie już teraz... lub jutro na śniadanie :) Trudno o dokładne proporcje, dlatego podaję orientacyjne wartości. składniki (1 porcja):
Wiśnie w soku podgrzewamy, zagęszczamy odrobiną mąki ziemniaczanej rozpuszczonej w wodzie. Białą czekoladę kruszymy i rozpuszczamy w mleku (1/2 szklanki). Na dole wysokiej szklanki układamy wiśnie, następnie powolutku po ściance wlewamy mleko z czekoladą. Pozostałe mleko ubijamy na piankę spieniaczem lub przygotowujemy za pomocą ekspresu. Przekładamy do szklanki. Powoli wlewamy espresso, które zatrzyma się pomiędzy warstwami mleka ze wzgledu na gęstość i natychmiast podajemy. Buon Appetito! :)
sobota, 11 września 2010
Nie znam praktycznie żadnego deseru pochodzącego od naszych zachodnich sąsiadów. Stollen, Apfelstrudel (choć to chyba austriackie ciasto) oraz tort Szwarcwaldzki to zapewne tylko cząstka z ich kuchni. Nie byłam nigdy w Niemczech - nie interesuje mnie ten kraj i zapewne dlatego mam tak znikome pojęcie o ich regionalnych słodyczach. Żeby nie było - tort ze Szwarcwaldu udał im się wspaniale. To głównie słodka śmietanka kremówka, czekoladowe biszkopty i wiśnie. Ja znalazłam przepis w książce 'Chocolate desserts' Pierra Herme z pewnością nieco odbiegający od oryginału. Jak widzicie tort jest naprawdę wysoki! Nie zmieścił się w foremce więc musiałam z papieru do pieczenia zrobić kołnierz, by obręcz tortownicy wydłużyć. Warto jest dzień wcześniej wiśnie zmacerować w winie i przyprawach (czarny pieprz, cynamon, cytrusy). Nabiorą głębszego smaku oraz aromatu. Czekoladową śmietankę należy przygotować minimum na 5 godzin przed - po tym czasie w lodówce łatwiej i szybciej się ubija. Całe ciasto składa się aż z sześciu warstw: trzy biszkoptowe blaty, dwie warstwy czekoladowej bitej śmietany oraz jedna - białej z wiśniami. Boki ozdobiłam kremówką, a wierzch śmietankowymi rozetkami, wiśniami z kompotu oraz wiórkami z czekolady. To nie jest pracochłonny tort - robi się go stosunkowo szybko, a odwdzięcza się przepysznym smakiem i eleganckim wyglądem. Na domowe uroczystości sprawdzi się doskonale. Polecam również moją bezową wersję tortu czarnoleskiego. wiśnie:
Łączymy alkohol z sokiem, cynamonem, pieprzem i skórką. Doprowadzamy w garnuszku do wrzenia. Wrzucamy wiśnie i gotujemy na małym ogniu ok. 2 minut. Studzimy. Wiśnie przygotowujemy na 3-4 godziny przed, choć lepiej zostawić je w marynacie w lodówce przez całą noc. Po tym czasie płyn odlewamy, wyrzucamy przyprawy i skórkę, a owoce odsączamy na papierowych ręczniczkach. czekoladowa bita śmietana:
Zagotowujemy śmietankę z cukrem, zestawiamy z ognia i dodajemy posiekaną czekoladę. Przykrywamy folią spożywczą, studzimy i wkładamy do lodówki na 5h, choć lepiej na całą noc. Po tym czasie - gdy pozostałe części na tort są już gotowe - śmietankę ubijamy na sztywno, dodajemy kakao oraz mascarpone i na najniższych obrotach miksera - mieszamy. syrop:
Zagotowujemy 70g wody z cukrem. Mieszamy aż się rozpuści, po czym studzimy. Dodajemy pozostałą wodę/sok i alkohol. Można przygotować dzień wcześniej i przechowywać w lodówce. biszkopt czekoladowy:
Nagrzewamy piekarnik do 180st.C. Przesiewamy mąki z kakao i solą. W dużej misce ubijamy żółtka z połową cukru na gęstą i puszystą pianę. Białka ubijamy oddzielnie na sztywno, pod koniec dodając pozostałe 75g cukru. Do żółtek dodajemy połowę suchych składników, 1/3 białek. Miksujemy na najwolniejszych obrotach miksera. Następnie resztę suchych składników, 1/3 białek i ostudzone masło. Na koniec pozostałe białka, delikatnie mieszamy i przelewamy do tortownicy (22cm) z dnem wyłożonym papierem do pieczenia, boki posmarowane masłem i oprószone mąką. Pieczemy 25-30 minut - patyczek wbity w środek ciasta ma być suchy. Po ostudzeniu przecinamy na 3 blaty. waniliowa bita śmietana:
Przygotowujemy jak wszystko inne mamy juz gotowe. 300g kremówki ubijamy na sztywno z cukrem pudrem i ziarnami wanilii. Pozostałą kremówkę podgrzewamy z laską waniliową. Żelatynę moczymy w zimnej wodzie, po napęcznieniu rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Łączymy z lekko ostudzoną, ale jeszcze ciepłą kremówką. Do mieszanki dodajemy łyżkę ubitej śmietany, mieszamy, po czym całość łączymy. składanie: Dno tortownicy wykładamy krążkiem papieru do pieczenia, kładziemy pierwszy blat, nasączamy 1/3 syropu. Wykładamy połowę waniliowej bitej śmietany, układamy dobrze odsączone wiśnie, następna część bitej śmietany, wykładamy, przykrywamy kolejnym blatem nasączonym w 1/3 syropu. Lekko dociskamy. Następnie przekładamy 2/3 czekoladowej bitej śmietany, na to krążek biszkoptu nasączony pozostałym syropem. Pozostałą czekoladową bitą śmietaną dekorujemy wierzch. Schładzamy 2-3 godziny (u mnie cała noc). do ozdoby:
Kremówkę ubić z cukrem pudrem, częścią ozdobić boki i wierzch lub boki a rękawem cukierniczym zrobić rozetki na wierzchu, w które powtykać wiśnie. Wiórkami posypać wierzch. Tort należy trzymać w lodówce. Buon Appetito! (:
niedziela, 15 sierpnia 2010
Co może być lepszego od ciepłej drożdżówki na niedzielne śniadanie? Dla nas to najlepszy sposób na rozpoczęcie weekendowego dnia, dlatego najczęściej w sobotni wieczór gotowe bułeczki schładzam przez noc w lodówce, a rankiem - piekę. To chyba najlepszy i najszybszy sposób, ponieważ nie trzeba zrywać się o piątej rano... chyba, że ktoś lubi? Myślę, że te drożdżówki znajdą niejednego miłośnika - nadzienie to nie tylko sam mak, ale także wiśnie, migdałowe płatki i likier owocowy. Musicie jedynie pamiętać o dwóch rzeczach: należy dzień przed pieczeniem zemleć i namoczyć mak w mleku. Natomiast po zjedzeniu umyć dokładnie zęby... czarne kuleczki nie wyglądają apetycznie (; w przeciwieństwie do samych drożdżówek, bo te cieszą się bardzo dużym powodzeniem.
Zobaczycie, że posmakują Wam tak bardzo jak mojemu Tacie (: przepis mój własny, kształt zapożyczony od Dorotki składniki na 11 drożdżówek składniki na zaczyn:
Drożdże pokruszyć, połączyć z mąką, cukrem. Rozpuścić w mleku. Odstawić do napuszenia w ciepłe miejsce na ok. 20 minut. składniki na ciasto:
Mąkę przesiać z solą i cukrami do dużej miski. Dodać w cząstkach masło i jogurt. Ugnieść na kruszonkę. Dodać zaczyn i jajko. Zagnieść ok. 5-10 minut - ciasto ma być gładkie i elastyczne. Przełożyć do nasmarowanej oliwą miski, przykryć czystym ręczniczkiem i odstawić do wyrośnięcia na ok. 1-1,5 godziny. nadzienie:
Mak zemleć w młynku, zalać mlekiem. Odstawić na noc do lodówki. Po tym czasie odcisnąć np. w ściereczce. Dodać cukier, miód, orzechy, wiśnie, mąkę. Wymieszać. Ciasto podzielić na 10 kuleczek (po ok. 65g). Stolnicę oprószyć mąką, ułożyć kuleczki, przykryć wilgotną ściereczką, zapomnieć na 15 minut. teraz cytuję za Dorotką: Każdą część rozwałkować na placuszek. Na wierzchu posmarować nadzieniem.
Zwinąć razem z nadzieniem w rulonik. Następnie rulonik złożyć na pół.
Ostrym nożem przeciąć go w połowie, pozostawiając nieprzecięte 2 cm od góry. Wywinąć na boki rozcięte części, by otrzymać kształt serca. Ułożyć na blaszce.
Przykryć ręczniczkiem, pozostawić w cieple na 30 minut do wyrośnięcia. Przed samym pieczeniem posmarować mlekiem. Piec w temperaturze 180ºC przez około 15-20 minut. Wystudzić na kuchennej kratce. Buon Appetito! :)
poniedziałek, 05 kwietnia 2010
Wypróbowanych receptur na babki, makowniki, chleby i inne wspaniałości u nas, w Rodzinie nie brakuje, ale wczoraj uświadomiłam sobie, że dobrego przepisu na sernik nie mamy. Moja Babcia piekła kiedyś najzwyklejszy z bakaliami, bez spodu, z nie-mielonego twarogu, ale było to tak dawno, że obecnie nie pamiętam nawet jak dokładnie smakował. Dzięki braku takowego mogę sobie wypiekać co rusz nowe, poznając jak plastyczny może być sernik. Orzechowy, owocowy, czekoladowy, z kajmakiem, makiem, alkoholem, pieczony lub na zimno... można tak bez końca... a ja dzisiaj mam dla Was tort Black Forest w wersji sernika. Z czekoladowym spodem, masą serową z odrobiną likieru wiśniowego, owocami, posypany czekoladą. Smakował zarówno nam jak i gościom. cytuję za Dorotuś, w nawiasach podaję moje zmiany Składniki na spód:
Ciasteczka pokruszyć, wymieszać z masłem na mokry piasek. Tortownicę o średnicy 21 cm wyłożyć papierem do pieczenia, na dno wysypać ciasteczka; wcisnąć je w dno tortownicy i boki (do połowy wysokości). Składniki na masę serową:
Twaróg, jajka (w całości), żółtka, mąkę ziemniaczaną, cukier, śmietanę , wiśniówkę wrzucić do misy miksera i zmiksować na gładką masę. Na ciasteczkowy spód wylać 1/4 masy serowej, wyłożyć część wiśni, oprószyć częścią czekolady. Następnie wylać kolejne 1/4 masy serowej, wyłożyć część wiśni i oprószyć czekoladą. I tak do wyczerpania masy serowej, wiśni i czekolady (czekolada nie powinna być ostatnią warstwą przed pieczeniem, moga być natomiast wiśnie). Piec w temperaturze 180ºC przez około 1 h 25 minut (sernik jest dość wysoki, dlatego ważne, by go długo piec). Jeśli pieczecie w większej formie, należy piec krócej, około 1 h 10 minut. Wystudzić w piekarniku, włożyć na całą noc do lodówki. Przed podaniem oprószyć 30 g czekolady. Buon Appetito! :) sernik bierze udział w akcji Olgi Smile:
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||