Zakładki:
Kontakt
O autorce
Spis treści
Uwaga
Tagi
|
Codziennie jadam cztery elementy odżywcze: mleczną czekoladę, gorzką czekoladę, białą czekoladę i kakao. - Debra Tracy
Wpisy z tagiem: maliny
piątek, 01 lipca 2011
![]() Ispahan to nazwa połączenia malin, owoców liczi oraz kwiatów róży nadana przez francuskiego cukiernika Pierra Hermé. Słynne trio to nie tylko deser jaki widzicie na zdjęciach – Pierre serwuje również makaroniki, serniki oraz Bûche de Noël w podobnej tonacji. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się spróbować oryginałów Mistrza, tymczasem pozostaje mi własna kuchnia na co wcale nie narzekam! Jak widzicie to deser kilkuwarstwowy. Na spodzie jest mus z egzotycznych liczi. Po otwarciu puszki z zanurzonymi w syropie owocami stwierdziłam, że to chyba nie dla mnie.. ten smak, wygląd, zapach. Jednak dzięki zapewnieniom Mamy i Lo postanowiłam zaryzykować mając nadzieję, że końcowy efekt będzie zaskakująco dobry.. (optymizm to podstawa!). Okazało się, że jest to jedno z przyjemniejszych doświadczeń, a smak liczi wcześniej dominujący stał się jedynie delikatny. Następna warstwa ma głęboki karminowy kolor, malinowy smak i aromat. Trzecia najbardziej puszysta, słodka, lekka jak chmurka. Z białą czekoladą i różą. To chyba moja ulubiona, już sama może stanowić bazę do prostego i szybkiego deseru z dodatkiem dowolnych owoców np. truskawek lub borówek amerykańskich. Każdą część oddzielają krążki migdałowego biszkoptu. Jeśli nie macie ochoty na włączanie piekarnika ciasto można pominąć bez szkody dla całości, a przygotowanie deseru wcale nie zajmie wiele czasu. Emotion Ispahan to kolejna genialna kreacja Pierra. Cudowności. przepis w większości Pierra Hermé znaleziony u Lo, mus z liczi przygotowałam wg. tego przepisu; poniższe proporcje na 5-7 naczynek w zależności od ich wielkości
biszkopt Joconde:
Zmiksować razem migdały, cukier zwykły i inwerowany, glukozę i połowę ilości jajek przez 5 minut. Dodać resztę jajek i masło i miksować przez kolejne 6 minut. W drugiej misce zmiksować białka. Pod koniec miksowania dodać 30 g cukru. Na masę jajeczną wyłożyć pianę i wsypać przesianą mąkę. Wymieszać wszystko delikatnie trzepaczką (nie miksować). Na dużej blasze (takiej z wyposażenia piekarnika) wyłożyć papier do pieczenia. Wylać na to ciasto i wygładzić powierzchnię na grubość około 0,5 cm. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 205 stopni C i piec przez 8 minut. Wystudzić. Z ciasta wyciąć (foremką, obręczą do ciast, szklanką) krążki wielkości naczynia, w którym będzie podawany deser. Biszkopt można upiec 1-2 dni wcześniej.
różany ganache:
*zastąpiłam wodą różaną do smaku Zagotować w rondelku śmietankę. Zdjąć z ognia i dodać do niej połamaną kuwerturę (czekoladę). Energicznie mieszać do rozpuszczenia i połączenia się składników. Dodać syrop i wymieszać. Do wystudzonej masy dodać likier i wymieszać. Trzymać w temperaturze pokojowej.
krem różany:
Ubić kremówkę na bitą śmietanę. Cały czas miksując wlewać wąskim strumieniem różany ganache. Odstawić.
mus malinowy:
Żelatynę namoczyć w zimnej wodzie. Maliny zmiksować z cukrem. Przetrzeć przez sitko, aby pozbyć się pestek. Przelać do rondelka, dodać odciśniętą z wody żelatynę .Podgrzewać, cały czas mieszając do rozpuszczenia się żelatyny.
mus z liczi:
Żelatynę namoczyć w zimnej wodzie. Gdy napęcznieje rozpuścić w kąpieli wodnej, ostudzić. Owoce przebrać, w razie potrzeby wyciąć twarde części. Liczi zważyć i dolać tyle syropu by całość ważyła 350g. Zmiksować na puree (ja swoje dodatkowo przetarłam na sitku). Wymieszać z jogurtem. Białka ubić na sztywno, pod koniec dosypując cukier. Kremówkę ubić w osobnym naczyniu. Do owoców dodać ubite białka i kremówkę. Kilka łyżek musu dodać do żelatyny, zamieszać i przelać do reszty, dokładnie wymieszać. dodatkowo:
Na dnie szklanek ułożyć po trzy maliny. Zalać je musem z litchi. Wstawić do lodówki do zastygnięcia. Na wierzchu musu położyć po jednym krążku biszkoptu. Zalać musem malinowym i wstawić do lodówki do stężenia. Na wierzchu ułożyć po krążku biszkoptu i na to wyłożyć różany ganache. Schłodzić. Udekorować malinami i płatkami róży. Podawać prosto z lodówki.
Buon Appetito! :)
piątek, 18 marca 2011
Pomysł na połączenie maliny z różą znalazłam na wedlowskiej stronie. I o ile byłam pewna, że taki duet zgra się świetnie to nie wiedziałam jak się zabrać za przygotowanie nadzienia. W letnim sezonie świeże maliny można nawet po prostu pokroić i skropić różaną wodą, by przy minimum składników uzyskać maksimum smaku malin i róży. A teraz? sprawy się nieco skomplikowały - wiadomo: mrożone owoce są zupełnie inne niż te prosto z krzaczka. Alternatywą jest przygotowanie dżemu z dodatkiem wody różanej. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona efektem. Owocowo-kwiatowe nadzienie skryte w skorupce z czekolady wygląda, pachnie i smakuje wyśmienicie. Biała czekolada idealnie pasuje do malin, a nienarzucający się, choć wyczuwalny aromat róży doskonale wszystkie trzy zapachy i smaki łączy w jedną, przepyszną całość. Niebo. składniki (15 czekoladek):
Maliny podgrzewamy z łyżką wody i cukrem. Gotujemy tak długo aż powstanie gęsty dżem. Zagęszczamy go dodatkowo mąką ziemniaczaną rozpuszczoną w odrobinie wody. Studzimy*. Dno i ścianki wglębień silikonowej foremki smarujemy roztopioną czekoladą za pomocą pędzelka (ewentualnie palca;)) . Schładzamy w lodówce i czynność powtarzamy raz jeszcze. Zastygnięte korpusy czekoladek wypełniamy ostudzonym nadzieniem, zalewamy resztą czekolady** i schładzamy. * dżem można również przetrzeć przez sitko by pozbyć się pesteczek. * ja do swojej dodałam odrobinę kremówki - znacznie łatwiej pokrywa się nadzienie bardziej płynną czekoladą, choć nie powinno się tak robić :] Buon Appetito! :)
poniedziałek, 14 lutego 2011
...bo walentynkowe wypieki są słodsze* niż zwykle :)
tartaletki można również upiec w foremce na muffiny, a owoce jagodowe zastąpić np. wiśniami kruche ciasto:
waniliowy budyń:
dodatkowo:
Przygotowujemy ciasto. Mąkę przesiewamy z solą. Masło ubijamy z cukrem, dodajemy żółtko, potem suche schładniki. Formujemy dysk, owijamy folią spożywczą i schładzamy 1h. Wałkujemy placek, za pomocą wykrawaczki lub noża wycinamy serduszka pasujęce do wgłębień foremki (nasmarowane masłem i oprószone mąką, jeśli foremka jest silikonowa - jak u mnie - wgłębień nie trzeba odpowiednio przygotowywać). Robimy dziurki widelcem i mrozimy ok. 15 minut. Potem pieczemy w 180st.C ok. 10-12 minut na złotobrązowy kolor. Przygotowujemy budyń. Żółtka połączyć z cukrem, mąkami i kilkoma łyżkami śmietanki. Resztę kremówki zagotować. Gorącą powoli dolewamy do żółtkowej masy - cały czas mieszamy ręczną trzepaczką. Całość przelewamy z powrotem do garnka, mieszamy aż do zagotowania, po tym czasie podgrzewamy jeszcze 1 minutę (uwaga by nie powstały grudki). Ściągamy z ognia i dodajemy ekstrakt. Rozdzielamy po równo na podpieczone spody. Ozdabiamy owocami. Pieczemy 8-10 minut aż budyń się zetnie. Buon Appetito! :) *głównie z wyglądu! nie lubię przesładzać :)
czwartek, 02 grudnia 2010
Jak tylko zobaczyłam bułeczki Alci i Szarlotka wiedziałam, że muszę je popełnić. Upiekłam je w krótkim czasie po publikacji notek przez Dziewczyny, jednak jakoś tak mi zeszło z własną - co jest niewybaczalne ;) ponieważ wyszły naprawdę przepyszne. A było to tak: gdy wieczorem wgłębiłam się w przepis stwierdziłam, że do rana się nie wyrobię. Ciasto to potrzebuje mnóstwo czasu na rośnięcie i takie tam sprawy, więc postanowiłam zrobić drożdżówki alternatywne tzn. skorzystałam z samego maślanego ciasta tworzącego tak fajny na wierzchu bułek wzorek, a drożdżowe zrobiłam z własnego przepisu. bułeczki piekłam jeszcze na początku września - miałam więc dostęp do świeżych malin, obecnie można je zastąpić mrożonymi. na 8 drożdżówek składniki na zaczyn:
Drożdże pokruszyć, połączyć z mąką, cukrem. Rozpuścić w mleku. Odstawić do napuszenia w ciepłe miejsce na ok. 20-30 minut. składniki na ciasto drożdżowe:
Mąkę, cukry i sól przesiać. Dodać jogurt, masło i ekstrakt. Rozetrzeć całość w palcach jak na kruszonkę. Dodać zaczyn i jajko, zagnieść aż będzie gładkie (może być ciut lepiące, ale tylko odrobinę, można dodac trochę mąki). Odstawić na 1-1,5 godziny do podwojenia objetości w misce posmarowanej oliwą. składniki na ciasto maślane:
Mąkę zagnieść z masłem, cukrem i malinami. Zawinąć w folię spożywczą. Schłodzić. dodatkowo:
Maliny delikatnie wymieszać z cukrem i mąką. Z marcepana uformować 8 placuszków. Ciasto podzielić na 8 części, uformować placuszki. Na środek każdego kładziemy marcepan i maliny, zlepiamy jak pieroga, podwijamy rogi, raz jeszcze zlepiamy. Delikatnie aczkolwiek stanowczo toczymy kulki. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Smarujemy mlekiem. Ciasto maślane dzielimy na 8 części, wałkujemy na placuszki po czym nacinamy w fantazyjne kształty i przylepiamy do bułeczek. Odstawić na ok. 30-45 minut do napuszenia. Piec ok. 15-20 minut w 190st.C. Ostudzić na kratce kuchennej. *jesli nie macie suszonych owoców możecie je zastąpić gorzkim kakao, kawą, cynamonem, suszonymi ziołami, imbirem lub wanilią -> za Dziewczynami. Buon Appetito! :)
środa, 13 października 2010
Czy czasami zdarza Wam się tak, że zafascynuje Was nazwa deseru/ciasta/potrawy i chcecie go/ją zrobić jak najprędzej niezależnie od wyglądu i zagłębiania się w przepis? Mi się to ostatnio przytrafia coraz częściej ;) Mam małą listę zatytułowaną 'ciekawe i nieznane' a na niej coraz więc pozycji. Pierwsze na liście jest Croquembuche. Nie wiem, czy istnieje możliwość na przetłumaczenie tej francuskiej nazwy - jeśli znacie polski odpowiednik proszę o informację :) A co to Croquembuche tak właściwie jest? To taka piramida z ptysi, kremu i karmelu lub czekolady. Najczęściej jest to popularny crème pâtissière, lecz ja miałam ochotę na owocową nutę, podmieniłam więc krem waniliowy na malinowy mus. Karmel służy do utrzymania kształtu, nadaje też chrupkości po zastygnięciu. Jeśli jednak karmelu się boicie lub zwyczajnie nie macie ochoty - zastąpcie go gorzką czekoladą. Croquombouche smakuje wyśmienicie! Ciasto ptysiowe jest wręcz idealne, a mus to tzw. poezja ;)) Piramidę profiterolkową można ozdobić dowolnie: płatki róż, kwiaty lawendy, cukrowe włosy anielskie, kruche ciasteczka czy jak u mnie - marcepanowe biedronki (pszczółki też sprawdzą się świetnie). Robi się je naprawdę prosto: z czerwonego/ różowego marcepana formujemy grube wałeczki, nacinamy delikatnie z jednej strony tak by utworzyć skrzydła. Przyklejamy kropki, potem oczka i to wszystko. A uroku mają w sobie prawie tyle co mój kot - spójrzcie jak mierzą się wzrokiem ;)
przepisy na ciasto ptysiowe, mus malinowy i karmel znalezione u PH 'Desery'. Ciasto ptysiowe przygotowujemy dzień wcześniej, ale pieczemy w dniu składania. Potzrebujemy także metalowego stożka bez szczytu, ja takiego nie posiadam więc przygotowałam papierowy (użyłam papieru ze starego plakatu - jest odpowiednio szytywny), owinełam go dodatkowo folią aluminiową, a potem papierem do pieczenia. Ma wyglądać mniej więcej tak: składniki na ciasto ptysiowe:
W garnku łączymy wodę, mleko z solą, cukrem i masłem. Mieszamy drewnianą szpatułką aż do zagotowania. Dodajemy mąkę i mieszamy na wolnym ogniu przez 2-3 minut aż płyny odparują. Masę przekładamy do salaterki i dodajemy po 1 jajku, cały czas ucieramy szpatułką. Unosimy od czasu do czasu by wprowadzić powietrze. Ciasto jest gotowe gdy opada ze szpatułki jak wstążka. Zeskrobujemy ciasto ze ścianek naczynia, przykrywamy folią spożywczą i schładzamy do czasu pieczenia. Dnia następnego przygotowujemy blaszki: wykładamy je ppaierem do pieczenia. Ciasto przekładamy do rękawa z okrągłą końcówką i wyciskamy ptysie. Pieczemy 10 minut w 200st.C. Studzimy. składniki na mus malinowy:
Maliny przetrzeć przez sitko i odważyć 200g przecieru. Żelatynę namoczyć w zimnej wodzie (w kilku łyżkach). Maliny podgrzać do zagotowania, dodać napęczniałą żelatynę i mieszać do rozpuszczenia. Ostudzić. Kremówkę ubić na sztywno z cukrem pudrem. Dodać do malin sok z cytryny i bezę włoską, dokładnie wymieszać. Dodać kremówkę i delikatnie połączyć. Mus dobrze jest schłodzić odrobinę by był gęstszy. Po tym czasie przełożyć mus do rękawa cukierniczego z małą końcówką i napełnić upieczone ptysie (musu zabrakło mi do 9 ptysiów, można więc dawać mniej - ja napełniałam do pełna). beza włoska:
Cukier zagotować z wodą do temp. 126-135st.C. Białko ubić na niezbyt sztywną pianę. Mikser nastawić na średnio szybkie obroty i wlewać powoli gorący syrop - ubijać aż do ochłodzenia się masy. składniki na karmel:
Do rondelka włożyć cukier, zalać wodą i dodać ocet. Gotować aż karmel się zarumieni - ma być jasny. Garnek ostrożnie włożyć do zlewu napełnionego letnią wodą - jest wtedy odpowiedni do maczania ptysiów. Jeśli za bardzo stężeje podgrzewamy na małym ogniu poruszając rondlem - karmelu nie mieszamy łyżką! Część ptysia zanurzać w karmelu i po kolei obkładać przygotowany stożek. Czynność powtarzać aż utworzymy piramidę. Przykleić ozdoby i udekorować pozostałym karmelem. Najlepiej podwać od razu - wtedy ptysie są najpyszniejsze. Buon Appetito! :)
Croquembouche przygotowałam z myślą o trwającej akcji Szarlotka - RÓŻOWY TYDZIEŃ: Moje małe rude futro raz jeszcze - Tequila (3,5 miesiąca): | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||