Follow Me on Pinterest Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Durszlak.pl
Codziennie jadam cztery elementy odżywcze: mleczną czekoladę, gorzką czekoladę, białą czekoladę i kakao. - Debra Tracy

Wpisy z tagiem: wanilia

czwartek, 29 września 2011

Biszkoptowe, maślane i słodko waniliowe. Magdalenki - ciasteczka śniadaniowe lub na podwieczorek. Odpowiednie do maczania w herbacie lub mleku. Albo do podania z owocami. Niestety szybko tracą świeżość.

przepis od PH 'Desery', na 12-24 magdalenek w zależności od wielkości foremki

składniki:

  • 100g mąki
  • 3g proszku do pieczenia
  • 100g masła
  • ziarenka z 1/2 laski wanilii*
  • 2 jajka
  • 75g cukru kryształu (oryginalnie 120g cukru pudru... :) )
  • 1 łyżka cukru waniliowego

Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia. W rondelku roztopić masło i ostudzić. Jajka ubić z cukrami i waniliowymi ziarenkami aż masa się spieni i potroi objętość. Mieszając stopniowo dosypywać suche składniki oraz masło. Piekarnik nagrzać do 220st.C. Foremki na magdalenki nasmarować masłem i napełnić ciastem do 2/3 wysokości**. Wstawić do piekarnika i piec przez 5 minut. Obniżyć temp. do 200st.C i dalej piec przez 10 minut (ja mam małe foremki więc piekłam najpierw 2 minuty w 220 i 4 w 200). Ciepłe magdalenki wyjąć z foremek i odstawić do ostygnięcia na kuchennej kratce.

*można zastąpić drobno posiekaną skórką startą z 1/4 cytryny, pominąć cukier waniliowy i dodać kilka kropli likieru Limoncello.

**napełnione ciastem foremki można odstawić nawet na całą noc do lodówki - chociaż już po godzinie ładniej rosną.

Buon Appetito! :)

poniedziałek, 26 września 2011

Lubię smaki jesieni: słodkie śliwki i gruszki, kwaśne jabłka, różnorodne odmiany dyń, aromat rozgrzewających przypraw... jednak w mojej kuchni to jeszcze nie ten czas! Chcę cieszyć się przez ostatnią krótką chwilę owocami lata. Bo chociaż coraz ich mniej i prawdopodobnie za tydzień pozostanie na targach tylko jagodowe wspomnienie to wciąż zachęcają swą słodyczą, kolorem i zapachem...dlatego dziś proponuję deser będący doskonałym zwieńczeniem darów lata. Są to dwa kwartety: truskawkowy oraz malinowy.
Czas na degustację :) Na początku łyżeczkę zanurzycie w owocowymi coulis.. ładnie brzmi, prawda? ale to tylko.. lub aż (niepotrzebne skreścić) sos ze zmiksowanych owoców - ewentualnie odrobiny wody, cukru, soku z cytryny lub alkoholu.
Cudowna puszystość, delikatnie owocowy smak, całość rozpływająca się w ustach - to następna część - mus! Wzmocniona syropem cukrowym piana z białek oraz ubita na sztywno śmietanka sprawiają, że łyżeczka pozostawia charakterystyczny dla musu 'bąbelkowy' ślad (truskawkowa wersja łudząco przypomina popularny serek 'Bakuś', a przynajmniej jest podobna do tego sprzed kilku lat). 
Kolejno dwie warstwy (wybór od której zacząć pozostawiam Wam): galaretka (koniecznie domowa) z całymi kawałkami owoców oraz panna cotta - wspaniały włoski klasyk - której u mnie głównymi składnikami są jogurt naturalny oraz wanilia. Oba za swoją delikatność i nienarzucający się smak stanowią idealnie dobraną i lekką dla całości kompozycję.
I to już niestety koniec.. Smakowało? ;)

deser zainspirowany tym zdjęciem i opisem, przepis na mus od PH 'Desery', reszta moja; na 12 porcji

panna cotta waniliowa:

  • 400g jogurtu naturalnego
  • 250ml śmietanki kremówki 30-36%
  • 250ml mleka
  • 4 łyżki cukru waniliowego
  • 1 laska waniliowa
  • 4 łyżeczki żelatyny
  • 2 łyżki wody

Żelatynę namoczyć w wodzie. Laskę waniliową rozciąć wzdłuż i wyskrobać nasionka. Śmietankę i mleko zagotować z cukrem, laską i ziarenkami waniliowymi (polecam dzień wcześniej, śmietanka odpowiednio naciągnie aromatem wanilii, przed dodaniem żelatyny raz jeszcze podgrzać). Do gorącej śmietanki (zestawionej z ognia) dodać namoczoną żelatynę i mieszać aż się rozpuści - otudzić, następnie przelać przez sitko. Wymieszać z jogurtem (ewentualnie dosłodzić cukrem pudrem) i przelać do szklanek/pucharków. Schłodzić kilka godzin w lodówce lub do ok. godziny w zamrażarce.

galaretka z owocami:

  • 2 szklanki kompotu owocowego
  • 3 łyżeczki żelatyny w proszku (z małym czubkiem)
  • 1,5 łyżki wody
  • ok. 300g owoców

Żelatynę namoczyć w wodzie. Kompot zagotować, zestawić z ognia, dodać napęczniałą żelatynę i mieszać aż się rozpuści. Ostudzić i odlać 200ml (będzie nam potrzebna do coulis). W szklankach ułożyć owoce (najlepiej drobno pokrojone, ponieważ dzięki temu więcej się ich zmieści) zalać je galaretką tak by się nie uniosły. Wstawić do lodówki do stężenia.

mus owocowy:

  • 200g purée owocowego (owoce z dużymi pesteczkami jak maliny można przetrzeć)
  • sok z 1 cytryny
  • 2 łyżeczki żelatyny
  • 1 łyżka wody
  • 130g bezy włoskiej (przepis poniżej)
  • 250ml śmietanki kremówki 30-36%
  • 2 łyżki cukru

Żelatynę namoczyć w wodzie. Kremówkę ubić na sztywno z cukrem. Purée owocowe podgrzać i do ciepłego dodać namoczoną żelatynę. Zestawić z ognia i mieszać ręczną trzepaczką aż się rozpuści. Wlać sok cytrynowy. Ostudzić. Następnie wymieszać z bezą włoską i ubitą kremówką (ewentualnie dosłodzić do smaku cukrem pudrem). Przelać do naczynek i schłodzić.

beza włoska:

  • 3 białka
  • 50ml wody
  • 170g cukru pudru

Cukier zagotować z wodą do temp. 126-135st.C. Białko ubić na niezbyt sztywną pianę. Mikser nastawić na średnio szybkie obroty i wlewać powoli gorący syrop - ubijać aż do ochłodzenia się masy. 

owocowe coulis:

  • 200g owoców
  • 200ml galaretki owocowej (odłożonej wcześniej)

Oba składniki zmiksować w blenderze. Nałożyć łyżeczką na stężały mus. Schłodzić 1h i ozdobić owocami oraz listkiem mięty.

Buon Appetito! :)

czwartek, 22 września 2011

Dzisiaj ostatni dzień lata, ale... nie ma co się martwić bo czy widzieliście, że przewidują w najbliższym tygodniu wspaniałą pogodę? Mnóstwo słońca, zero chmurek, temperatura przekraczająca 20 stopni! Ostatnie dni wakacji zapowiadają się wyśmienicie i kolorowo, bo chociaż na straganach większość owoców jagodowych zastępują śliwki, gruszki i jabłka, można jednak jeszcze znaleźć końcówki czernic (jeżyn), malin oraz... truskawki! I to jakie! Słodkie, pachnące, przepyszne. W dodatku nasze polskie.
Jeżeli nie nastawiliście się jeszcze całkowicie na jesienne smaki polecam Wam te małe serniczki w szklankach tzw. shot glass cheesecakes. Z owsianymi ciasteczkami, owocami i waniliowo-czekoladową masą serową. Proste i bardzo smaczne!

Serniczki są także możliwe do przygotowania, gdy mamy pod ręką owoce mrożone, z kompotu lub nalewki. Podgrzewamy je z cukrem do smaku. Następnie gotujemy aż sok zgęstnieje i powstanie syrop, a owoce zmiękną, lecz nie stracą kształtu. Studzimy - reszta jak w przepisie poniżej :)

Polecam!

przepis własny

składniki:

  • 6 owsianych ciasteczek np. Digestive
  • 1 łyżka roztopionego masła
  • 250g mielonego sera
  • 250g serka mascarpone
  • 200ml śmietanki kremówki 30%
  • 100g białej czekolady
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • 1 mała laska waniliowa
  • ok. 300g owoców + dodatkowo do dekoracji
  • syrop owocowy*
  • listki mięty

Ciasteczka pokruszyć w moździerzu, dodać masło i wymieszać. Rozdzielić po równo w sześciu szklankach**. Lekko ubić i schłodzić na czas przygotowania masy serowej. Czekoladę połamać na kawałki. 50ml kremówki zagotować w garnuszku i zalać nią czekoladę, odstawić na ok. 30sek a następnie wymieszać na gładką pastę. Pozostałe 150ml śmietanki ubić z cukrem i ziarenkami waniliowymi na sztywny krem. Sery zmieszać ze sobą. Roztopioną czekoladę wmieszać do serka, następnie w kilku partiach dodać ubitą waniliową śmietankę. Owoce rozdzielić pomiędzy szklanki (w razie potrzeby pokroić je na mniejsze kawałki). Na owoce przełożyć masę serową i schłodzić kilka godzin. Następnie ozdobić owocami, listkiem mięty oraz syropem owocowym.

*zagotować kilka owoców w 2 łyżkach wody i 1 łyżeczce cukru trzcinowego, gotować aż syrop nieco zgęstnieje. Ostudzić i owoce zjeść, a syropem polać owoce na serniczkach.

**deser można przygotować także w 2-3 powtórzonych warstwach ciasteczek, owoców i masy serowej.

Buon Appetito! :)

niedziela, 11 września 2011

Mój ulubiony przepis na blogu - waniliowe tartaletki Pierra Hermé. Po raz pierwszy zrobiłam je w zeszłym roku. (klik) Dziś postanowiłam do nich wrócić, na pewno nie ostatni raz. Każda warstwa idealnie współgra z pozostałymi tworząc wspaniałą kompozycję - tartaletki zachęcają niecodziennym wyglądem, kuszą zapachem i smakiem. Sprostają nawet najbardziej wybrednym podniebieniom, nie wiem czy istnieje ktokolwiek komu by nie posmakowały.

Jeżeli sięgniecie pamięcią (lub zaglądniecie) do tartinek, gdy piekłam je po raz pierwszy zwrócicie uwagę, że różniły się w kilku szczegółach. Tym razem zamiast foremek do tartaletek użyłam cukierniczych obręczy, by upodobnić je do oryginału Pierra (klik), nie dodałam też do ciasta mielonych migdałów, choć oczywiście można podmienić 50-100g mąki na orzechy. Angielski krem waniliowy z mascarpone przygotowałam z podwójnej porcji, zwiększając również ilość serka. Dlaczego? Bo to najlepsza część deseru! - kremowa, delikatna i rozpływająca się w ustach. Natomiast najbardziej cieszę się ze śnieżnobiałej glazury waniliowej, która pokrywa ciastka - efekt tlenku tytanu którego wystarczy tylko odrobina więc myślę, że nie trzeba obawiać się groźnej nazwy :)

Jeśli chcecie poczuć waniliowe niebo w gębie - zarezerwujcie sobie minimum pół dnia na spędzenie czasu w kuchni, zaopatrzcie się w spore ilości wanilii, jajek i białej czekolady i koniecznie zróbcie tartaletki Pierra Hermé.

poniżej podaję proporcje na 12 tartaletek o średnicy 9cm, oryginał przepisu znaleziony jak rok temu u Lo

kruche ciasto:

  • 150 g miękkiego masła
  • 80 g cukru pudru
  • 2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią
  • 2 żółtka (lub całe jajko jeśli wolicie)
  • szczypta soli
  • 250 g mąki pszennej tortowej

Zmiksować masło z cukrami i cały czas miksując dodać żółtka, na koniec sól i mąkę. Miksować aż powstaną duże 'okruchy' ciasta. Uformować je w kulę, lekko spłaszczyć i owinięte w folie spożywczą włożyć do lodówki na 1 godzinę. Następnie ciasto rozwałkować, wyłoży nim foremki do tartaletek (lub obręcze cukiernicze bez dna). Na cieście położyć krążek z papieru do pieczenia i wsypać na to fasolki/suchy ryż. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 stopni C i piec 14 minut. Zdjąć papier i fasolki/ryż i piec jeszcze 5 minut. Ciasto ma być złote. Wystudzić.

biszkopt:

  • 180 g białek
  • 2,5 g sproszkowanych białek  (można pominąć)
  • 110 g cukru
  • 100 g żółtek
  • 10 g cukru inwertowanego* (można pominąć)
  • 65 g mąki pszennej
  • 60 g mąki ziemniaczanej

Ubić białka, cukier i białka w proszku na sztywną pianę przy pomocy miksera. Dodać żółtka i lekko mieszać całość przy pomocy trzepaczki. Po trochu dodawać przesiane mąki. Gładkie ciasto wyłożyć na dużą blachę (wielkości ok. połowy takiej z piekarnika - u mnie 20x30cm) wyłożoną papierem do pieczenia. Wyrównać całość szpatułką. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C i piec 10 minut.  Wystudzić.

angielski krem waniliowy:

  • 500 g śmietanki
  • 3 strąki wanilii
  • 100 g żółtek
  • 125 g cukru
  • 10 g żelatyny w płatkach

Żelatynę namoczyć w zimnej wodzie. Zmiksować żółtka z cukrem. Zagotować śmietankę z przeciętymi laskami wanilii. Ziarenka wydłubać końcówką noża. Połowę gorącej śmietanki dodać do masy żółtkowej i wymieszać. Całość przelać do pozostałej śmietanki i cały czas mieszając podgrzewać do momentu lekkiego zgęstnienia. Dodać dobrze odciśniętą żelatynę i wymieszać. Wyjąć strąki wanilii.

waniliowy krem z serkiem mascarpone:

  • angielski krem waniliowy
  • 500 g serka mascarpone

Krem angielski zmiksować na wolnych obrotach miksera z mascarpone.
Masę wylać do dużej formy (wielkości jak pieczony był biszkopt - u mnie 20x30cm) wyłożonej papierem do pieczenia. Foremkę włożyć do lodówki na kilka godzin do stężenia kremu.

syrop waniliowy:

  • 250 g wody
  • 10 g ekstraktu z wanilii
  • 125 g cukru
  • 12 g rumu

Zagotować wodę z cukrem i strąkami wanilii (przyrządzonymi jw). Pozostawić na 30 minut. Dodać rum i ekstrakt. Wymieszać i odstawić.

ganache waniliowy z białą czekoladą:

  • 110 g śmietanki
  • 1 strąk wanilii
  • 1 łyżka naturalnego ekstraktu z wanilii
  • 125 g białej kuwertury

Ziarenka z rdzenia wanilii wydłubać końcówką noża i dodać do śmietanki razem ze  strąkiem. Zagotować. Odstawić na 30 minut do naciągnięcia aromatu. Rozpuścić na parze kuwerturę. Ze śmietanki wyjąć strąki i dodać ekstrakt. Dodać rozpuszczoną kuwerturę i wszystko wymieszać na gładką masę.

pasta z tlenku tytanu (można pominąć):

  • 5 g tlenku tytanu
  • kilka kropli wody

W małej miseczce wymieszać przy pomocy łyżeczki obydwa składniki.

syrop cukrowy:

  • 25 g cukru
  • 20 g wody

Obydwa składniki zagotować.

glazura neutralna:

  • 250 g wody
  • 1 rozkrojona laska wanilii
  • 100g cukru
  • 10 g pektyny

Pektynę wymieszać z cukrem, dodać wodę i wanilię. Zagotować, zmniejszyć płomień i gotować 3 minuty.  Zdjąć z ognia. Odstawić na 30 minut. Można wstawić na noc do lodówki. Podgrzać przed dalszym użyciem.

glazura waniliowa:

  • 225 g białej kuwertury (lub białej czekolady dobrej jakości)
  • 90 g śmietanki kremówki
  • 5 g glukozy w proszku (do kupienia w aptekach)
  • 12 g syropu cukrowego przyrządzonego wcześniej
  • 180 g glazury neutralnej
  • 1 laska wanilii z Madagaskaru (rdzeń i strąk osobno)
  • pasta z tlenku tytanu (można pominąć)

Na parze rozpuścić kuwerturę. Zagotować śmietankę z laską wanilii. Zdjąć z ognia. Cały czas mieszając dodawać rozpuszczoną kuwerturę. Glazurę neutralną zagotować z syropem cukrowym i glukozą. Dodać do masy śmietanowej. Wymieszać. Dodać pastę z tlenku tytanu. Wszystko dokładnie wymieszać do uzyskania gładkiej masy. Można użyć blendera.

Montaż tartaletek.
Przy pomocy metalowej, okrągłej foremki z biszkoptu powycinać krążki wielkości tartaletek (wewnątrz). Korpusy z ciasta przy pomocy pędzelka wysmarować wewnątrz (dno i boki) ganachem waniliowym. Krążki biszkoptu zanurzyć w syropie waniliowym, lekko odcisnąć i włożyć do wnętrza korpusów z ciasta. Wierzch posmarować ganachem waniliowym. Przy pomocy tej samej okrągłej foremki powycinać krążki z zastygniętego kremu angielskiego z mascarpone. Ułożyć je na kratce kuchennej. Polać je glazurą waniliową i wygładzić wierzchy. Całość przełożyć na wierzch tartaletek. Schłodzić w lodówce przez godzinę.

Cukier inwertowany*: Cukier inwertowany jest mieszaniną glukozy i fruktozy w stosunku 1:1. Powstaje przy ogrzewaniu syropu cukrowego z niewielkim dodatkiem środka zakwaszającego (np. winianu potasu lub soku z cytryny), w wyniku czego zmniejsza się wielkość kryształów. Ze względu na strukturę (drobnokrystaliczną), cukier inwertowany posiada ?gładką? strukturę i jest stosowany przy wyrobie cukierków pomadkowych i niektórych syropów. W produkcji dżemów i galaretek cukier inwertowany powstaje samoczynnie w reakcji naturalnych kwasów obecnych w owocach z krystalicznym cukrem, w podwyższonej temperaturze.

Bardzo waniliowe Buon Appetito! :)


piątek, 19 sierpnia 2011

Okey, jazda z tą notką bo jeszcze się rozmyślę! Chciałabym skierować ją do osób, które primo mnie nie znają, secundo chciałyby i tertio są ciekawe autorki CzekoKota. Kilka dni temu pomyślałam, że może fajnie będzie jeśli zobaczycie kto chowa się się po drugiej stronie aparatu. Lubię działać szybko i niczego nie odwlekać, bo inaczej zawsze wynajduję po drodze milion wątpliwości, dlatego zdjęcia zrobione wczoraj już dziś wskakują na blog. Nie wiem czy wiedząc jaka jestem będzie Wam sympatyczniej zaglądać, czytać, korzystać z przepisów, ale z własnego doświadczenia wiem, że wchodzę znacznie chętniej na inne kulinarne blogi jeśli znam właściciela - przynajmniej wirtualnie.

 W prowadzenie bloga wpakowałam się około dwa lat temu. Jest to dla mnie fantastyczna odskocznia i odpoczynek od medycyny którą studiuję. Jak dotąd blog sprawia mi mnóstwo frajdy i radości. Chwile zwątpienia? - to nie moja bajka! Uwielbiam Cioccolato Gatto i nie wyobrażam sobie bym mogła przestać go prowadzić. To jak małe uzależnienie, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Każdy szczegół nowego wpisu: przepis, wypiek, zdjęcia, 'kilka' słów do poczytania.. Mimo, że nie zawsze wszystko wygląda tak jak podpowiada mi moja wyobraźnia, staram się by kolejny raz był lepszy, smaczniejszy i dokładnie taki jaki chcę.

 Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że im dalej w las (czyt. im dalej w medycynę.. im dalej w życie!) tym czas jaki będę mogła poświęcić na moje ulubione hobby będzie się kurczył, mam tylko nadzieję, że nie nazbyt drastycznie..

  Dlatego cieszę się z tego co tu i teraz - a jak większość mam też marzenia. Jednym z nich jest nowy aparat (lustrzanka! bo z obecnego na wyższy pułap już nie przejdę, a zachwyt mnie zżera gdy patrzę na te lustrzankowe zdjęcia :) ). A drugie marzenie, które mogę Wam otwarcie zdradzić to własna cukiernia. Na spółkę z Siostrą - ja od słodkiej roboty, a A. od inwestowania :D Nie ma być duża! Raczej mała i kameralna. Ze słodyczami których próżno szukać w większości polskich cukierni - z kolorowymi makaronikami, zawadiackimi cupcakes, eleganckimi truflami i czekoladkami, artystycznymi deserami rodem z Francji: moimi ukochanymi Bûche de Noël, Croquembouche i koniecznie Plaisir sucré. Marzenie mało realne biorąc pod uwagę zawód jaki wybrałam, ale od tego są marzenia - by marzyć.. niekoniecznie realnie:)

Sporo już dziś napisałam, a czeka jeszcze sernik w kolejce! I to nie byle jaki, bo o wdzięcznej nazwie - Poezja. Przepis miałam zapisany od dłuższego czasu, ale nowe słodkie pomysły i inspiracje odstawiały go na boczny tor dość skutecznie. Dopiero mleko z cudownego automatu jaki postawiono u mnie w mieście przypomniało mi o nim. Właściciel 'elektronicznej krowy' zapewnia mleko prosto od krowy.. ;) uprzednio je jedynie schładzając by zapobiec zakwaszeniu. I według mnie to mleko ma same zalety! Pachnie i smakuje sto razy lepiej niż te kartonowe - na nowo polubiłam pić zimne mleko jak to miałam dawniej w zwyczaju.

Podstawowy produkt do sernika przygotowujemy sami. Mleko gotujemy na małym ogniu z wanilią, śmietaną i jajami, a po ostudzeniu i odsączeniu otrzymujemy kremowy serek. Teraz wystarczą już tylko biszkopty, masło, trochę cukru i mnóstwo owoców, koniecznie z galaretką. Gotowe ciasto jest duże i pyszne - choć muszę przyznać, że nie przypomina typowego sernika na zimno. Jest to bardziej kremowe ciasto a'la sernik :) Niemniej jednak szybko znika i bardzo smakuje, dlatego polecam!

przepis z Kwestii Smaku, wprowadziłam kilka zmian uwzględniając je poniżej w przepisie, oryginał znajdziecie u Asi

składniki:

  • 1 mała paczka biszkoptów
  • 1,5 l pełnego mleka (3,2%) 
  • 2 łyżki cukru waniliowego
  • 2 laski wanilii
  • 1/2 l gęstej śmietany 18% 
  • 5 dużych jaj
  • 100g białej czekolady
  • 200g masła, w temp. pokojowej (lub 300g z pominięciem czekolady)
  • 1/2 szklanki cukru pudru 
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1 galaretka owocowa (o smaku użytych owoców)
  • owoce 

Dno tortownicy o średnicy około 24 cm wyłożyć krążkiem z papieru do pieczenia lub specjalną tekturką pod ciasta. Ułożyć biszkopty. Laski wanilii rozciąć wzdłuż i wyskrobać nasionka. Zagotować mleko razem z cukrem waniliowym, ziarenkami i laskami z wanilii. Wlać śmietanę roztrzepaną mikserem z jajami i zmniejszyć ogień do minimum. Na bardzo małym ogniu warzyć serek, nie mieszać i nie gotować. Po około 15-20 minutach wyłączyć gaz i ostudzić masę. Po ostudzeniu odsączyć (przez kilka godzin lub całą noc) na sicie wyłożonym lnianą ściereczką lub gazą.
Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej. Utrzeć masło z cukrem pudrem na puszysty krem. Wlać czekoladę i zmiksować. Dodawać po jednej łyżce odsączoną masę serową, ciągle miksując. Na koniec wlać sok z cytryny. Wymieszać z owocami (ok. 250-300g), masę wylać na biszkopty i wstawić do lodówki do zastygnięcia. Dobrze schłodzić (przez około godzinę). W tym czasie przygotować galaretkę. Rozpuscić proszek w 1 szklance gorącej wody. Ostudzić.
Na masie serowej ułożyć owoce i zalać tężejącą galaretką. Schłodzić. Przed podaniem boki ogrzać suszarką :) i ściągnąć obręcz.

Buon Appetito! :)

 
1 , 2 , 3