Follow Me on Pinterest Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Durszlak.pl
Codziennie jadam cztery elementy odżywcze: mleczną czekoladę, gorzką czekoladę, białą czekoladę i kakao. - Debra Tracy

Wpisy z tagiem: nutella

piątek, 18 maja 2012

 

Z przyjemnością wracam do chwil zatrzymanych... Zwłaszcza po ostatnich kilku czarnych dniach, których z pewnością do udanych nie zaliczę... :) Dlatego ten film jest dla mnie odskocznią i pozwala choć na chwilę się zrelaksować.

Mamy nadzieję, że i Wam się spodoba, bo mimo że tematyka kulinarna, to utrzymana w bardzo wiosennym a może wręcz letnim nastroju. Życzę więc miłego oglądania (polecamy w jakości HD) i gorąco zachęcam do przygotowania przepysznych bułeczek na sobotnie lub niedzielne śniadanie. Na pewno Wam posmakują - w końcu kto nie lubi nutelli, helloł?! :)

składniki na zaczyn:

  • 15g świeżych drożdży
  • 40g ciepłego mleka
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka mąki

składniki na ciasto:

  • 300g mąki pszennej
  • 50g cukru pudru
  • duża szczypta soli
  • 100g jogurtu naturalnego
  • 50g masła
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki mleka
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

oraz:

  • 125g kremu Nutella
  • 1 łyżka gorzkiego kakao
  • 2 garści posiekanych orzechów laskowych

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

Przygotować zaczyn. Drożdże pokruszyć, połączyć z mąką i cukrem. Rozpuścić w mleku. Odstawić do napuszenia w ciepłe miejsce na ok. 20 minut.

Przygotować ciasto. Mąkę, cukier i sól przesiać. Dodać jogurt i masło. Rozetrzeć całość w palcach lub mikserze jak na kruszonkę. Dodać zaczyn, żółtka oraz wanilię i opcjonalnie mleko jeśli ciasto jest za gęste, zagnieść aż będzie gładkie. Odstawić na 1-1,5 godziny do podwojenia objętości w misce posmarowanej oliwą.

Ciasto rozwałkować na prostokąt, rozsmarować Nutellę wymieszaną z kakao, posypać orzechami. Zwinąć jak roladę i pokroić na 12 ślimaczków. Ułożyć w foremce muffinkowej posmarowanej masłem i oprószonej mąką. Odstawić na 30-45 minut do napuszenia. Przed pieczeniem delikatnie posmarować mlekiem. Piec w 180st.C przez ok. 10 minut. Wystudzić na kuchennej kratce. Można polukrować lub posypać cukrem pudrem.

Buon Appetito! :)


niedziela, 19 lutego 2012

To niesamowite jak od czasu moich pierwszych cake pops w kształcie jabłuszek 2-3 lata temu polskie sklepy internetowe zaczęły dostarczać nam możliwości do próbowania, tworzenia nowego i zaskakującego. O ile przyjemniejsza, łatwiejsza oraz zabawniejsza staje się produkcja słodkości, gdy można kupić specjalne dodatki jak np. patyczki lub kolorową czekoladę do cake pops! Zwłaszcza kolorowa czekolada to moim zdaniem prawdziwy hit - fantastyczne barwy, idealnie się roztapia oraz smakuje dokładnie jak znana wszystkim biała.. Kolorów do wyboru jest naprawdę sporo, ale ja nie byłabym sobą gdybym nie wybrała mojego ulubionego: niebieskiego. A jak niebieski to oczywiście... Cookie Monstery! Szalone, przesłodkie i naprawdę przesmaczne! A wykonanie w doborowym towarzystwie - dzięki Dziewczyny :**

Przepis dodaję do akcji 'Czekoladowy Weekend' prowadzoną przez Beę.

  • 200g ciasta czekoladowego, rozdrobnionego na okruszki
  • 50g kremu Nutella (1 b. duża łyżka)
  • 50g serka waniliowego (np. Danio)
  • 25g czekolady gorzkiej, rozpuszczonej w kąpieli wodnej (+ dodatkowo odrobina na źrenice)
  • 300-350g niebieskiej czekolady
  • 2 łyżki jasnego oleju roślinnego
  • białe groszki śmietankowe/kokosowe
  • płatki śniadaniowe w kształcie ciasteczek
  • patyczki do lizaków

Okruszki ciasta zagnieść ręką razem z kremem Nutella, serkiem waniliowym i roztopioną czekoladą. Kulę z ciasta owinąć folią spożywczą i schłodzić w lodówce 20 minut. Następnie ciasto podzielić na 14 równych części, formować kuleczki i układać je na talerzu wyłożonym papierem do pieczenia (dzięki temu nie przykleją się do talerza). Roztopić 3-4 pastylki niebieskiej czekolady, końce patyczków maczać w roztopionej czekoladzie i wciskać je do minimum połowy kuleczek z ciasta. Kuleczki z ciasta schłodzić 20 minut w zamrażarce - lizaki układamy na talerzu, nie wbijamy ich jeszcze do styropianu.

Niebieską czekoladę roztopić w kąpieli wodnej z olejem, przelać do wysokiej szklanki. Maczać schłodzone lizaki w czekoladzie, patyczkiem postukać kilka razy w brzeg szklanki by nadmiar czekolady ściekł z lizaków, wbijać do styropianu - czekolada zastyga na nich praktycznie w momencie. Następnie za pomocą wykałaczki nakładać dodatkowe porcje czekolady tworząc charakterystyczny wzór. Następnie przykleić oczka z białych groszków oraz odrobinę przykrojone ciasteczko. Schłodzić by oczka i ciasteczko dobrze przytwierdziły się do futerka Cookie Monsterów :) Roztopić odrobinę gorzkiej czekolady i namalować źrenice (lekko zezujące;)).

Przechowywać w lodówce.

Buon Appetito! :)



sobota, 14 sierpnia 2010

Z rozbawieniem spogląda na stosik tabliczek mlecznej czekolady i kilka woreczków orzechów laskowych. To będzie prawdziwa przyjemność - stwierdza, po czym ubiera fartuszek i zabiera się do pracy. Hm... najpierw ganache, potem mus. Te same składniki - inne proporcje. Podgrzana kremówka topi czekoladę, zamieszać, schłodzić. Następnie płatki . Płynna czekolada na foli karotenowej przejmuje złote wzorki powoli zastygając. Na dzisiaj to koniec - myśli. Zmywa naczynia, odwiesza fartuszek, gasi światło. Rano będzie ciekawiej - stwierdza z uśmiechem.

Stary młynek wyje z każdą chwilą głośniej sprzeciwiając się coraz większej ilości dosypywanych laskowców, mikser ubija pianę, nóż zawzięcie sieka, piekarnik zwiększa temperaturę, by już po chwili piec bezowo-orzechowy spód. Spogląda na przepis - to już ostatnia część: krem. Kruszy wafelki i orzechy. Nastawia czekoladową kąpiel, miesza, łączy, po czym rozsmarowuje na ostudzonym dacquoise.

To moja najbardziej wyczekiwana chwila - składanie! Dacquoise z kremem, ganache, czekoladowy płatek, mus, płatek... dacquoise z kremem, ganache, czekoladowy płatek, mus, płatek... dacquoise z kremem, ganache... Z zachwytem spogląda na małe kulinarne dzieła sztuki ułożone równiutko na białym półmisku. Ostrożnie przenosi gotowe ciastka do lodówki i zamyka drzwiczki.

Plaisir sucré to prawdziwa słodka przyjemność. Gdy otwieram lodówkę natychmiast czuję bardzo mocny aromat orzechów laskowych, a w tle: mleczna czekolada. Smak zachwyci z pewnością niejedno podniebienie. Samo wykonanie nie zabiera tak dużej ilości czasu co waniliowe tartaletki, mam więc mały niedosyt (; ale Lo obiecała w weekend deser z malinami od Pierra Herme, dlatego już się na niego czaję i czekam z niecierpliwością na kolejne cukiernicze wyzwanie (:

receptura mistrza Pierra Herme, posiłkowałam się przepisami znalezionym u Gosi i Lo

dacquoise:

  • 115g cukru pudru
  • 210g zmielonych na puder orzechów laskowych
  • 115g białek
  • 37,5g cukru
  • 100g orzechów laskowych uprażonych i pokruszonych
Ubić białka na sztywno i wymieszać z cukrem. Dosypać przesiane cukier puder i zmielone orzechy. Przełożyć do formy o wymiarach 22x28cm. Posypać całość pokruszonymi orzechami.
Piec 20min. w 170 st.C.

krem czekoladowo-orzechowy:
  • 15g masła
  • 100g mlecznej czekolady
  • 75g skarmelizowanych orzechów laskowych
  • 75g pasty jak nutella
  • 75g wafli lub rurek
  • 15g orzechów laskowych uprażonych i pokruszonych
Rozpuścić masło i czekoladę w kąpieli wodnej. Dodać nutellę i skarmelizowane orzechy, następnie wafle i uprażone orzechy.
Wymieszać dokładnie, rozsmarować na dacquoise. Wstawić do lodówki do stężenia.

ganache:
  • 115g śmietanki kremówki
  • 125g czekolady mlecznej
Posiekać czekoladę. Śmietankę zagotować i zalać czekoladę. Wymieszać dokładnie aż do całkowitego rozpuszczenia czekolady. Schłodzić w lodówce.

płatki z mlecznej czekolady:
  • 250g czekolady (następnym razem zrobię płatki z 350g czekolady bo brakło mi 8 płatków)
Stopić czekoladę w kąpieli wodnej. Wyłożyć na folię spożywczą 20x36cm. Kiedy czekolada stwardnieje (ok. 30min. w lodówce), pociąć na prostokąty 3x10cm. (powinno wyjść 24). Przykryć drugą folią i przygnieść czymś, aby czekolada się nie zdeformowała. Schłodzić ok.
6godz. w lodówce.

mus czekoladowy:
  • 160g mlecznej czekolady
  • 225g śmietanki kremówki
Zrobić jak ganache, schłodzić 24godz. w lodówce. Przed robieniem ciasta ubić na mus (mój mimo długiego ubijania był za mało sztywny, więc dodałam kilka łyżek serka mascarpone).

składanie:
Pociąć dacquoise z kremem na prostokąty 3x10cm.
Na każdym ciastku położyć ganache i płatek czekoladowy.
Na płatku rozprowadzić mus czekoladowy.
Przykryć kolejnym płatkiem czekoladowym.

Buon Appetito! :)


poniedziałek, 09 sierpnia 2010


Wczoraj całą godzinę przesiedziałam w banku zdjęć przeglądając różne rodzaje makaroników. Czego to ludzie nie wymyślą?! Najbardziej fascynujące były... z ketchupem (prawda Jul? (: ). Mimo, że lubię eksperymentować to te ominę szerokim łukiem (; Za to ogromnie spodobało mi się zastąpienie migdałów innymi orzechami. Widziałam pistacjowe, fistaszkowe, makadamia - sama zdecydowałam się na laskowe.

Jeśli próbowaliście już popularne migdałowe macarons to smak tych z pewnością Was zaskoczy. Nie są takie delikatne. Orzechy laskowe są bardzo mocno wyczuwalne - pachną zabójczo. Wielbiciele laskowców z pewnością będą zachwyceni. A czym jak nie Nutellą mogłam je przełożyć? No czym? (:

podstawowe proporcje na makaroniki Felluni znalazłam u Tili:

składniki na ciasteczka:

  • 70 g białek, wysuszonych przez min. 12-24h na blacie (białka przelewamy do miseczki i odstawiamy w temp. pokojowej na cały dzień, polecam odstawić ok. 10g więcej ponieważ po nocy/dobie początkowa ilość maleje dość znacznie)
  • 170 g cukru pudru, w proporcji 35:135
  • 100 g zmielonych orzechów laskowych (kupiłam gotowe w Lidlu)

dodatkowo:

  • Nutella

Przygotować makaroniki: Białka ubić na średnio sztywno, dodać 35g cukru pudru i ubić maksymalnie. 135g cukru pudru przesiać ze zmielonymi orzechami laskowymi. Wmieszać sypkie składniki do białek.

Przełożyć do rękawa cukierniczego, wycisnąć równe krążki na blachę wyłożoną pergaminem. Blachą należy delikatnie, ale stanowczo uderzyć o miękką powierzchnię, najlepsze jest do tego łóżko lub tapczan, by masa równomiernie się rozłożyła, a ewentualne czubeczki pochowały. Ciasteczka można posypać czymś (np. sproszkowanymi owocami, drobno zmielonymi orzechami, lub drobno zmieloną kawą). Potem odkładamy blachy na ok. 30 minut, by makaroniki podeschły i utworzyła się na nich cienka skorupka (będzie można bez przyklejenia dotknąć je delikatnie palcem). Piec w 140 stopniach przez ok. 12-15 minut. Czas pieczenia w każdym piekarniku może być różny. Makaroniki nie powinny się zbrązowieć!

Ostudzone makaroniki przekładać Nutellą. Podawać i zajadać.

Buon Appetito! :)

czwartek, 25 marca 2010

Pierwsze dni wiosny oznaczają moje urodziny (drugie okrągłe (; ), więc zamiast tortu, ciasta, czy ciasteczka upiekłam babeczki czekoladowe. Bardzo smaczne, wilgotne, lekko słodkie, z kremem na bazie serka mascarpone, nutelli i kakao, który pięknie zamaskował ich cudne krzywizny i niedoskonałości. Polecam.

przepis znalazłam u Wianuszka, od siebie dodałam krem

składniki na babeczki:

  • 60 gram gorzkiej czekolady
  • 60 gram mlecznej czekolady
  • 115 gram masla
  • 1/2 szklanki cukru
  • 2 nakretki ekstratu z wanilii (moze byc cukier waniliowy)
  • 3 jajka
  • 3/4 szklanki maki
składniki na krem (z podanych niżej składników wychodzi go bardzo dużo, więc jeśli chcecie cieniej posmarowane babeczki proponuję zmniejszyć proporcje do połowy):
  • 4 duże łyżki nutelli
  • 250g mascarpone
  • kakao do smaku (u mnie ok. 3-4 łyżki)

Do plastikowej miseczki wlozyc maslo i czekolade podzielona na kawalki. Rozpuscic w kapieli wodnej (miseczka musi byc umieszczona w garnuszku z wrzaca woda, postawiona na gazie. czekolade i maslo mieszac od czasu do czasu, az sie razem rozpuszcza). Ostudzic.
Po tym czasie dodac cukier i wymieszac mikserem. Nastepnie ekstrat z wanilii oraz jajka. Znow potraktowac mikserem. Na koniec wsypac do czekoladowej masy make. Zmiksowac.
Ciasto przelozyc do papilotek na muffinki.
Piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniku przez 25-30 minut.
Studzic na kratce.

Przygotować krem: zmiksować serek, nutellę i kakao. Udekorować chłodne już babeczki.

Buon Appetito! :)
ps. strasznie podoba mi się powyższe babeczkowe zdjęcie, mimo że na 20 - tylko to jedno wyszło - mój aparat umiera śmiercią naturalną... ehh takie życie.

pps. w niedzielę wracając z Kościoła kupiłam ślicznego hiacynta, już mam ochotę na kolejne, tym razem w kolorze blue... (:
 
1 , 2